sobota, 14 września 2013

41 Rozdział

41 Rozdział

Oczami Justina:
Dojechaliśmy dość szybko. Wynająłem najlepszą restaurację w mieście. Chcę, aby wszystko było idealnie i bez żadnych wpadek. Wysiadłem z auta pierwszy i otworzyłem drzwi Nicole. Szybko weszliśmy do wielkiego budynku. Weszliśmy przez wielkie szklane drzwi i podeszliśmy do kobiety w młodym wieku.
-Dzień dobry, w czym mogę państwu pomóc? -przywitała nas miłym uśmiechem.
-Dzień dobry. Mam tu rezerwację na nazwisko Bieber. -Kobieta przeglądnęła notes i spojrzała na nas.
-Zgadza się. Proszę za mną. -Zaprowadziła nas do osobnej sali, w której na środku stał stół ze świecami, płatkami róż, jedzeniem, szampanem, winem itp. Odsunąłem dziewczynie krzesło, a następnie usiadłem naprzeciw niej. 
-I jak ci się podoba? -zapytałem i wziąłem łyka wina.
-Jest pięknie -powiedziała i rozejrzała się dookoła.
-Tak jak ty -dodałem, a jej policzki zrobiły się czerwone.
-Dziękuję -Uśmiechnąłem się i zabraliśmy się za jedzenie homara. Wszystko było pyszne. Pomyślałem, że to jest najlepszy moment na to ważne pytanie. Teraz, albo nigdy. Wstałem od stołu i stanąłem obok Nicole. Wydawała się zaskoczona i nie wiedziała o co chodzi. Zrobiła zdezorientowaną minę i przyglądała się mi w skupieniu. 
-Nicole......-zacząłem -Moje życie bez ciebie nie ma sensu. Uwielbiam przy tobie zasypiać i budzić się następnego dnia. Kocham twój ciepły uśmiech i cudowne oczy. Zmieniłaś całe moje życie. Dzięki tobie jestem lepszym człowiekiem, pokazałaś mi co to znaczy kochać i być kochanym. Nigdy nie myślałem, że kiedyś znajdę tak cudowną kobietę jaką jesteś ty. Nigdy cie nie opuszczę i nie zdradzę, nawet o tym nie pomyślę. Chciałbym zadać ci jedno ważne pytanie. -Wyjąłem z kieszeni pierścionek i  zobaczyłem, że oczy Nicole zrobiły się szklane. -Nicole Stone, czy uczynisz mnie najszczęśliwszym mężczyzną na świecie i wyjdziesz za mnie? -zadałem jej to ważne pytanie. Z jej oczu zaczęły lecieć łzy.

Oczami Nicole: 
Byłam taka szczęśliwa. Nie mogłam uwierzyć w to co się właśnie dzieje. Zaniemówiłam, a z oczu zaczęły mi lecieć słone łzy. Oczywiście były to łzy szczęścia. 
-Oczywiście, że tak -odpowiedziałam Justinowi i rzuciłam się mu na szyję. Usłyszałam bicie braw. Obejrzałam się za siebie i ujrzałam pracowników restauracji i gości, którzy nam klaskali. Do sali wszedł kelner i podał Justinowi piękny bukiet róż. Mój narzeczony wręczył mi go, a ja zaczęłam jeszcze bardziej szlochać. Zaczęliśmy się całować i ściskać. Justin założył mi piękny pierścionek na palec i usiedliśmy do stołu.
-Wznieśmy toast -powiedział Jus i podniósł do góry kieliszek z szampanem.
-Za nas -dopowiedziałam i wypiliśmy. Resztę kolacji spędziliśmy bardzo miło. Byliśmy tam do godziny 23:00, aż zrobiliśmy się zmęczeni i zakończyliśmy randkę. Wzięliśmy swoje rzeczy i wyszliśmy. Pożegnaliśmy wszystkich i wsiedliśmy do auta. Zapięłam pasy i wygodnie rozsiadłam się na fotelu. Byłam strasznie zmęczona, więc przymknęłam oczy i zasnęłam.

Oczami Justina:
Nicole przysnęła w aucie, więc gdy dojechaliśmy wziąłem ją na ręce i wniosłem do domu. Ostrożnie wszedłem po schodach i kopnąłem drzwi, które się otworzyły. Delikatnie położyłem swoją narzeczoną na łózko i wziąłem od niej torebkę i kwiaty. Torebkę położyłem na szafkę, a kwiaty włożyłem do wazonu z wodą. Zdjąłem ubrania i położyłem się obok niej. Objąłem ją ramieniem i zasnąłem. 
******
Rano obudziłem się bardzo wyspany i wypoczęty. Przeciągnąłem się i przetarłem oczy. Usiadłem na łóżku i zobaczyłem, że Nicole nie ma w pokoju. Miałem tylko nadzieję, że znowu nie pojechała po lody. Spojrzałem na swój telefon: 12:00. Wstałem i poprawiłem kołdrę. Wszedłem do łazienki i wziąłem szybki prysznic. Zrobiłem poranną toaletę i ubrałem się. Użyłem perfumę i wyszedłem. Zszedłem schodami na dół i poszedłem do salonu. Na szczęście była tam Nicole. Siedziały razem z Jennifer na kanapie i o czymś rozmawiała. Po cichu do niej podszedłem i objąłem ją od tyłu. 
-Cześć skarbie -przywitałem ją i pocałowałem w czubek głowy.
-Hej -dopowiedziała.
-Hej Jennifer -przywitałem przyjaciółkę, a ona machnęła mi ręką. -O czym gadacie?
-O niczym -powiedziały równocześnie i zaczęły się śmiać.
-Rozumiem. Nie wnikam. -Podszedłem do lodówki i wyjąłem z niej sok. Nalałem do szklanki i wypiłem. Wróciłem do dziewczyn i usiadłem obok nich.
-Justin szczęścia wam życzę. -Powiedziała Jenn i mnie przytuliła. Odwzajemniłem uścisk.
-Dziękuję. Co dzisiaj robimy?
-My z Jenn chcemy jechać na zakupy, a ty z chłopakami..... No nie wiem, coś wymyślicie. 
-Możemy jechać z wami.
-Nieee -jęknęły dziewczyny. Zaśmiałem się.
-No dobra. Bawcie się dobrze. -Pocałowałem Nicole w usta i poszedłem na górę do chłopaków.

Oczami Nicole:
Już z samego rana pochwaliłam się przyjaciółce pierścionkiem. Bardzo się ucieszyła i zaczęła skać po kanapie. Postanowiłyśmy spędzić ze sobą cały dzień. I to zaraz. 
-Idę się przebrać! -krzyknęła Jennifer i zniknęła na górze. Bardzo szybko po nich zbiegła już przebrana.
-Szybka jesteś -powiedziałem do niej i ubrałam buty. Uśmiechnęła się ciepło i wyszłyśmy. Wsiadłyśmy do auta Justina i pojechałyśmy. Zaparkowałyśmy auto pod ogromnym centrum handlowym, którego nie widziałam. Zabrałyśmy torebki i poszłyśmy do pierwszego sklepu. Kupiłyśmy parę rzeczy i wyszłyśmy z niego. 
-Patrz! -krzyknęła Jenn i wskazała na pewien sklep. 
-Co?
-Tu się robi kubki z napisami. Chodź -pociągła mnie za rękaw i wprowadziła do sklepu. Podeszłyśmy do lady za którą stała starsza kobieta. Przywitała nas miłym uśmieszkiem. 
-Pomóc w czymś?
-Chciałybyśmy zamówić kubki. Dwa z napisem Jennifer + Austin, i dwa z Nicole + Justin. - powiedziała Jenn, a ja się uśmiechnęłam. 
-Dobrze. Przyjdźcie odebrać je za pół godziny.
-Dobrze. Do zobaczenia. -Pożegnałyśmy się i wyszliśmy. Weszliśmy do sklepu z butami i każda z nas kupiła 3 pary. Pochodziłyśmy jeszcze chwilkę, ale nic nam się nie spodobało.
-Idziemy już odebrać -zapytałam i spojrzałam na wyświetlacz.
-Ok. -poszłyśmy i odebrałyśmy nasze kubki. Zaniosłyśmy wszystko do auta i schowałyśmy w bagażniku.
-Głodna? -zapytała mnie Jennifer.
-I to jak -pomasowałam brzuch.
-No to chodź -powiedziała Jennifer i poszła przed siebie. Ruszyłam za nią lecz nie zauważyłam progu przede mną i upadłam. Zdążyłam tylko krzyknąć: -Jenn! -zrobiło mi się ciemno przed oczami, poczułam ból i zemdlałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz