niedziela, 15 września 2013

43 Rozdział

43 Rozdział 

Oczami Justina:
Wróciliśmy wszyscy do domu. Nie mogłem się na niczym skupić. Całą drogę myślałem. Nie mogłem pogodzić się z myślą iż nie będę ojcem. Smutny wszedłem do domu i wbiegłem po schodach na górę. Z szafy wyjąłem sportową torbę i wpakowałem do niej kilka ubrań Nicole oraz swoich, czystą bieliznę, przybory toaletowe, ręczniki itp. Położyłem torbę przed drzwiami i wszedłem do łazienki. Zsunąłem z siebie ubrania i wszedłem pod prysznic. Ciepłe krople wody delikatnie muskały moje ciało. Nasmarowałem się żelem malinowym i rozprowadziłem po całym ciele. Włosy umyłem moim ulubionym szamponem czekoladowym. Rozsunąłem szklane drzwi od kabiny i wyszedłem. Dokładnie się powycierałem i ubrałem na siebie czyste ubrania. Ułożyłem swoje wysuszone włosy i opuściłem łazienkę. Po drodze wziąłem torbę i zszedłem po schodach.
-Lecę do Nicole. Będziemy jutro. -Klepnąłem Zayna w ramię i ubrałem swoje supry. 
-OK. Trzymaj się. -Wziąłem z szafki kluczyki i poszedłem. Otworzyłem auto i wsiadłem do środka. Usiadłem na fotelu, zapiąłem pas i odpaliłem silnik. Bardzo szybko dojechałem do szpitala, dlatego, że śpieszyłem się do Nicole. Zaparkowałem samochód, a wielki, szklanymi, rozsuwanymi drzwiami wszedłem do budynku. Poleciałem prędko do sali 513 w której leżała Nicole. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem ją skuloną na łóżku i płaczącą. Nie wahając się, szybko do niej podbiegłem i przykucnąłem przy łóżku. Podniosłem jej podbródek do góry tak, aby spojrzała mi w oczy.
-Słońce co się stało? -zapytałem zmartwiony.
-No bo.... -Nie mogła wykrztusić z siebie przez łzy spływające do jej ust. Szybkim ruchem ręki otarłem je.
-Spokojnie. Powiedz o co chodzi.
-Bo teraz gdy poroniłam to ty..... na pewno nie będziesz chciał się ze mną żenić. -Powiedziała i znowu zaczęła płakać. Zrobiłem wielkie oczy. Jak mogła tak pomyśleć? 
-Nicole. Nie mów tak. Oświadczyłem się ci, bo cię bardzo kocham, a nie dlatego, że byłaś w ciąży. Jak mogłaś tak pomyśleć? -Podniosła głowę do góry i spojrzała na mnie swoimi brązowymi, pięknymi oczami.
-Na prawdę?
-Oczywiście. I nie płacz już. Mamy siebie i jakoś przez to przejdziemy. -Pocałowałem ją w czubek głowy. Objęła mnie wokół szyi, a ja usiadłem obok niej na łóżku.

Oczami Nicole:
Naprawdę ucieszyły mnie słowa Justina. Wiedziałem, że są szczere i z serca.
-Justin? -zapytałam gdy leżeliśmy na łóżku objęci.
-Tak?
-Możesz mi obiecać, że kiedyś będzie tu mały Bieber? -zapytałam i wskazałam na swój brzuch. Justin szeroko się uśmiechnął i musnął moje usta.
-Tak. Obiecuję ci, że będziemy mieli jeszcze dzidziusia. -Wyszczerzyłam się i położyłam głowę na jego ramieniu. Leżeliśmy tak objęci cały wieczór. Około 20 do sali wszedł lekarz.
-Dzień dobry -przywitał nas serdecznym uśmiechem.
-Dzień dobry -odpowiedzieliśmy.
-Jak się pani czuje? Widzę, że już trochę lepiej. 
-Tak. Dzięki Justinowi. -Odpowiedziałam i bardziej wtuliłam się w Jusa.
-Ma pan na nią bardzo dobry wpływ. -Zwrócił się do mojego narzeczonego, a ten wystawił rząd swoich białych ząbków. Lekarz zanotował coś w mojej karcie i stanął nad nami. 
-Przyjdę jeszcze rano, aby zobaczyć czy możemy panią wypisać. -Przytaknęłam na znak, że rozumiem - Rozumiem, że pan tu śpi. -wskazał na Justina, a on przytaknął. -Dobrze. Do zobaczenia jutro. -Pożegnał się z nami i wyszedł. Obróciłam się do Justina i zauważyłam, że zasnął. Pocałowałam go i sama przymknęłam powieki. Tym razem usnęłam szybko. To pewnie dlatego, że miałam przy sobie najważniejszą osobę w moim życiu.
______________________
No i jest kolejny. Następny jutro. ;****

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz