środa, 11 września 2013

36 Rozdział

36 Rozdział 

Oczami Nicole:
Nie mogłam się już doczekać niespodzianki Justina. Ciekawa jestem co on znowu przyszykował. Na szczęście droga do domu minęła nam bardzo szybko. Gdy tylko Jennifer zaparkowała wybiegłam z auta i w pośpiechu wzięłam wszystkie swoje torby z bagażnika. Pośpiesznie przekręciłam klucze w drzwiach i razem z Jenn, która szła obok mnie weszłyśmy do środka. Nikogo nie widziałam i nie słyszałam.
-Justin, jesteśmy! -krzyknęłam głośno.
-W salonie! -usłyszałam znajomy głos mojego chłopaka. Poszłyśmy do salonu i ujrzałyśmy wszystkich naszych przyjaciół, Justina i wózek dziecięcy na środku pokoju. Z wrażenia wszystkie torby wypadły mi z rąk, a z oczu zaczęły płynąć mi łzy. 
-Skarbie, co się stało. Czemu płaczesz? -powiedział zatroskany Jus i szybko do mnie podszedł. Objął mnie ramieniem i pocałował w czoło.
-Ze szczęścia -powiedziałam równocześnie płacząc i śmiejąc się.
-Podoba ci się wózek? 
-Oczywiście, że tak. Jest śliczny i w naszych ulubionych kolorach. 
-No. Chłopaki pomagali mi wybrać. -Uśmiechnęłam się i wypuściłam Justina z objęć. 
-Dziękuję wam. -powiedziałam do chłopaków i każdego mocno uściskałam. Powycierałam mokre policzki i zaczęłam dokładnie oglądać wózek. Był idealny. Już nie mogę się doczekać spacerów. 
-Dużo tego -powiedział Cody i wskazał na wszystkie moje torby porozrzucane po podłodze.
-No, trochę tego jest.
-Trochę? Ty chyba żartujesz. -machnęłam ręką i pozbierałam zakupy z podłogi.
-Zaraz wracam -poinformowałam ich i szybko pobiegłam do sypialni. Powykładałam ubrania i ułożyłam je w szafie, która znajdowała się w garderobie. Postanowiłam, że jeszcze się przebiorę. Uczesałam się w koka i poprawiłam makijaż. Schowałam iphona do kieszeni i zeszłam do reszty.
-Gdzieś się wybierasz? -zapytał Justin.
-Nie, a co? Macie jakieś plany?
-Nie, ale mam jeszcze jedną niespodziankę. -Chłopaki zaczęli się uśmiechać. Justin sięgnął do kieszeni i wyciągnął chyba jakąś ulotkę. Podał mi, a ja się dokładnie jej przyglądnęłam i przeczytałam. -Jedziemy nad jezioro. Wszyscy razem! -krzyknął pełen entuzjazm Justin, a ja się nie pewnie skrzywiłam. 

Oczami Justina:
Nicole bardzo podobał się wózek, ale wyjazd nad jezioro chyba mniej. Po przeczytaniu skrzywiła sie i popatrzyła na mnie.
-Co? Nie podoba ci się.
-No wiesz...... -zaczęła się jąkać i szukać odpowiednich słów.
-Kurwa! -przekląłem i wyszedłem z salonu. Poszedłem do kuchni i otworzyłem lodówkę. Wyjąłem z niej wodę i nalałem sobie do szklanki. Wiem, że nie powinienem tak reagować, ale po prostu ten wyjazd miał odmienić nasze życie. Pewnie już domyślacie się, że właśnie tam chciałem się oświadczyć Nicole. Ale to była niespodzianka i tajemnica. Nikt o tym nie wiedział. Nikt.
-Justin? -usłyszałem nieśmiały głosik Nicole. Obróciłem się do drzwi i ujrzałem ją. Była smutna. Podeszła do mnie i wtuliła się w mój tors. Mocno ją objąłem i posadziłem na kredens. Złapałem jej podbródek i podniosłem do góry tak, aby popatrzyła mi w oczy. Gdy to zrobiła w jej oczach można było zauważyć smutek.
-Przepraszam -powiedziałem i musnąłem jej malinowe usta. 
-To ja przepraszam, bo chodzi o to...... -spuściła głowę w dół i zaczęła machać nogami. Ująłem jej głowę w dłonie i skierowałem w swoją stronę.
-Kicia. No powiedz.
-No, bo ja cię nie chcę stracić.
-Co? Co ty gadasz. Przecież nigdy mnie nie stracisz. Ja zawsze będę z tobą. Zawsze.
-Po prostu nie chcę powtórki z Hawajów. 
-Ja też nie. Ale tam będzie inaczej. Wynająłem piękny, duży dom tylko dla nas i naszych przyjaciół. -Buzia Nicole rozpromieniała, co mnie bardzo ucieszyło. 
-Kocham cię. Jesteś cudowny.
-Ja ciebie też. -Dałem jej soczystego buziaka i zdjąłem ją z blatu. Złapałem jej dłoń i weszliśmy z powrotem do salonu.
-I jak? -zapytała Jenn.
-Jedziemy.
-Super! -krzyknęli wszyscy i podskoczyli do góry.
-A kiedy jedziemy? -zapytała Nicole.
-Jutro rano! -odpowiedziałem.
-Co? Jutro? Muszę się spakować i ty również.
-Ja już się spakowałem.
-No to fajnie. A wy? -zwróciła się do naszych przyjaciół, którzy pokiwali twierdząco głowami. 
-Ja nie -powiedziała Jennifer. -OK ja lecę się pakować. O której mamy być jutro u was.
- Ja, Nicole, ty, Austin i Cody jedziemy moim autem, a Ryan, Fredo, Chris i Zayn jadą autem Fredo. Podjedziemy po was o 9:00.
-OK, pa -dała każdemu całusa i wyszła razem z wszystkimi. Odprowadziłem ich i wróciłem do salonu, do Nicole. Jednak jej tam nie było/
-Nicole!?
-W sypialni! -Szybko do niej pobiegłem i zobaczyłem, ze zaczęła się pakować. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz