51 Rozdział
Oczami Nicole:
Siedzieliśmy z Justinem na podłodze objęci. Ja dalej płakałam w jego tors, a on dalej mnie uspokajał. Nawet zaśpiewał mi piosenkę, ale to za wiele nie dało. Usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Lekko podniosłam głowę i zobaczyłam Emily. Powycierałam policzki i prosto usiadłam jakby nigdy nic.
-To ja was zostawię. -Powiedział Justin i podniósł się. -Będę na dole -Musnął moje usta i wyszedł. Emily niepewnie usiadła obok mnie.
-Przepraszam -wyszeptała, ale tak, bym ją usłyszała. -Ja nie wiedziałam -dokończyła i spojrzała na mnie. Wymusiłam uśmiech i objęłam ją ramieniem.
-Nic się nie stało. Rodzice nie zdążyli ci powiedzieć -Powiedziałam w jej włosy.
-Nie gniewasz się na mnie? -Powiedziała z nutką nadziei w głosie. Pokiwałam przecząco głową i podniosłam się. Podałam Em rękę, aby jej pomóc i wyszliśmy razem z pokoju. Zeszliśmy na dół i usiedliśmy na kanapie gdzie wszyscy zajadali się ciastem i popijali kawą. Położyłam głowę na torsie Jusa i wzięłam łyka soku. Usłyszałam dzwonek do drzwi, a Emily zerwała się z miejsca.
-Otworzę! -Krzyknęła i wybiegła z salonu.
-Spodziewacie się kogoś? -Zapytałam rodziców, a oni pokręcili głową. Do salonu weszła Emily, która trzymała za rękę jakiegoś chłopaka. Wyglądał na w jej wieku. Był całkiem przystojny. Miał blond włosy i zielone oczy. Miło się do nas wszystkich uśmiechał.
-Chciałabym wam przedstawić mojego chłopaka. -Emily wskazała na chłopaka. -To jest Nicolas -Chłopak serdecznie się wyszczerzył i podał nam dłoń na przywitanie.
-Usiądziecie z nami? -Zapytała mama.
-Nie. Idziemy do kina. -Powiedziała. -Pa -pożegnała się i wyszli.
-Wydaje się miły -podsumowała mama, gdy wejściowe drzwi się zatrzasnęły.
-Dla ciebie wszyscy wydają się być mili -Powiedział tato, a wszyscy zaczęli się śmiać, nawet moja mama.
-Chcielibyśmy wam coś powiedzieć -zaczęłam, a rodzice spojrzeli na nas. Ścisnęłam dłoń Justina. -Jesteśmy zaręczeni -dokończyłam, a na ich twarzach pojawił się szeroki uśmiech.
-To cudownie! -krzyknęła mam.
-Gratulacje -pogratulował nam tato. -Ale czy wy nie jesteście za młodzi na ślub? Macie 19 lat, a ty Nicole 18.
-John -upomniała go mama.
-Nie martw się. Ślub możemy wziąć gdy będziemy już starsi. A poza tym szkołę już skończyliśmy - wytłumaczył Justin.
-No właśnie Justin dobrze mówi -wsparła go moja mama.
-No dobra to my też będziemy się zbierać -Powiedziałam i podniosłam się z miejsca.
-Już? -zdziwił się tato.
-Chcielibyśmy odwiedzić Pattie -spojrzałam na Justina, który się uśmiechnął.
-No właśnie Justin. Kiedy przedstawisz nam swoją mamę? -zapytała mama.
-Niedługo. Zapytam jej. -Powiedział i otworzył mi drzwi. Pożegnaliśmy się i wyszliśmy.
Oczami Justina:
-Justin? -Spojrzała na mnie Nicole.
-Tak skarbie?
-Do twojej mamy jest stąd dość daleko, a my nie mamy auta -powiedziała, a ja się zastanowiłem. Miała rację. Nie przemyślałem tego.
-Zamówmy taksówkę -wyjąłem z kieszeni iPhona i wybrałem numer. Podałem im adres i odłożyłem telefon. -Będzie za 5 min. -Pokazałem rząd białych ząbków. Nicole odwzajemniła uśmiech. Podjechała do nas żółta taksówka d której wsiedliśmy. Podałem adres i ruszyliśmy.
-Justin, zapomniałam! -Krzyknęła Nicole i zaczęła szperać za czymś w swojej torebce. Wyjęła z niej małą paczuszkę i położyła mi ją na kolanach. Odpakowałem ją i zobaczyłem biały kubek z czarnym napisem: NICOLE + JUSTIN = ♥. Uśmiechnąłem się, schowałem go z powrotem i ucałowałem moją księżniczkę.
-Piękny -uśmiechnęła i się i schowała go z powrotem tak, aby nikt go nie rozbił.
-Jesteśmy -poinformował nas kierowca. Zapłaciłem i podałem dłoń Nicole, aby pomóc jej wyjść. Zapukałem do drzwi i otworzyła nam Jazmyn. Na nasz widok szeroko się uśmiechnęła i wciągnęła nas do środka. Zatrzasnęła drzwi i podbiegła w naszym kierunku. Rozłożyłem szeroko ramiona, aby w nie weszła, ale tak się nie stało. Zamiast do mnie wtuliła się w Nicole. Zaskoczony i trochę zawiedziony podniosłem się. Nicole wystawiła mi język.
-Zdrajczyni -Powiedziałem do Jazmy, a ta się uśmiechnęła. Spojrzałem w stronę z której dobiegały tupot nóżek. Do przedpokoju wbiegł wesoły Jaxon i uwiesił się mojej nogi.
-Justin! -pisnął, a ja wziąłem go na ręce i mocno przytuliłem. Chociaż jeden jest po mojej stronie.
-Gdzie mama? -zapytałem, a dzieciaki wskazały palcem drzwi od ogrodu. Faktycznie była tam. Sadziła chyba jakieś kwiatki.-Cześć mamo -pomachałem jej i wszyscy wyszliśmy na ogród. Nicole zrobiła wielkie oczy. Nigdy jeszcze tu nie była. Moja mama strasznie dba o ten ogródek, co widać.
-Nie słyszałam jak wchodzicie -powiedziała i zdjęła zabrudzone rękawiczki. Uściskała nas i wytarła z czoła pot.
-Tu jest prze pięknie -Powiedziała oszołomiona Nicole, a mama się uśmiechnęła.
-Cieszę się, że ci się podoba.
-Bardzo
-Mamo ja i Nicole jesteśmy zaręczeni -Powiedziałem, bo nudziła mnie ta gadka o ogródku.
-O mój Boże! -Krzyknęła uradowana. -Bardzo się cieszę. -Podeszła do nas i mocno uściskała. -Kiedy chcecie wziąć ślub?
-Tato Nicole twierdzi, że jest za wcześnie.
-Trochę się z nim zgadzam. Jesteście trochę za młodzi, ale i tak się cieszę i wam gratuluje. Zapomniałam wam powiedzieć, że jest mi strasznie przykro z powodu..... -Nie dokończyła, bo je przerwałem.
-Mamo -upomniałem ją, aby nie kończyła.
-Przepraszam -uśmiechnęła się niewinnie. -Chcecie coś do picia?
-Nie. Będziemy już lecieć. Robi się późno. -Pożegnaliśmy się z maluchami i wyszliśmy przez furtkę.
-Przejdziemy się? -zapytała Nicole, a ja skinąłem głową. -Wiesz, dużo myślałam nad twoim talentem muzyczny. -Zaczęła i spojrzała na mnie z uśmieszkiem.
-I co wymyśliłaś?
-Nie możesz się marnować. Powinieneś wrzucić nagranie do internetu, pochwalić się przed światem.
-Następna. Mówisz jak moja mama i Cody -Nicole się uśmiechnęła.
-Mówię prawdę.
-Zobaczymy, a teraz chodźmy -załapałem ją za rękę i zacząłem biec.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz