sobota, 31 sierpnia 2013

23 Rozdział

23 Rozdział

Oczami Nicole:
Taksówką wróciłam do domu. Rodzice na pewno będą zaskoczeni, że tak szybko wróciłam. Dojechałam pod dom i wzięłam bagaże. Wyjęłam z torebki klucze i przekręciłam je w zamku. W domu było pusto, cicho i nikogo nie było. Rzuciłam walizki na podłogę i pobiegłam do siebie na górę. Pokój był w takim stanie w jakim go zostawiłam. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam ryczeć. Przekaturlałam się na drógą połowę łóżka. Poczułam zapach perfum Justina i zorientowałam się, że leże na jego bluzie. Łzy zaczęły lecieć jeszcze bardziej. Wzięłam ją do rąk i mocno się w nią wtuliłam. Leżałam tak z 30 min. do 22. Na dole usłyszałam śmiechy, głos mamy, taty i Emily. Nie chciałam, aby widzieli mnie w takim stanie. Szybko zerwałam się z łóżka i zmyłam z twarzy rozmazany makijaż. Na pewno dostrzegli moje walizki, bo ktoś zmierzał w kierunku mojego pokoju. Usłyszałam pukanie.
-Proszę! -krzyknęłam, a drzwi się otworzyły. Ujrzałam mamę, która podbiegła do mnie i mocno wyściskała.
-Dziecko co ty tu robisz. Miałaś wrócić za tydzień. -Nie chciałam jej mówić, ale musiałam komuś się wygadać. Wtuliłam się w nią i kolejny raz rozpłakałam. -Kochanie co się stało?
-Zerwałam z Justinem! -krzyknęłam. Mama wytarła łzy z mojego policzka i zaczęła gładzić moją głowę. - Widziałam jak w hotelu całuje inną dziewczynę.
-Skarbie, wszystko będzie dobrze. Wytłumaczył ci to?
-Nie chciałam go słuchać. -Powiedziałam szybko, ale wyraźnie.
-Nicole dlaczego? Przecież wszystko mogło się wyjaśnić. Ja wiem, że on kocha ciebie, a ty jego.
-Na razie nie chcę go widzieć i słuchać. Skrzywdził mnie i chcę odpocząć. Wszystko sobie ułożyć.
-Dobrze. Jesteś głodna? -pokiwałam głową na ,,nie'' i usiadłam na łóżku.
-Pójdę się wykąpać. -Mama opuściła mój pokój, a ja wyjęłam z szafy ubrania i weszłam do łazienki. Nalałam wody do wanny i zsunęłam z siebie to co miałam na sobie. Umyłam się dokładnie żelem cytrynowym, a włosy malinowym. Zmyłam z siebie Justina. Cholera. Nie mogę o nim zapomnieć, ciągle o nim myślę. Ja go.... kocham. Wyszłam z wanny i ubrałam to co przedtem naszykowałam. Położyłam się pod kołdrę i przytuliłam się do bluzy Justina. tak usnęłam.

Oczami Justina:
Po tym jak wytłumaczyłem wszystko przyjaciołom, szybko się spakowałem i wsiadłem w najbliższy samolot. Poleciałem do domu. Miałem zamiar odzyskać Nicole, nie poddam się. Nie chcę jej stracić. Próbowałem się do niej dodzwonić, ale wyłączyła telefon. Dokładnie się wykąpałem i położyłem do łóżka. Prawie całą noc nie mogłem zasnąć, cały czas myślałem o Nicole. 
Rano obudził mnie dźwięk sms-a. Wyciągnąłem z pod poduszki iphona i spojrzałam na wyświetlacz: Nicole<3. Uśmiechnąłem się i otworzyłem wiadomość:
Będzie lepiej, jak o sobie zapomnimy.
Momentalnie łzy spłynęły mi po policzkach. Ja nie umiałem tak po prostu zapomnieć. O nie nie chcę stracić swojego ideału. Szybko się ubrałem i wyleciałem z domu. Wsiadłem do auta i odpaliłem silnik. Jechałem dość szybko i pod domem Nicole byłem w jakieś 5 min. Zapukałem w drzwi i otworzyła mi jej mama.
-Justin? Co ty tu robisz? -zapytała.
-Ja muszę porozmawiać z Nicole. Musimy sobie wszystko wyjaśnić. Ona nie dałam mi wytłumaczyć.
-Rozumiem i też tak myślę tylko, że Nicole wyszła. 
-Ale gdzie?
-Nie kazała mi mówić, ale myślę, że wy jesteście dla siebie stworzeni. Jest na plaży. -uśmiechnęła się do mnie, co ja odwzajemniłem i ruszyłem w kierunku plaży. Autem oczywiście. Biegałem po plaży, żeby ją znaleźć, lecz nigdzie jej nie było.

Oczami Nicole:
Musiałam odreagować i odstresować dlatego wybrałam się na długi spacer po plaży. Chciałam wszystko sobie przemyśleć. Rano wysłałam sms-a do Justina, aby o mnie zapomniał. Wiem, że to był błąd. teraz to sobie uświadomiłam, bo ja nadal go kocham. Postanowiłam, że wyprowadzę się od rodziców. Usamodzielnię się. Poszukam jakiegoś małego domku. Gdy szłam tak plażą nagle ktoś się potknął i wrzucił na mnie lody. Moja koszulka była cała upaprana. Zobaczyłam chłopaka. Nie powiem przystojny, ale całkiem nie w moim typie.
- O mój Boże, bardzo cię przepraszam.
-Nic się nie stało. Nie przejmuj się. -Machnęłam ręką, a on się wyszczerzył.
 -Nicole? -zapytał i otrzepał się. Z kąd on zna moje imię. Przyjrzałam się mu dokładnie i teraz rozpoznałam kim on jest.
-Zayn! -pisnęłam i mocno go uściskałam. Zayn to mój kuzyn. Ma 19 lat. Zawsze przyjeżdżał do naszego miasta na wakacje. Gdy byliśmy mali uwielbialiśmy się razem bawić. Jak ja mogłam go nie poznać.
-Co ty tu robisz? -zapytałam.
-Jestem tu od tygodnia. Byłem u was, ale ciocia powiedziała, że jesteś na Hawajach z przyjaciółmi i  swoim chłopakiem i, że wrócisz za tydzień. 
-Tsaaa. -mruknęłam.
-Co się stało?
-Wróciłam szybciej, bo zerwałam z chłopakiem, ale nie gadajmy o tym. Chodźmy do mnie.

Oczami Justina:
Dostrzegłem Nicole spacerującą po plaży. Chciałem do niej podbiec, lecz ona zaczęła przytulać i rozmawiać z  jakimś chłopakiem. Odpuściłem i wróciłem do domu. Nie miałem zamiaru się poddać. Nie oddam mu jej tak łatwo. Jeszcze ją odzyskam i wszystko wyjaśnię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz