27 Rozdział
Oczami Nicole:
Obudziłam się rano w swoim salonie. Byłam przykryta kocem i leżałam na kolanach Justin. Tak bardzo się cieszę, że wszystko sobie wyjaśniliśmy i się pogodziliśmy. Tak bardzo mi go brakowało. Jego bliskości, troskliwości i obecności. Byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Miałam cudownego chłopaka i dziecko w drodze. Pogłaskałam lekko swój brzuch i się rozpromieniłam. Dzisiaj czeka mnie wizyta u ginekologa. Już nie mogę się doczekać. Ostrożnie wstałam z kanapy tak, aby nie obudzić Jusa i poszłam do siebie do garderoby po czyste rzeczy. Wyjęłam to i weszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Wysuszyłam je i powycierałam ciało. Ubrałam na siebie rzeczy i umyłam zęby. Uczesałam się, a następnie zrobiłam makijaż. Dzisiaj obyło się bez porannych młodości co mnie ucieszyło. Zeszłam na dół do kuchni, aby zrobić śniadanie. Justina nie było już w salonie, więc na pewno brał prysznic. Zabrałam się za smażenie jajecznicy. Gdy wrzucałam jajka na patelnie poczułam ciepłe dłonie Justina na swoich biodrach.
-Dzień dobry -powiedział i zaczął mną lekko kołysać.
-Cześć -obróciłam się i zobaczyłam go w samych bokserkach, musnęłam jego usta.
-Jak się spało księżniczko?
-Dobrze, a tobie? -odwróciłam się i dalej przygotowywałam posiłek.
-Też. Dzisiaj idziemy do ginekologa? -zapytał podekscytowany.
-Yhy -mruknęłam i nałożyłam jajka na talerze. Postawiłam na stół i zabraliśmy się za jedzenie. Po skończeniu dałam wszystkie naczynia do zmywarki i czekałam aż Jus się przebierze.
Oczami Justina:
Cieszę się, że idę z Nicole do lekarza. Musimy też odwiedzić jej rodziców i moją mamę, aby powiedzieć im, że spodziewamy się dziecka. Boję się ich reakcji. Szybko się przebrałem i wróciłem do Nicole.
-Gotowy?
-Tak. Nicole trzeba powiedzieć twoim rodzicom i mojej mamie.
-Tak, wiem. -posmutniała. Objąłem ją ramieniem i podniosłem podbródek tak, aby na mnie popatrzyła.
-Nie martw się. Będzie dobrze. -Wyszliśmy z domu i weszliśmy do mojego auta, które stało tu od wczoraj. Do lekarza jechaliśmy z pół godziny. Weszliśmy do środka i poszliśmy do recepcji.
-Dzień dobry, w czym mogę pomóc? -Przywitała nas kobieta w okularach.
-Ja do ginekologa. Nicole Stone. -Wytłumaczyła Nicole, a kobieta wskazała pokój naprzeciwko nas. - Dziękuję. -Poszliśmy za rękę do drzwi i zapukaliśmy. Usłyszeliśmy ,,proszę'' i weszliśmy do środka.
-Witam -powiedziała pani doktor.
-Dzień dobry -odpowiedzieliśmy i usiedliśmy przy biurku.
-Nazywam się Rebeca Clark i będę lekarzem prowadzącym pani ciążę.
-Miło mi -Nicola podała jej rękę.
-Proszę się położyć -pani Rebeca wskazała fotel, a Nicole wypełniła zadanie. Nasmarowałam jej brzuch jakimś żelem i przyłożyła urządzenie. Jeździła nim po całym brzuchu. Na monitorze pojawił się nie wyraźny obraz. -To państwa maluszek -wskazała na monitor. Nicole i ja uśmiechnęliśmy się do siebie. Usłyszeliśmy bicie jego serduszka. Już je kochałem. Lekarka wyjęła z urządzenia zdjęcie i podała je mi. Nicole powycierała brzuch i usiadła ze mną z powrotem przy biurku.
-Wszystko jest w porządku. Dziecko dobrze się rozwija i rośnie. Gdyby było coś nie tak od razu proszę do mnie przyjść. Rozumiemy się? -Nicole pokiwała energicznie głową i opuściliśmy gabinet.
Oczami Nicole:
Pani doktor bardzo mnie uspokoiła. Byłam bardzo szczęśliwa, że z moim maluszkiem wszystko dobrze. Opuściliśmy szpital i wsiedliśmy do auta.
-To gdzie teraz?
-Do moich rodziców -powiedziałam pewnie.
-Na pewno?
-Tak -Justin ruszył i po jakiś paru minutach byliśmy już pod domem. Jus wysiadł pierwszy i otworzył mi drzwi. Złapaliśmy się za ręce i poszliśmy do drzwi. Zapukaliśmy i weszliśmy do środka. Byłam zestresowana.
-Nicole odwiedziłaś nas? O i Justin cieszę się, że się pogodziliście. Właśnie upiekłam ciasto, chcecie? - powitała nas mama stojąca w kuchni.
-Nie mamo, my tylko na chwilkę.
-Mów za siebie. Ja chętnie zjem. -powiedział Jus do mojej mamy, a ta się uśmiechnęła. Posłałam Justinowi wrogie spojrzenie. -No to za chwilkę. -dodał do mojej mamy. Przestała kroić ciasto i popatrzyła na nas.
-Chcieliśmy z wami porozmawiać. Gdzie tato?
-Tu jestem! -krzyknął i pojawił się u nas z kubkiem kawy. -O czym chcieliście z nami pogadać? -Justin ścisnął nerwowo moją rękę i objął mnie ramieniem.
-Jestem w ciąży -powiedziałam, a tacie wypadł z ręki kubek i roztrzaskał się na drobne kawałeczki. Kawa zaczęła rozpływać się na podłodze.Mama z tata stali nieruchomo z otwartą buzią. Zupełnie nikt nie wiedział co powiedzieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz