wtorek, 10 września 2013

34 Rozdział

34 Rozdział

Oczami Justina:
Wstałem rano dość wcześnie i, aby nie obudzić mojej królewny po cichu wysunąłem się z jej objęć i wyszedłem z łóżka. Udałem się do łazienki i wszedłem pod prysznic. Umyłem ciało żelem kokosowym, a włosy czekoladowym. Osuszyłem się ręcznikiem i ubrałem czyste ubrania. Wysuszyłem włosy i postawiłem je na żel. Wyszczotkowałem zęby i wyszedłem. Nicole nadal spała. Zszedłem na dół do kuchni i zabrałem się za robienie śniadania. Do szklanki nalałem soku pomarańczowego i wszystko ułożyłem na tacy. Wszystko wyglądało TAK. Wniosłem to ostrożnie do sypialni i postawiłem na stoliku. Podszedłem do łóżka i pochyliłem się nas Nicole. Zacząłem delikatnie muskać jej szyję i całować usta. Zrobiłem jej nawet malinkę na szyi. Przeciągnęła się i otworzyła zaspane oczy.
-Cześć -przywitała mnie z uśmieszkiem.
-Hej kochanie, wyspałaś się?
-Yhyy -mruknęła i przetarła oczy. Wziąłem z półki tackę i położyłem na jej kolana.
-To dla ciebie.
-Na prawdę? -zapytała niedowierzanie. -Sam zrobiłeś? 
-Noo -powiedziałem, a ona musnęła mi usta. -Co dzisiaj robimy?
-Chciałam spotkać się dziś z Jennifer. Wiesz jakieś zakupy, obiad. Nie masz mi za złe. -powiedziała i wzięła łyka soku.
-Oczywiście, że nie. Ja spotkam się z chłopakami i wyskoczymy na miasto. Zaraz do nich zadzwonię, a ty jedz -dałem jej całusa w czoło i wyjąłem telefon z szafki. Wybrałem numer do Codyego i zadzwoniłem. 
/Rozmowa/
-No hej bro. Co jest?
-Siema Cody. Masz dzisiaj czas? Zebralibyśmy chłopaków i wyskoczylibyśmy na miasto.
-No spoko. Obdzwonię resztę i dam ci znać.
-OK. Dzięki. Cześć.
-Narka.
Rozłączyłem się i schowałem iphona do kieszeni.
-I co? -zapytała Nicole i ostrożnie odłożyła tackę ze zjedzonym śniadaniem na szafkę. 
-Cody da mi znać. Najadłaś się?
-Tak. Było pyszne dziękuję. -powiedziała i wstała z łóżka. -Pójdę się umyć.
-Ok -telefon zaburczał mi w kieszeni. Wyjąłem go i spojrzałem na wyświetlacz.
Od: Cody
Wszyscy będą, oprócz Zayna.
Do: Cody
Spoko. Bądźcie u mnie za 20 min.
Od: Cody
OK
Nic już nie odpisałem tylko schowałem komórkę z powrotem. Podszedłem do drzwi od łazienki i złapałem za klamkę.
-Mogę? -zapytałem
-Wchodź -usłyszałem odpowiedź i wszedłem do środka. Nicole brała prysznic. Po całym ciele przeszły mi ciarki na widok jej pod prysznicem. -Co chciałeś?
-O której będziesz w domu?
-No nie wiem, ale raczej na kolację, a co?
-Nic, nic tak pytam. Muszę już lecieć, bo chłopaki zaraz będą. No, ale jakby nie to, to chętnie bym tam do ciebie wlazł. -Powiedziałem i przystawiłem twarz do szklanych drzwi od prysznica.
-Głupek.
-Ale twój.
-Tylko mój -powiedziała Nicole, a ja na zaparowanej szybie od drzwi narysowałem palcem serduszko. Posłała mi swój piękny uśmiech, a ja opuściłem łazienkę. Jeszcze nie mówiłem Codyemu, ale miałem pewien plan.Chciałem zrobić Nicole niespodziankę. Usłyszałem pukanie do drzwi i głośne wtargnięcie.
-Justin, już jesteśmy! -wydzierali się chłopaki. -Justin!
-Pewnie jest w sypialni razem z Nicole -usłyszałem głos Ryana i śmiechy reszty. Wywróciłem oczami i zbiegłem po schodach. 
-O jesteś! -wydarł się Chris i przybił mi piątkę.
-Już skończyliście? -zapytał ze śmiechem Ryan.
-Palant -powiedziałem i rypnąłem mu w głowę. Wszyscy zaczęli się śmiać, a ja ubrałem swoje buty.
-Dokąd idziemy? -zapytał Fredo. Wziąłem kluczyki od auta i wszyscy wyszliśmy z domu
-Jedziemy do sklepu z rzeczami dla dzieci.
-Po co? -głupio zapytał Ryan.
-Po wózek. -powiedziałem dumnie i wsiadłem do auta. Wszyscy zajęli miejsce i ruszyliśmy.

Oczami Nicole: 
Gdy Justin z chłopakami pojechali ja zdążyłam zadzwonić do Jennifer i się przyszykować.Schowałam telefon i butelkę wody do torebki i zeszłam na dół. Ubrałam buty i wyszłam przed dom, aby poczekać na przyjaciółkę. Usiadłam na schody i wzięłam łyka wody. Pod dom podjechało auto. Otworzyłam drzwi i usiadłam na fotelu.
-Cześć -przywitałam przyjaciółkę i dałam jej całusa w policzek.
-Hej. Justin cię wypuścił? -zapytała i odpaliła silnik. Jechaliśmy w kierunku naszego ukochanego Centrum Handlowego.
-On nie ma nic do gadania.
-Strasznie się o ciebie troszczy.
-Wiem, wiem. Czasem za bardzo, ale to jest urocze.
-Noo. -popatrzyłam na nią krzywo i zaczęłam przyglądać się widokom za szybą. -A gdzie on w ogóle jest?
-Justin? Poszedł z chłopakami na miasto.
-Aha. Już jesteśmy! -krzyknęła Jenn i zaparkowała samochód na parkingu. Ostrożnie wysiadłam, aby znów się nie wywrócić i razem z Jennifer ruszyłyśmy do pierwszego sklepu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz