piątek, 20 września 2013

50 Rozdział

50 Rozdział

Oczami Nicole:
Szliśmy z Justinem pomału i spacerkiem, nigdzie nam się nie śpieszyło. Chcieliśmy nacieszyć się sobą.
-Justin? Wiesz trochę się boję -Powiedziałam, a Justin pytająco na mnie spojrzał. 
-Ale czego skarbie? -Zapytał i objął mnie ramieniem. 
-Tego, że rodzice poruszą temat....... No wiesz...Dziecka -Wydukałam, a Jus się uśmiechnął pocieszająco. 
-Nie martw się. Na pewno wiedzą, że jest to dal ciebie bardzo ciężki temat i go nie poruszą. - Odwzajemniłam uśmiech i właśnie doszliśmy pod odm rodziców.
-Mam nadzieję -Powiedziałam i zapukałam do drzwi. Nie czekaliśmy długo, a drzwi otworzył nam uśmiechnięty od ucha do ucha tato. 
-Jesteście! -Krzyknął z radością i wciągnął nas do środka. -Stęskniliśmy się za wami -powiedział i po kolei nas uścisnął. Weszliśmy do salonu, gdzie siedziała już mama. Również się ucieszyła i nas objęła.
-Tęskniliśmy -Powiedziała.
-My też -Odpowiedziałam i usiadłam.
-Głodni? -zapytała mama, a my pokiwaliśmy przecząco głową. -Przyniosę kawę i ciasto -Zniknęła w kuchni, a tato usiadł obok nas. 
-Gdzie Emily? -zapytałam, bo było jakoś cicho. 
-Na górze. Wczoraj wróciła z obozu. Zawołam ją. -Powiedział tato i wszedł schodami na górę. Kiedyś gdy byłyśmy mniejsze razem jeździłyśmy na tego typu obozu. Było strasznie fajnie, poznałam tam wiele fajnych osób. Mama weszła do salonu i postawiła na stoliku tackę pełną ciastek, ciast, herbaty, soku i kawy.
-Częstujcie się -powiedziała i wskazała na smakołyki -A gdzie tato? -Rozejrzała się po pokoju.
-Poszedł po Em -Powiedział Justin i przyciągnął mnie bliżej siebie. -Idą -zauważył, a po chwili wbiegła wesoła Em. 
-Nicole! -krzyknęła, a ja podniosłam się i mocno ją uściskałam. 
-Mamy coś dla ciebie -Powiedziałam i otworzyłam swoją torebkę. Wyjęłam z niej pamiątkę jeszcze z Hawaii. Podałam jej siostrze, a ona się wyszczerzyła. 
-Dziękuję. Jest piękna. Ja dla was też coś mam. -Powiedziała i wbiegła na górę. Spojrzałam na rodziców, a oni zruszyli ramionami, na znak, że nic o tym nie wiedzą. Nagle przede mną pojawiła się Em i wręczyła mi torebkę na prezenty. Spojrzałam na nią, a ona się zachęcająco wyszczerzyła. Wsadziłam rękę do torebki i wyjęłam z niej niebieskie, słodkie śpioszki z napisem: KOCHAM SWOICH RODZICÓW i maskotkę. Spojrzałam na to wszystko, a oczy zrobiły mi się szklane. Widocznie rodzice nie powiedzieli jeszcze Em, że poroniłam. Nie wytrzymałam i się rozpłakałam. Widziałam zaniepokojenie na wszystkich twarzach. Nie czekając dłużej ruszyłam w długą i wbiegłam po schodach na górę. Otworzyłam drzwi od swojego starego pokoju i weszłam do niego. Zamknęłam za sobą drzwi i zakluczyłam je. Usiadłam na parapecie i zaczęłam płakać w poduszkę, która tam leżała. Przypomniały mi się dni gdy siedziałam tu i płakałam za Justinem. Usłyszałam kroki, a po chwili ktoś zapukał do drzwi. Uciszyłam się i płakałam ciszej, aby nikt mnie nie usłyszał. 
-Skarbie wiem, że tam jesteś -usłyszałam głos Justina. 
-Wcale, że nie! -krzyknęłam i schowałam głowę w twarz. Słyszałam jak Jus się śmieje, a mnie nie było do śmiechu. 
-Kochanie, proszę cię otwórz -prosił, a raczej błagał.
-Nie -rzuciłam i wytarłam policzki. Spojrzałam przez okno i ujrzałam szczęśliwą parę spacerującą z wózkiem. Bardziej się rozpłakałam. 
-Jeżeli nie otworzysz tych cholernych drzwi wyważę je. Nie żartuję! -krzyknął i słyszałam jak zsunął się po nich. Powycierałam twarz w poduszkę i zeszłam z parapetu. Przekręciłam zamek w drzwiach i usiadłam na podłodze. Justin wpadł do pokoju i rozejrzał się do koła. Jego wzrok stanął na mnie. Widziałam w jego oczach smutek i rozpacz. Podszedł do mnie i usiadł przy mnie. Objął mnie ramieniem i spojrzał mi w oczy.
-Emily nie wiedziała. -Powiedział i otarł moje łzy, które ciągle leciały.
-Wiem -odpowiedziałam i zawiesiłam ręce na jego szyi. -Tak bardzo chciałabym cofnąć czas -Mówiłam jeszcze głośniej płacząc.
-Schhhh. Wiem kicia, ale nie możesz się obwiniać -Uspokajał mnie Jus i pocieszająco głaskał po plecach. Tak bardzo cieszę się, że mam przy sobie taką cudowną osobę jak Justin.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz