5 Rozdział
Oczami Nicole:
Wstałam wcześnie rano i bardzo się zdziwiłam, bo Justina nie było obok mnie. Poleżałam z 5 min. po czym zwlekłam się z łóżka, bo poczułam zapach naleśników dochodzący z kuchni. Ubrałam swoje kapcie i zeszłam na dół. Stanęłam w progu i przyglądałam się jak Justin w samych bokserkach przygotowuje śniadanie. Naprawdę widać było, że się stara. Latał po kuchni, klną coś pod nosem, szukał czegoś po szafkach. Był tak pochłonięty tym co robi, że nawet nie zauważył, że od paru minut przyglądam się mu.
Oczami Justina:
Gdy rano wstałem Nicole jeszcze słodko spała wtulona we mnie. Wysunąłem się lekko z jej objęć, a by jej nie obudzić i postanowiłem, że przygotuję jej śniadanie do łóżka. Chciałem, aby była to niespodzianka więc pośpiesznie ruszyłem do kuchni. Nie chcę się chwalić, ale jestem naprawdę niezłym kucharzem. Przemyślałem to i postanowiłem, że przygotuję naleśniki. Bez wahania zabrałem się do roboty. Trochę nie mogłem połapać się w jej kuchni więc trochę się złościłem, wyklinałem pod nosem i latałem jak oparzony. Chciałem, żeby wszystko było idealnie. Usłyszałem Nicole, która stała przed kuchnią i przyglądała mi się z uśmiechem na twarzy:
-Khym, khym -odchrząknęła i usiadła przy blacie. No pięknie zniszczyła mój plan. -Co robisz?
-Właśnie zniszczyłaś moją niespodziankę dla ciebie -zrobiłem obrażoną minę i postawiłem przed nią tackę z naleśnikami, herbatą, sokiem pomarańczowym i pojedynczą różą w małym flakoniku.
Oczami Nicole:
To było takie urocze i słodkie z jego strony, że chciał zrobić mi tą niespodziankę ze śniadaniem do łóżka. On tak się starał. Gdybym wiedziała to bym nie schodziła. Justin zrobił obrażoną minę i podsunął mi pod nos tackę pełną tych pyszności.
-Ojjj biedny ty. Przepraszam i dziękuję.
-Wiesz możesz inaczej podziękować -uśmiechnął się i zaczął zabawnie poruszać brwiami. Zaczęłam się śmiać.
-Chciałbyś -powiedziałam, a on posmutniał i usiadł obok mnie.
-No wiesz jakoś musisz podziękować -zaczął jeść nasz śniadanie.
-No dobra. Dam ci buziaka, ale W POLICZEK -podkreśliłam ostatnie słowa. On nastawił policzek, a gdy dotknęłam go swoimi ustami Jus się odwrócił i chcąc nie chcą pocałowałam go w usta. Zamiast się oderwać pogłębiliśmy pocałunek tak, że stał się on bardziej namiętny. Czułam jak Justin się uśmiecha. Gdy chciałam zaczerpnąć powietrza on wykorzystał to i wepchnął swój język do moich ust. Nasze języki toczyły ze sobą walkę. Po dłuższej chwili przerwaliśmy pocałunek i oderwaliśmy się od siebie.
-Łał takie podziękowanie to ja rozumiem powiedział zadowolony Justin i kontynuował jedzenie.
-Jus, ja cię bardzo przepraszam. Wiem, że mieliśmy być przyjaciółmi, a ja to niszczę -wybiegłam z kuchni i pobiegłam do swojego pokoju. Usiadłam na dywanie, przysunęłam nogi do klatki piersiowej i siedziałam tak. Drzwi zaczęły się pomału otwierać, aż w końcu do środka wszedł Justin. Klęknął obok mnie i objął mnie ramieniem.
-Nicole proszę nie obwiniaj się. Przecież to ja się odwróciłem.
-Ale ja się nie oderwałam.
-Wiesz mi się tam podobało. A i jeszcze coś. Wcale nic nie psujesz. -uśmiechnęłam się, podniosłam z podłogi i przytuliłam Justina.
-Dziękuję -wyszeptałam mu do ucha.
-Za co? -zapytał zdziwiony.
-Za to, że jesteś. -wziął mnie na ręce i zaniósł z powrotem do kuchni.
-Powinnaś coś zjeść i zaraz musimy szykować się do szkoły. Przecież to ostatni dzień, a już jutro zakończenie roku -faktycznie. Na śmierć zapomniałam, że jutro jest zakończenie roku szkolnego. Mam nadzieję, że te wakacje będą cudowne. Chcę spędzić je z przyjaciółmi. -Smacznego. jedz, a ja pujdę się przyszykować.
-Ok -Jus poszedł na górę, a ja zabrałam się za jedzenie śniadanka.
Oczami Justin:
Poszedłem na górę do pokoju w którym spałem, wziąłem swoje ubrania i wszedłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic, ubrałem się w wczorajsze ubrania, bo niestety nie wiedziałem, że będę nocował u Nicole i nie wziąłem ze sobą nic na przebranie. Najwyżej w drodze do szkoły wstąpimy do mnie na chwilę. Ułożyłem włosy, umyłem zęby i byłem już gotowy. Nicole nie było na dole więc na pewno brała prysznic. Postanowiłem, że poczekam na nią w jej pokoju. Rozłożyłem się wygodnie na łóżku i bawiłem się moim iponem. Po 5 min. drzwi od łazienki się otworzyły, a w nich stanęła Nicole. Nie uwierzycie, w samym ręczniku. Gdy ją ujrzałem telefon wpadł mi z rąk i odruchowo przygryzłem wargę.
-Kurwa, Justin mogłeś powiedzieć, że tu jesteś! -krzyknęła i zrobiła się cała czerwona. Jestem facetem i muszę przyznać, że podobało mi się to. Wyglądała tak seksownie.
-Przepraszam -wyszeptałem, a ona wbiegła do swojej garderoby.
Oczami Nicole:
Naprawdę nie spodziewałam się, że Justin będzie wtedy w moim pokoju. Chciałam wziąć tylko czyste ubrania, a spaliłam się ze wstydu. Widziałam, że jemu podobało się to co się stało, bo przygryzł wargę. Ale co się tu dziwić jest facetem. Musiałam przebrać się w garderobie, bo nie chciałam, aby znowu zobaczył mnie w samym ręczniku. Było ciepło więc wybrałam letni zestaw. Ubrałam się i weszłam z powrotem do łazienki zrobiłam sobie makijaż i pofalowałam włosy. Wyszłam z łazienki i stanęłam przed Jusem.
-Jestem gotowa możemy iść.
-Nie jesteś zła? -zapytał zmartwiony.
-Nie. Przecież nie wiedziałeś, że akurat teraz wyjdę sobie w samym ręczniku. -uśmiechnęłam się szczerze.
-Możemy podejść jeszcze do mnie do domu. Muszę się przebrać i zabrać rzeczy. Najwyżej spóźnimy się na pierwszą lekcję.
-Ok. Pojedziemy moim autem, będzie szybciej.
-Ja prowadzę! -wydarł się Justin i zbiegł schodami na dół. Walnęłam się w czoło i ruszyłam za nim. W kuchni siedziała Emily z Niną i wcinały gofry. Miały na późniejszą godzinę do szkoły więc mogły dłużej pospać. Rzuciłam tylko ,,Cześć'' i nie czekając na odpowiedź ubrałam buty, wzięłam torbę i wyszłam na podjaz gdzie już stał Justin i oglądał mój samochód.
-Fajna fura. Twoja?
-Tak. dostałam od rodziców na 18. -Justin wyciągnął rękę w moją stronę, a ja dałam mu kluczyki. Weszliśmy do auta, oczywiście Justina jak prawdziwy gentleman otworzył mi drzwi, a następnie sam usiadł na miejscu kierowcy. Podczas jazdy wygłupialiśmy się, śmialiśmy, śpiewaliśmy. Po krótkim czasie dojechaliśmy pod dom Justina. Był naprawdę ładny. Nie był duży, ale za to piękny. -Poczekam w aucie. Tylko szybko.
-Na pewno? Nie chcesz wejść? -zapytał, a ja tylko pokiwałam przecząco głową i wyjęłam z torby iphon w celu napisania sms'a do Jennifer z którą miałam się wczoraj spotkać, lecz tego nie zrobiłam. Justin zniknął w drzwiach, a ja zabrałam się za pisanie.
Do: Jenn :*
Przepraszam, że wczoraj nie zadzwoniłam i nie spotkałyśmy się.
Od: Jenn ;*
Spk. rozumiem :) Gdzie jesteś? Zaraz zacznie się pierwsza lekcja.
Do: Jenn :*
Czekam na Justina pod jego domem, bo musiał się przebrać. Opowiem ci w szkole. Będę na 2 lekcji.
Nie dostałam już odpowiedzi więc schowałam telefon do torby. Z domu wyszedł Justin, już przebrany . Wsiadł do auta i ruszyliśmy. Po paru minutach dotarliśmy do szkoły. Była właśnie przerwa, a twarzy wszystkich skierowane były w naszą stronę. Słyszałam szepty ,,To nowa laska Biebera'', ,,Oo już znalazł sobie nową''. Łzy zaczęły zbierać się w moich oczach więc szybko je otarłam. Justin musiał to zauważyć po szepnął do mnie:
-Nie przejmuj się nimi. Nie są tego warci. -Miał rację. Przecież on nie jest taki zły jak wszyscy mówią. Ludzie mają posrane w tych deklach. Zadzwonił dzwonek na lekcję więc musiałam się pożegnać z Jusem, bo nie byliśmy w jednej klasie. Dałam mu całusa w policzek i ruszyłam do sali od matematyki. W połowie drogi zaczepiła mnie Jennifer i ruszyliśmy razem. Lekcje minęły dość szybko. Wyszłam ze szkoły z Jenn i Austinem. Nigdzie nie mogłam dostrzec Justina. Gdy weszliśmy na plac przed szkołą w końcu go znalazłam. Czekał na manie pod ścianą. Gdy nas zobaczył ruszył w naszą stronę.
-Hej shawty -przywitał się ze mną.
-Tu jesteś wszędzie cię szukałam.
-Znalazłaś -posłał mi ten swój piękny uśmiech.
-Justin poznaj moich przyjaciół Jennifer i Austina, a to jest Justin. -przedstawiłam ich po czym Jennifer wytłumaczyła, że musi już iść, bo idzie dzisiaj z Austinem na randkę i musi się przyszykować. Kiwnęłam głową na znak, że rozumiem i poszła razem z Austinem w kierunku swojego domu.
Oczami Justina:
Chciałem zaprosić Nicole na kolację, ale nie wiedziałem czy się zgodzi. Postanowiłem, że zaryzykuję.
-Nicole. Dasz się zaprosić dzisiaj na kolację -szeroko się uśmiechnęła i kiwnęła głową na ,,tak''. Ja też się bardzo ucieszyłem. -Będę u ciebie o 18, a teraz lecę do domu się szykować.
-Ok ja też. Podwieźć cię?
- Nie dzięki przejdę się. -Ona wsiadła do auta, a ja poszedłem na pieszo. Chciałem, aby ta kolacja była udana.
________________________
Hej chciałam wam tylko powiedzieć, że miło by mi było gdybyście dodawali komentarze, bo to bardzo motywuje do pisania. Przyjmuję krytykę.!
Fajowy ! Dawaj następny shawty <3
OdpowiedzUsuń