wtorek, 17 września 2013

45 Rozdział

45 Rozdział 

Oczami Justina:
No i przegraliśmy. Jak to mogło się stać? Ja Justin Bieber przegrałem. Graliśmy do 30 i było 30:26, tak niewiele nam brakowało. Wygrana drużyna wiwatowała i skakała z radości, a my założyliśmy ręce na piersi i przyglądaliśmy się im. Było strasznie gorąco, słońce cały czas grzało. Byłem strasznie zmęczony i spocony. Pot spływał po moim czole i po całej klatce piersiowej. 
-I z czego się tak cieszycie?! -krzyknęła poirytowana Jenn.
-Z wygranej skarbie. -Opowiedział Austin i podbiegł do niej. Próbował ją przytulić, lecz ona się nie dała.
-Weź odejdź! -krzyknęła, a Austin dał jej spokój. Skierowałem swój wzrok w stronę gdzie moja Nicole leżała na leżaku i przyglądała się naszej grze. Było jednak inaczej. Owszem Nicole leżała na leżaku, lecz smacznie sobie spała, a w uszach miała słuchawki od swojego iPhona. Cicho do niej podszedłem i musnąłem jej malinowe, słodkie usta. Zamruczała coś i przekręciła się na drugi bok. 
-Co jest? -zapytał Cody, który stanął obok mnie. -Śpi? -zapytał zdziwiony.
-No -odpowiedziałem i przyłożyłem palec do ust na znak, aby był cicho. -Trzeba ją obudzić. -Powiedziałem, a Cody momentalnie złapał za butelkę wody, szybko ją odkręcił i zanim zdążyłem coś powiedzieć wylał jej zawartość na śpiącą Nicole. Dziewczyna szybko zerwała się z miejsca jak poparzona i spojrzała na nas jakby chciała nas zabić.
-Kurwa, który to -zapytała wściekła i wycisnęła wodę ze swoich włosów. Spojrzałem na Codyego i wskazałem na niego palcem.
-Już nie żyjesz -powiedziała z wrogim spojrzeniem i zaczęła go gonić wokół całego domu. Na luzie podszedłem do reszty przyjaciół którzy niczego nie świadomi przyglądali się ich bieganinie.
-Co im? -zapytał ciekawy Zayn.
-Ganiają się -powiedziałem zwyczajnie i wzruszyłem ramionami.
-Aha to spoko. Trzeba wymyślić dla was jakieś zadanie -zatarł ręce Alfredo.
-Co?! Jakie zadanie? -zapytałem zdziwiony.
-No musicie coś zrobić, bo przegraliście. Takie są zasady. -Wytłumaczył Chris.
-Wiedzieliście coś o tym? -zwróciłem się do mojej grupy, a oni przecząco kiwnęli głowami.
-No jak to nie. Tak jest zawsze. -Powiedział oburzony Austin.
-No dobra niech wam będzie, ale trzeba poczekać na Codyego. -Powiedziałem, a wszyscy spojrzeli za siebie, tam gdzie ostatnio widzieliśmy naszego przyjaciela i moją ukochaną. Nie było ich nigdzie. -Chodźcie- machnąłem ręką i poszliśmy przed dom. Akurat wracał Cody z Nicole przewieszoną na ramieniu.
-Chyba coś zgubiłeś -Powiedział przyjaciel i podał mi do rąk Nicole. Pocałowałem ją w usta i postawiłem na ziemi.
-I tak się z tobą policzę -Pogroziła palcem Codyemu.
-No sorki, nooo. Chciałem cię tylko obudzić.
-Nie mogłeś inaczej. -Cody wzruszył ramionami i wszyscy razem z Nicole wybuchnęliśmy śmiechem.

Oczami Nicole:
Byłam cała mokra, przez Codyego. Jeszcze się na nim zemszczę, ale to w odpowiednim czasie.
-Pójdę się przebrać i zaraz wracam -Powiedziałam do przyjaciół.
-OK, a my wymyślimy zadanie dla grupy Jusa -powiedział uśmiechnięty Austin, a ja pytająco popatrzyłam na Justina. Chłopak posłał mi spojrzenie typu ,,nie pytaj''. Nie dopytywałam się o nic i weszłam do domku. Weszłam schodami na górę i otworzyłam drzwi do naszej sypialni i z szafy wyjęłam jakieś luźne ubrania (bez torebki). Szybko je ubrałam i weszłam do łazienki. Zmyłam z twarzy rozmazany makijaż i zrobiłam nowy. Powycierałam włosy, a następnie je dokładnie rozczesałam. Ubrałam buty i zeszłam na dół. Opuściłam dom i zobaczyłam, że wszyscy siedzą na drewnianej huśtawce. Podeszłam do nich.
-Siadaj -Ryan poklepał swoje kolana, a Justin posłał mu mordercze spojrzenie. Uśmiechnęłam się i usiadłam Jusowi na kolana. Chłopak wystawił Ryanowi język i pocałował mnie we włosy.
-I co wymyśliliście już zadanie? -Chłopaki energicznie pokiwali głowami. Spojrzałam na swojego chłopaka, który nie był tak zadowolony jak przeciwna drużyna.
-Jakie -zapytałam ciekawa.
-Musimy zrobić striptiz na stołach -wyprzedziła ich Jenn, a ja cicho prychnęłam śmiechem. Zaraz spoważniałam, bo przypomniałam sobie, że Justin również przegrał.
-CO?! Ja się nie zgadzam -krzyknęłam oburzona.
-Ja tym bardziej -dodał Justin.
-Justin, przestań. Będzie śmiesznie. -Roześmiał się Zayn.
-Chyba dla ciebie -burknął Cody. Ryan wywrócił oczami.
-Skoro oni to i ja -Powiedziałam pewnie siebie. Tak. Stanęłam po ich stronie.
-Co?! -zapytał zdziwiony Jus, a ja spojrzałam na niego.
-No co?
-Nie zgadzam się. -Mocno mnie do siebie przytulił. -Nikt nie będzie oglądał cię, jak się rozbierasz. No, oprócz mnie. -Powiedział, a my wybuchnęliśmy śmiechem.
-Będziesz się musiał z tym pogodzić -Wzruszyłam ramionami dalej się śmiejąc. Już nic nie powiedział.
-My zrobimy kolację, a wy się szykujcie. -Powiedział Fredo i cała jego drużyna weszła do domu. My też weszliśmy i każdy poszedł do swojego pokoju. Justin prędko się przebrał. Ja też zmieniłam ubrania, złapaliśmy się za rękę i poszliśmy na dół. Chłopaki krzątali się po kuchni i coś gotowali. Usiedliśmy wygodnie na kanapie i włączyliśmy telewizor. Nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Sięgnęłam po niego na stół i przesunęłam palcem po ekranie nie patrząc kto dzwoni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz