54 Rozdział
Oczami Nicole:
Dzwonił Justin. Oczywiście odrzuciłam połączenie i zrobiłam makijaż. Na szczęście miałam kosmetyczkę w torebce. Uczesałam włosy i małymi podskokami weszłam do kuchni.
-I jak? -obróciłam się skacząc dokoła własnej osi.
-Ślicznie -Powiedział Mat. -Chyba coś ci dzwoni -wskazał na moją torebkę z której dobiegał sygnał.
-Wiem -powiedziałam i wzruszyłam ramionami.
-Nie odbierzesz?
-Nie mam zamiaru ani ochoty z nim rozmawiać.
-To twój narzeczony?
-Tak Justin.
-Justin? Justin Bieber? -zapytał Mat lekko podekscytowany.
-Taaaaak -przeciągnęłam. -Skąd go znasz? -zapytałam, a chłopak wyjął z szuflady tableta.
-Chyba wszyscy go znają. Jest gwiazdą internetu.
-Popierdoliło cię? O co chodzi? -zapytałam rozkojarzona, a Mat pokazał mi nagranie Justina który śpiewa. To był on. Wszędzie rozpoznałabym ten anielski głos. Przykryłam usta dłonią ze zdziwienia. -Dlaczego nic nie wiedziałam?
-Ma miliony odsłon -podsumował Mat i schował urządzenie z powrotem do szuflady. Stałam tam jak wryta.
-Muszę już lecieć -Powiedziałam szybko i jak najszybciej mogłam opuściłam dom. Usiadłam na schodkach i pozwoliłam zalać się łzami. Ja go nadal kocham, ale nie potrafię mu wybaczyć. Mój telefon ciągle dzwonił. Zdenerwowałam się i wyłączyłam go. Nawet nie wiedziałam dokąd mam iść. Pierwsze co wpadło mi do głowy to rodzice, ale co jeśli Justin tam jest? Jennifer! Tak, na nią zawsze mogę liczyć. Weszłam na chodnik i rozejrzałam się. Nie znałam tej okolicy. Nazwa ulicy też mi nic nie mówiła. Wezwałam taksówkę i po 5 minutach już była. Wsiadłam do środka i podałam kierowcy adres przyjaciółki. Gdy przejeżdżaliśmy obok naszego domu obejrzałam się na chwilę w tamtą stronę. Przed domem stało mnóstwo reporterów i dziennikarzy. Zignorowałam to, nie miałam zamiaru tam wchodzić. Zatrzymaliśmy się przed domem Jen. Podziękowałam kierowcy i dałam mu pieniądze. Wysiadłam z auta utykając i doczłapałam się do drzwi. Miałam na sobie tylko jednego buta, bo drugi nie wszedł mi na zabandażowaną stopę. Zapukałam raz po czym szarpnęłam za klamkę i weszłam do środka.
-Jennifer! -zawołałam i usłyszałam jak ktoś biegnie. Stanęła przede mną Jennifer, Austin, Cody i Justin. Stop. Justin? Co on tu robi.
-Shawty! -krzyknął i podbiegł do mnie. Próbował mnie objąć lecz odepchnęłam go. -Skarbie wszystko w porządku? Przepraszam za wczoraj. Zgubiłem rachubę czasu. -popatrzyłam na niego z pogardą. Miał niezły tupet. Odwróciłam się na pięcie i chwyciłam klamkę.
-Nicole! -krzyknęła Jenn i stanęła przede mną uniemożliwiając mi wyjścia.
-Odsuń się Jenn. Chcę stąd wyjść. -Powiedziałam i zachwiałam się. Nie utrzymałam równowagi i leciałam do tyłu. Jednak nie upadłam, wpadłam w czyjeś ramiona. Obróciłam głowę i zobaczyłam uśmiechniętego Justina. Szybko wyrwałam się z jego objęć i stanęłam prosto na jednej nodze.
-Kicia co ci się stało w nogę? -zapytał zmartwiony Justin.
-A nic takiego słońce, ktoś próbował mnie zgwałcić, ale to szczegół. Wiem, że miałeś ciekawsze zajęcie na głowie niż bycie ze mną. -Machnęłam ręką, a on wytrzeszczył oczy.
-CO?! -krzyknął, a wszyscy stali jak słupy soli. -Który to? Ja go załatwię. Kurwa! -krzyknął i objął mnie. Gdy próbował mnie pocałować dałam mu w twarz. Ja po prostu nie wytrzymałam, musiałam to zrobić. Justin złapał się za czerwony policzek, a wszyscy otworzyli buzie ze zdziwienia.
-Nicole co ci jest?! -krzyknęła Jenn i podbiegła do mnie. Spojrzała mi w moje oczy które były pełne łez i objęła mnie. Rozpłakałam się. -Dlaczego płaczesz? -zapytała zmartwiona.
-Może niech Justin powie! -Spojrzałam na chłopaka, który stał i patrzył na mnie z bólem w oczach. Jennifer próbowała mnie uspokoić, bo cała się telepałam.
-Shhhh. Spokojnie -głaskała moje plecy. -Justin? -zwróciła się do chłopaka.
-Nicole nie rozumiem. -Powiedział spokojnie.
-To zaraz zrozumiesz! -krzyknęłam i wyjęłam z torebki telefon. Ledwo go odblokowałam przez trzęsące się dłonie. Otworzyłam zdjęcie i zakryłam sobie oczy, bo nie mogłam na to patrzeć. Wyciągnęłam rękę w stronę przyjaciół.
-Suka -splunął Cody, a ja spojrzałam na niego zmieszana. -Nie ty -pokręcił głową patrząc na mnie. Popatrzyłam w oczy Justina który były pełne łez. -Nicole daj nam to wyjaśnić.
-Cody ja nie chcę słuchać kłamstw. Justin, a ty obiecałeś, że to się nie powtórzy.
-Nicole to nie było tak -próbował wyjaśniać. -Ja ci wszystko wytłumaczę.
-Wsadźcie sobie te kłamstwa i wyjaśnienia w dupę! -Krzyknęłam i utykając wybiegłam z domu. Obkrążyłam dom i usiadłam na leżaku za domem, przy basenie. Przyciągnęłam nogi do klatki piersiowej i zaczęłam płakać, bo tylko to mogłam zrobić. Usłyszałam wołanie mojego imienia. Był to głos Justina, gdy chciałam wstać i uciec stąd. Justin znalazł mnie.
-Odwal się! -krzyknęłam i usiadłam z powrotem na leżak. On usiadł na skraju i spojrzał mi w oczy. Również z jego oczy wylewały się słone łzy, których nie mógł zatrzymać.
-Mogę ci to wyjaśnić?
-Po co? Nie wierzę ci już w żadne słowo.
-Proszę cię daj mi szansę. -Powiedział błagalnie. Chciałam rzucić się mu w ramiona, pocałować go lecz nie mogłam. Mimo to, że nadal go kocham.
-Miałeś szansę. Zaprzepaściłeś ją.
-Przecież wiesz jak było na Hawajach. To Vicky mnie pocałowała.
-Wiem, ale teraz też Vicky cię pocałowała?
-Nie, ale to przez nią! -krzyknął i wytarł łzy, które leciały i leciały.
-Justin, ja......ja ci nie wierzę -Wybełkotałam. Zdjęłam z palca pierścionek zaręczynowy i wsadziłam mu w dłoń. -Przepraszam. -wstałam i zostawiłam go tam. Wiem, że cierpi, ale mi też nie jest łatwo. Niekontrolowanie przypłynęła kolejna fala łez. Pozwoliłam im płynąć, a sama szłam chodnikiem przed siebie. Tak bez celu. Co ja zrobiłam? Popełniłam największy błąd w swoim życiu. Nie mam już po co żyć, dla kogo? Może powinnam dać mu wszystko wyjaśnić, ale co jeśli mnie okłamię? Ja nie chce żyć w kłamstwie. Nie chciałam żyć z nikim innym. Chciałam Justina! Wyjęłam swój telefon.
Do: Justin <3
Ja nie kończę tego związku. Chcę tylko odpocząć. Proszę zrozum <3
Jednak nie nacisnęłam jeszcze ,,wyślij'' nie wiedziałam czy mam to zrobić. Pod dłuższej chwili namysłu zdecydowałam, że........
__________________________
Ma wysłać czy jednak nie? Ja sama nie wiem, więc proszę podpowiedzcie. :**
Czytam twojego bloga od początku i z dnia na dzień lepiej piszesz. Kiedy następny, a co do tego czy ma wysłać to TAK. Mam nadzieję że szybko go nie zakończysz. :D Pozdrówka ♥♥
OdpowiedzUsuńzgadzamsie z ta wyzej <33
OdpowiedzUsuńkiedy nowy rozdział?? nie moge sie doczekac ! <333
OdpowiedzUsuń