niedziela, 22 września 2013

52 Rozdział

52 Rozdział

Oczami Justina:
W domu byliśmy po jakiś 20 minutach. Weszliśmy do domu i zmęczeni opadliśmy na kanapę. Z mojej kieszeni dobiegał dźwięk sms-a. Wyjąłem go i spojrzałem na ekran.
Od: Cody
Masz dzisiaj czas?
Do: Cody
No, a co?
Od: Cody
Wyskoczysz z nami na miasto? Kręgle, piwko czy coś takiego?
Do: Cody
OK. Bądźcie u mnie za 5 min.
Nie otrzymałem już odpowiedzi. Schowałem iPhona do kieszeni i spojrzałem na Nicole, która słuchała bicia mojego serca. 
-Nicole?
-Tak skarbie? -Zapytała i podniosła głowę do góry.
-Chciałbym wyskoczyć z chłopakami na miasto. -Zauważyłem, że kącik jej ust podniósł się ku górze.
-Idź -powiedziała i musnęła moje usta.
-Dziękuje shawty. Jesteś cudowna. -Zerwałem się i pobiegłem na górę. Szybko się w coś przebrałem, odświeżyłem i poprawiłem fryzurę. Zszedłem na dół i akurat usłyszałem pukanie do drzwi. Pocałowałem Nicole i wyszedłem. Przywitałem się z resztą i ruszyliśmy w kierunku miasta. 

Oczami Nicole:
Gdy Justin wyszedł włączyłam sobie telewizor, lecz od razu go wyłączyłam, bo nie było nic ciekawego. Sięgnęłam po telefon na którym widniała wiadomość od Justina z przed 1 minuty.
Od: Justin <3
Wynagrodzę ci to. Zapraszam cię na kolację. Bądź o 18 w Bred Breakfast. 
Do Justin <3
Już nie mogę się doczekać :*
Spojrzałam na zegar ścienny :15. Miałam jeszcze sporo czasu, lecz postanowiłam wziąć się już do roboty. Wbiegłam do łazienki i zsunęłam z siebie ubrania. Nalał do wanny sporą ilość wody, a następnie zanurzyłam się w niej, dokładnie umyłam swoje ciało i włosy. Spuściłam wodę i owinęłam ręcznik wokół tali. Gdy byłam już sucha ubrałam TO. Pofalowałam dokładnie włosy i starannie zrobiłam makijaż. Prysnęłam się moją ulubioną i najładniejszą perfumą, umyłam zęby i wyszłam. Do torebki włożyłam iPhona, kosmetyczkę, portfel i dokumenty. Gdy opuszczałam sypialnie szybko spojrzałam na zegarek, który wskazywał 17:40. Byłam już gotowa i mogłam wyjść. Ubrałam szpilki i zabrałam klucze. Było dość ciepło jak na wieczór więc nie brałam kurtki. Wcześniej zamówiłam taksówkę, która czekała na mnie pod domem. Zakluczyłam drzwi i wsiadłam do wozu. Kierowca zatrzymał auto i ostrożnie z niego wysiadłam, dałam mu pieniądze i weszłam przez obrotowe drzwi do wielkiej, ekskluzywnej restauracji. 
-Mogę w czymś pomóc -zapytała młoda kobieta, która niespodziewanie stanęła przede mną. 
-Yyy. Byłam tu umówiona z chłopakiem o nazwisku Bieber -kobieta spojrzała na swoje papiery i wskazała na pięknie ozdobiony stolik. Skinęłam głową i usiadłam na krześle. Justina jeszcze nie było, a zawsze był szybciej niż ja. Wyjęłam z torebki telefon, aby sprawdzić komórkę: 18:10. Gdzie on do cholery jest? Minęło 5 min, 10, 15 a jego dalej nie było. Byłam już poirytowna.Złapałam za telefon i wybrałam do niego numer. Nie odbierał. Zadzwoniłam drygi raz, ale dalej nic. Odłożyłam go i nerwowo stukałam paznokciami w stół. Mój telefon zawibrował. Miałam nadzieję, że to Jus. Myliłam się. Numer nieznany. Dostałam zdjęcie Justina w jakimś klubie, który całuje się z jakąś lafiryndą. Zdjęcie było zrobione dzisiaj, poznałam po ubiorze Justina. Zalałam się łzami, nie mogłam się nawet ruszyć. 
-Podać coś? -zapytał uprzejmo kelner, który zbierał zamówienia. Odwróciłam się w jego stronę, a on zrobił dziwna minę, jakby się wystraszył. Możliwe, że tak było, przez łzy byłam na pewno cała rozmazana. 
-Dziękuję, już wychodzę -powiedziałam z podniesionym tonem i walnęłam torebką o stół. Podniosłam się z miejsca i wybiegłam z płaczem. Na domiar złego zaczął padać deszcz. Nie wiedziałam co mam zrobić i dokąd pójść. Nic tu nie widziałam, bo było już ciemno. Cała drżałam z nerwów, z płaczu i z zimna. Nie wiedząc dokąd pobiegłam przed siebie. Dotarłam chyba do jakiegoś parku. Zajęłam ławkę i podkuliłam nogi. Ujęłam twarz w dłoń i zaczęłam gorzej płakać. Nie mogłam uwierzyć jak on mógł znów mi to zrobić. Obiecał, że to się nie powtórzy, byliśmy zaręczenia, a on? Nic sobie z tego nie robił. Olał mnie i naszą randkę, aby lizać się z pierwszą lepszą w klubie. Może doszło między nimi do czegoś więcej. Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Zimne krople deszczu oblały już całe moje ciało. Poczułam kogoś dłonie na swoich ramionach. Odwróciłam się i ujrzałam........
_____________________
Możliwe, że zaraz dodam następny. Nic nie obiecuję. Xoxox

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz