niedziela, 1 września 2013

24 Rozdział

24 Rozdział

Oczami Nicole:
Poszliśmy z Zaynem do mojego domu. Opowiedziałam mu wszystko o Justinie i o moim pomyśle na wyprowadzkę, a on uznał, że jest to dobry pomysł. On sam mieszka sam od 18.
-Jesteśmy! -krzyknęłam w progu.
-My? Pogodziłaś się z Justinem.Gratulacje! -krzyknęła ucieszona mama. Wbiegła do nas i ujrzała Zayna. Zrobiło się jej głupio, a mi smutno. Poczułam napływ łez, a po chwili miałam mokre policzki. Szybko pobiegłam do swojego pokoju i usiadłam na parapet. Wzięłam poduszkę i zaczęłam w nią płakać. Dlaczego to tak boli? Dlaczego? Usłyszałam pukanie do drzwi. Nie chciałam nikogo widzieć NIKOGO.
-Nie ma mnie! -krzyknęłam połykając słone łzy.
-To ja. -poznałam głos Zayna.
-Zostawcie mnie samą! -krzyknęłam i zaczęłam gorzej płakać. Słyszałam jak odchodzi. Przebrałam się w czyste rzeczy i usiadłam na podłodze z bluzą Justina w dłoniach. Ja go bardzo mocno kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Zeszłam na dół cała rozmazana i zapłakana do rodziców i Zayna.
-Wyprowadzam się -powiedziałam do mamy i taty, a on bardzo się zdziwili.
-Jak to się wyprowadzasz? Gdzie? -zaczął wypytywać tato.
-Nie wiem gdzie. Znajdę jakiś mały domek i się wyprowadzę. Zdania nie mienię.
-Ale Nicole....
-Nie! -krzyknęłam i poszłam z powrotem na górę, zostawiając ich zaskoczonych. Rozłożyłam się na łóżku i puściłam jakiś film.

Oczami Justina:
Leżałem przez cały dzień na łóżku gapiąc się w sufit. Tak bez celu. Minęły mi tam moje 3 dni. Usłyszałem pukanie do drzwi wejściowych. Leniwie zwlokłem się z łóżka i poszedłem otworzyć. W drzwiach stał Cody.
-Bro co z tobą? machnąłem ręką i wpuściłem go do środka.
-Straciłem ją. -Cody otworzył buzię ze zdziwienia.
-Co!?
-Widziała jak całuję się z Vicky na Hawajach i zerwała ze mną.
-Tą Vicky? -mruknąłem coś w stylu ,,tak'' i rzuciłem się na kanapę.
-Vicky podeszła do mnie i powiedziała, że chce do mnie wrócić. Oczywiście powiedziałem, że nie ma takiej opcji i że teraz kocham Nicole. Ona powiedziała, że jeżeli ona mnie nie może mieć to żadna ze mną nie będzie. Nie wiedziałem o co chodzi, a wtedy ona zaczęła mnie całować. Odepchnąłem ją i zacząłem się na nią wydzierać. Powiedziała, że to nic nie da, bo Nicole to widziała. Ruszyłem za nią, ale to nic nie dało. Nie chciała mnie słuchać. -Wytłumaczyłem wszystko Codyemu.
-Suka z tej Vicky. Nie rozumiem jak ty mogłeś z nią być. -Wywróciłem oczmi, bo nie lubiłem, gdy ktoś wraca do mojej beznadziejnej przeszłości.
-Tak, tak byłem głupi, ale się zmieniłem i teraz chcę tylko być szczęśliwy z Nicole.
-To na co czekasz idź i jej to powiedz.!
-Myślisz, że nie próbowałem. Ona nie chce mnie słuchać.
-Rusz dupę i ją odzyskaj! -podniosłem się z kanapy i ruszyłem do drzwi. -Tylko najpierw się ubierz -zaśmiał się Cody. Fakt. byłem w samych bokserkach. Poleciałem na górę i ubrałem się. Szybko wsiadłem z Codym do auta i pojechaliśmy. Zapukałem do drzwi i otworzył mi jej tata.
-Dzień dobry panu. Jest Nicole. Wiem, że nie chce mnie widzieć, ale ja muszę wszystko wyjaśnić.
-Justin Nicole nie ma. Wyprowadziła się dwa dni temu. -Co ona zrobił? Jak mogła?
-C-co ja-jak to? -wydukałem.
-Nie przejmuj się. Masz jeszcze szansę. Mieszka na Camden Street 14. -szybko pobiegłem do aut. - Powodzenia! -krzyknął jej tata.
-Dziękuję. Przyda się! -odjechałem. Jechałem po wskazany adres. Podjechałem pod jakiś domek.

Oczami Nicole:
Dwa dni temu rodzice znaleźli mi mieszkanko. Był to mały domek. Dla mnie idealny. Od razu się do niego wprowadziłam, bo był już pięknie umeblowany. Dalej nie mogę się pozbierać po Justinie, ale mam kogoś bliskiego do kogo mogę się wypłakać, Zayna. Odwiedza mnie codziennie, bo Jenn z Austinem są na Hawajach. Nie mam im tego za złe, że nie wrócili ze mną. Obudziłam się rano i szybko wbiegłam do łazienki. Otworzyłam muszlę i zaczęłam wymiotować. Miałam tak od paru dni. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Powycierałam twarz i umyłam zęby. Naszykowałam ubrania i wzięłam szybki prysznic. Następnie ubrałam swój zestaw i zeszłam na śniadanie.
-Cześć -przywitał mnie mój kuzyn. Został u mnie na noc, bo wczoraj cały dzień ryczałam.
-Hej, co robisz? -zapytałam.
-Naleśniki! -krzyknął, aż podskoczyłam i postawił na stole dwa talerze naleśników z owocami.
-Mmmmm -usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy wcinać śniadanie. Po skończeniu śniadania wsadziłam talerze do zmywarki i rozłożyłam się na kanapie. Usłyszałąm dzwonek do drzwi.
-Otworzę! -krzyknął Zayn. Usłyszałam sprzeczkę w przedpokoju i głos.....Justina. Szybko zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do nich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz