49 Rozdział
Oczami Justina:
Rano obudziłem się za nim promienie słońca przebiły się przez nasze okno. Poleżałem chwilkę po czym wstałem i zaścieliłem łózko. Nicole jeszcze smacznie spała, pocałowałem ją w czoło i wszedłem do łazienki. Rozsunąłem drzwi do kabiny prysznicowej i wszedłem do środka. Odkręciłem ciepłą wodę i nasmarowałem ciało żelem arbuzowym. Włosy dokładnie umyłem malinowym i owinąłem sobie ręcznik wokół bioder. Powycierałem włosy i postawiłem je na żel. Z garderoby wyjąłem ubrania i ubrałem je. Po cicho, aby nie obudzić mojej księżniczki opu opuściłem pokój i zszedłem na dół do kuchni.
-Siema, stary -przywitał mnie Fredo i przybiliśmy piątkę. -Gdzie twoja zguba?
-Na górze śpi. -Wyjąłem z szafki patelnię i położyłem ją na blat.
-Co ty robisz? -zapytał przyjaciel, który mnie obserwował.
-Naleśniki -Powiedziałem i zacząłem przyrządzać śniadanie.
-A zrobisz mi jednego? -zapytał z nadzieją i zrobił maślane oczka.
-No dobra -Westchnąłem. Alferdo usiadł przy blacie i cierpliwie czekał na śniadanko. Postawiłem przed nim talerz naleśników, a on się oblizał.
-Dziękuje! -krzyknął gdy wszedłem na schody. Kiwnąłem głową i otworzyłem drzwi do pokoju. Nicole nie było w łóżku. Ktoś podszedł mnie od tyłu i objął mnie w tali. Odwróciłem głowę i ujrzałem Nicole.
-Cześć słońce -przywitałem ją soczystym całusem w usta. -To dla ciebie -Wręczyłem jej pyszne śniadanko, a ona się rozpromieniła.
-Dziękuję -Musnęła moje usta i rozłożyła się na łóżku. Na kolanach postawiła talerz i zaczęła spożywać posiłek. Wziąłem do rąk walizki, które leżały pod ścianą i zacząłem pomału znosić je po schodach. Wpakowałem wszystkie do bagażnika i zamknąłem go. Wróciłem z powrotem do domu i ujrzałem wszystkich naszych przyjaciół, którzy latali po całym domu i dopakowywali jeszcze jakieś rzeczy.
-Długo jeszcze? -zapytałem w progu.
-Nie! -krzyknął Austin i zszedł z góry z walizkami.
-Masz kluczyki -rzuciłem klucze w jego kierunku, a on je złapał. -Gotowa? -zwróciłem się do Nicole, która stanęła obok mnie. Pokiwała energicznie głową i wyszła przed dom. Za nią podążyli wszyscy. Ułożyli walizki w bagażniku i wsiedli do auta. Usiadłem na miejscu kierowcy i spojrzałem w bok na Nicole, siedziała smutna, zamyślona i wpatrywała się w szybkę. Położyłem dłoń na jej ramieniu, a ona popatrzyła na mnie swoimi pięknymi oczami.
-Co się stało? -zapytałam troskliwie.
-Nie chcę jechać.
-Wiem skarbie, ja też nie, ale musimy. Obiecuję, że wrócimy tu za rok. -Uśmiechnęła się, a ja odpaliłem silnik i ruszyliśmy. Powrót trwał krótko, Nicole oczywiście zasnęła, a ci z tyłu ciągle się wygłupiali. Odwiozłem wszystkich do domu, a następnie podjechałem pod nasz domek. Zaparkowałem auto na podjeździe i wziąłem Nicole na ręce. Musiała być zmęczona, bo nawet się nie obudziła. Z trudem udało mi się otworzyć drzwi. Schowałem klucze do kieszeni i kopnąłem drzwi nogą. Otworzyły się, a ja w taki sam sposób je zamknąłem. Zaniosłem moją ukochaną do sypialni i położyłem ja na łóżku. Było już ciemno i późno więc sam też się rozebrałem i położyłem obok.
Oczami Nicole:
Jakimś cudem rano obudziłam się w naszym łóżku i w naszym domu. Rozejrzałam się po pokoju. Tak dawno tu nie byłam. Wstałam i wyjęłam z szafy ubrania i szybko je na siebie włożyłam. Zrobiłam sobie kucyka i przelotnie spojrzałam na zegarek, była 6:00. Musiałam wczoraj szybko zasnąć, bo nigdy z własnej woli nie wstawałam tak szybko. Wsadziłam do kieszeni iPhona i słuchawki i zbiegłam po schodach. Podłączyłam słuchawki do telefonu i wsadziłam je do uszu. Zachciało mi się biegać więc biegłam w stronę plaży. Tu już dawno nie byłam. Brakowało mi tego miejsca, oceanu, mew, piasku letniego, ciepłego słońca. Gdy biegłam brzegiem morza poczułam wibracje telefonu. Wyjęłam go z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz: Justin <3, przejechałam palcem po wyświetlaczu i odebrałam.
/Rozmowa/
-Tak, skarbie?
-Nicole, gdzie ty jesteś?
-Poszłam pobiegać. Coś się stało?
-Nie. Po prostu obudziłem się, przeszukałem cały dom, a ciebie nie było. Pamiętasz co było nad jeziorem.
-Tak. Przepraszam zapomniałam ci zostawić wiadomości. Już wracam.
-Dobrze. Czekam.
-Pa.
Rozłączyłam się i schowałam telefon. Zmieniłam kierunek i pobiegłam do domu. Gdy byłam już w połowie drogi znowu poczułam wibrację. Co Justin znowu ode mnie chciał? Wyjęłam nerwowo telefon i szybko odebrałam.
/Rozmowa/
-Justin. już wracam!
-Yyy Nicole? -usłyszałam głos mamy.
-Mamo? Przepraszam, myślałam, że to Justin.
-Dobrze, nic się nie stało. Razem z tatą chcieliśmy zaprosić ciebie i Justina na obiad. Przyjdziecie?
-OK. Będziemy.
-Dobrze to do zobaczenia.
-Pa
Rozłączyłam się i szybko pobiegłam do domu. Zdyszana wbiegłam do środka i od razu nalałam sobie wody, wypiłam ze szklanki i weszłam na górę.
-Hej, skarbie -przywitał mnie Justin, który oglądał telewizor. Odpowiedziałam mu uśmiechem i weszłam do łazienki. Zdjęłam z siebie spocone rzeczy i włożyłam je do kosza na brudy. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się. Użyłam perfumy, umyłam zęby, uczesałam się, zrobiłam makijaż i wyszłam.
-Idziemy gdzieś? -Zapytał Jus i spojrzał na mnie.
-Tak. DO moich rodziców na obiad. -Podniósł się, wyłączył telewizor i stanął obok mnie. Złapał mnie za dłoń i sprowadził po schodach. Wzięłam swoją torebkę i zakluczyłam drzwi.
-Autem? -zapytałam.
-Przejdźmy się -Powiedział, a ja posłałam mu uśmieszek. Miałam wielką ochotę na spacer.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz