niedziela, 8 września 2013

32 Rozdział

32 Rozdział

Oczami Justina:
Ten widok Nicole płaczącej na trawniku był okropny. Bolało mnie to, że płacze prze zemnie. Miałem do siebie żal. Nie powinienem na nią wrzeszczeć, bo wiem, że jej hormony buzują. Podszedłem do niej i usiadłem po turecku. Otarłem jej zapłakane oczy i przysunąłem się bliżej. 
-Przepraszam -wyszeptałem, ale tak, aby usłyszała. -Wiem, że nie powinienem na ciebie krzyczeć. Wybaczysz mi? -zapytałem z nadzieją w głosie. Popatrzyła na mnie i się uśmiechnęła. 
-Za bardzo cię kocham, aby się na ciebie gniewać -powiedziała i musnęła moje usta.
-Ja ciebie też kocham. -wstałem i podałem jej dłoń, alby się podniosła. Zrobiła to i wsiedliśmy do auta.Wsadziłem kluczyki do stacyjki i odpaliłem silnik. Jechałem dość wolno i ostrożnie hamowałem, aby nie przyprawić ją o mdłości. -Nicole....
-Tak? -zapytała i spojrzała mi w oczy.
-Od czego są te siniaki na twoich nadgarstkach? -zapytałem, a Nicole wbiła wzrok w szybę. -Nicole proszę powiedz mi. Mieliśmy sobie mówić o wszystkim. -Powiedziałem, a ona się odwróciła.
-No dobrze. Masz rację. Powiem ci, ale obiecaj, że nie wybuchniesz -pokiwałem głową na znak, że rozumiem. -Wczoraj, gdy byłam w sklepie z Fredo on wszedł do środka, a ja czekałam na niego na zewnątrz. Oparłam się o ścianę i czekałam aż wyjdzie. Wtedy właśnie podeszły do mnie dwie osoby. Jedna z nich to była Vicky, a druga to Chelsea. Chelsea stanęła na czatach, a Vicky przygniotła mnie do ściany bardzo mocno i zaczęła mówić, że ona mi ciebie zabierze i będziecie szczęśliwi, a ja zostanę sama. -Nicole do oczu napłynęły łzy. Ścisnąłem jej dłoń. -Chelsea krzyknęła, że Alfredo idzie, a wtedy one uciekły. - skończyła, a ja wytarłem kciukiem łzy z jej policzka.
-Suka, jak dorwę tą szmatę to.....
-Justin -przerwała mi moja księżniczka -Obiecałeś.
-Ok przepraszam, ale jeżeli jeszcze raz ci zagrozi, zrobi ci coś, a nawet się do ciebie odezwie masz mi powiedzieć, a wtedy ją dorwę.
-Dobrze -pocałowała czubek mojej głowy, a ja zaparkowałem auto na jej podjeździe.

Oczami Nicole:
Cieszę się, że powiedziałam o wszystkim Justinowi. Nie mogłabym dłużej go okłamywać. Za bardzo go kocham. Teraz się do niego wprowadzę i założymy szczęśliwą, kochającą się rodzinkę. Gdy Jus zaparkował wysiadłam z auta i wyjęłam klucze do domu. Dzisiaj jestem w nim już ostatni raz. Nie wiem co z nim zrobię, chyba zostawię. Kiedyś może zamieszka w nim Emily. Oddam rodzicom kluczyk, a oni zrobią co będą chcieli. Od razu weszłam na górę do swojego pokoju i zaczęłam pakować ubrania. Pomógł mi również Justin.
-A to? -zapytał Jus i podniósł do góry błękitną bluzę, która kiedyś należała do niego.
-To jest najważniejsze. -Wyrwałam mu bluzę i wsadziłam do walizki. Spakowanie ubrań zajęło nam 3 godziny. Było ich bardzo, bardzo dużo więc się nie dziwcie. Następnie wrzuciłam wszystkie buty do kartonów, do tego torebki, paski i takie tam dodatki. Później spakowałam kosmetyki i zdjęcia. Różne pamiątki i albumy. Spakowanie dokładnie wszystkiego zajęło nam 6 godzin. Była już 14:00 więc mieliśmy jeszcze szansę na basen. Z walizki wyjęłam strój kąpielowy (bez butów i torebki), a na to postanowiłam założyć to. Weszłam do łazienki i bardzo szybko się przebrałam. Użyłam wodoodpornego tuszu i całej reszty i wyszłam do Justina, któremu na mój widok wypadły z rąk walizki.
-Wyglądasz tak seksownie -powiedział i zaczął się do mnie zbliżać. Przygniótł mnie do ściany i zaczął namiętnie całować. Muskał delikatnie moją szyję i składał na niej mokre pocałunki.
-Justin śpieszymy się -powiedziałam, a on się ode mnie odsunął i posmutniał. ,,Olałam'' to i wzięłąm karton do ręki. Ostrożnie zeszłam z nim po schodach i wsadziłam go do bagażnika.
-Mogłaś sobie wyższe szpilki założyć -powiedział Justin sarkastycznie. Spiorunowałam go wzrokiem i wróciłam do pakowania kartonów. Gdy już wszystko było spakowane i schowane do auta zamknęłam drzwi na klucz i wsiadłam do samochodu. Usiadłam na fotelu i zapięłam pas. Wyjęłam z torebki iphona i napisałam sms-a do Jennifer.
Do: Jennifer :*
Jedziemy już do Justina, gdzie jesteście?
Od: Jennifer :*
Na basenie przy Walstreet :) Czekamy.
Nic nie odpisałam tylko schowałam telefon i czekałam na Jusa, który zamykał bagażnik. Wsiadł do auta i odpalił silnik. Jechaliśmy w ciszy. Gdy dojechaliśmy wysiadłam pośpiesznie z auta i wybiegłam na dwór. Potknęłam się o krawężnik przy podjeździe i upadłam na trawę.

Oczami Justina:
Gdy Nicole wysiadała z auta potknęła się i przewróciła. Bardzo się wystraszyłem. Szybko otworzyłem drzwi i podbiegłem do niej.
-Kochanie nic ci nie jest? -zapytałem przejęty.
-Mi nic, ale patrz na moje buty. -Powiedziała i zdjęła z nogi buta ze złamaną szpilką. Prychnąłem śmiechem i pomogłem jej wstać.
-Jesteś w ciąży musisz bardziej uważać.
-Tak wiem. -Powiedziała i otworzyła bagażnik. Z kartonu wyjęła drugą parę butów. Nie rozumiałem jak można w takim czymś chodzić. Wziąłem kartony i wniosłem je do domu. Wszystkie ułożyliśmy w salonie i poszedłem się przebrać. Pod spodnie założyłem kąpielówki i byłem gotowy.
-Już możemy jechać! -krzyknąłem do Nicole która siedziała w salonie.
-Super -powiedziała i wstała z kanapy. Złapałem ją za rękę i wyszliśmy. Zakluczyłem drzwi i wsiedliśmy do auta.
-Dokąd? -zapytałem.
-Na Walstreet -powiedziała Nicole i zapięła pas. Na miejscu byliśmy po jakiś 10 minutach. Mieszkam tu od zawsze, a jednak nigdy nie byłem na tym basenie. Wykupiliśmy bilet na cały dzień i rozeszliśmy się przy szatniach.
___________________________
I jak? Może pochwalicie się jak tam w szkole? :***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz