44 Rozdział
Oczami Nicole:
Rano obudziłam się jeszcze za nim słońce weszło no pokoju. Otworzyłam oczy i ujrzałam Justina, który przyglądał się mi z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Jak się spało? -zapytał i zaczął zawijać sobie wokół palca moje włosy.
-Jak na niewygodne, szpitalne łóżko to dobrze. Mogłoby by być większe, bo tak w dwie osoby to nie wygodnie. -Odpowiedziałam i wyciągnęłam się.
-No, ale dzisiaj się wyśpimy.
-Mam nadzieję -powiedziałam, a drzwi otworzyły się. Do sali wszedł lekarz. Był to ten sam co wczoraj.
-Witam -przywitał nas ciepłym uśmiechem. -Jak się spało?
-Dobrze -powiedział Justin i wstał. -Czy Nicole będzie mogła dzisiaj wyjść? -zapytał z nadzieję. Podniosłam się do pozycji siedzącej i oparłam głowę o zagłówek.
-Zrobimy jej kilka badań, a potem zobaczymy. -Wytłumaczył i podszedł bliżej mnie. -Czy coś pani jadła lub piła?
-Nie, dzisiaj jeszcze nie.
-To dobrze. Niech tak zostanie. Proszę się przygotować, bo zaraz przyjdzie pielęgniarka i zabierze panią na badania. -Kiwnęłam głową na znak, że rozumie i podniosłam się. Lekarz zanotował coś w notesie i opuścił pokój. Weszłam za jakąś kotarę i szybko przebrałam się w zestaw, który Justin przywiózł mi z domu. Rozczesałam włosy i weszłam do Justina, który również zdążył się przebrać.
-Ślicznie wyglądasz z opuszczoną grzywką -musnęłam jego usta.
-A ty bez makijażu -skrzywiłam się i popatrzyłam na niego z pod byka.
-Tak, tak. Bo ci uwierzę. -Wywróciłam oczami.
-Na prawdę. Jesteś tak piękna, że niepotrzebny ci żaden makijaż.
-A tobie żel do włosów -wyszczerzyłam się.
-Dzień dobry -przywitała nas pielęgniarka, która właśnie weszła do sali. -Zapraszam -wskazała na mnie i ruszyliśmy przez długi, biały korytarz. Weszliśmy do jakiegoś pokoju i usiadłam na stołku.
Oczami Justina:
Na Nicole czekałem chyba z dwie godziny. Siedziałem na poczekalni i stukałem nerwowo nogą o podłogę, wybijając jakiś rytm. Dlaczego to tak długo trwało? W końcu z sali wyszła Nicole z papierami w dłoni.
-Już jestem.
-Co tak długo? -zapytałem i objąłem ją ramieniem.
-Tak jakoś.
-Możesz wyjść? -zapytałem z wielką nadzieją w głosie.
-Tak wypisali mnie. Muszę zanieść te papiery do gabinetu mojego lekarza.
-No to chodźmy -złapałem torbę z ubraniami i poszliśmy wzdłuż korytarza. -Poczekam. -Nicole weszła do środka, a ja oparłem się o ścianę. Gdy w końcu wyszła opuściliśmy ten przeklęty szpital i weszliśmy do auta. Miałem już dość tego miejsca. Nienawidziłem szpitali, tak jak Nicole i poczułem wielką ulgę i wyszliśmy już z niego. Odpaliłem silnik i pojechałem do domu.
-Czyli, że nie wracamy do domu? -zapytałem gdy wjeżdżałem na naszą parcelę.
-Nie -powiedziała pewnie Nicole. Uśmiechnąłem się i zaparkowałem samochód. Wziąłem nasze rzeczy i wysiedliśmy. Włączyłem alarm i weszliśmy małymi schodkami. Wokół domu było cicho i spokojnie. Nikogo nie było na podwórku, więc musieli być w domu. Pchnąłem drzwi i weszliśmy do środka.
-Niespodzianka! -krzyknęli nasi przyjaciele, gdy przekroczyliśmy próg. Na ścianie wisiał wielki plakat z napisem ,,Witajcie w domu''. Po całym przedpokoju i salonie były porozrzucane i porozwieszane kolorowe balony, serpentyny i kolorowe ozdoby.
-Skąd wiedzieliście, że dzisiaj akurat wyjdę?-zapytała wzruszona Nicole.
-Kobieca intuicja -Zaśmiała się Jennifer i najpierw przytuliła Nicole, a następnie mnie.
-Zmęczona? -spytał Cody.
-Nieee -przeciągnęła i ściągnęliśmy buty.
-Ooo, widzę Justin, że zmiana fryzurki -zachichotał Zayn. Machnąłem ręką i poszedłem napić się soku. Nalałem sobie go do szklanki i wypiłem do dna.
-Słuchajcie. Pomyśleliśmy z chłopakami, że fajnie by było zagrać dzisiaj w siatkówkę. Co wy na to? - zaproponował Austin i objął ramieniem swoją dziewczynę.
-Ja odpadam, ale wy możecie sobie grać -powiedziała Nicole, a wszyscy oprócz mnie zrobili błagalną minę.
-Nicole musi odpoczywać -Powiedziałem do wszystkich i pocałowałem ją w czoło.
-Pokibicuję wam! -krzyknęła.
-Dobra to idziemy się przebrać. Widzimy się za domem na boisku do siatki -przytaknęliśmy i pobiegliśmy do pokoi.
Oczami Nicole:
Weszłam za wszystkimi na górę i wpadłam do pokoju. Wyjęłam z szafy luźniejsze ubrania, a następnie je ubrałam. Justin też szybko się przebrał. W łazience postawił grzywkę i zeszliśmy po schodach. Z lodówki wyjęłam butelkę wody i tylnymi drzwiami poszliśmy na boisko. Położyłam się na leżak i przyglądałam się jak wszyscy dzielą się na grupy. Po paru minutach w końcu doszli do porozumienia. Było tak, pierwsza grupa: Justin, Ryan, Cody i Jenn, a druga grupa: Fredo, Austin, Chris i Zayn. Gra się dopiero rozpoczęła, a już było 1:0 dla grupy Jusa. Oparłam się i założyłam na nos okulary przeciwsłoneczne. Słońce tak miło przygrzewało, że nie chciałam się stąd nigdzie ruszać. Nie chcaiłam wracać do domu, tu mi było bardzo dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz