12 Rozdział
Oczami Justina:
Gdy Nicole odeszła, każdy z chłopaków przyznał mi, że w końcu znalazłem dla siebie odpowiednią laskę. Nie taką plastikową, którą miałem na parę dni. Ucieszyłem się, że tak myślą. Ja również się z nimi pożegnałem i wolnym krokiem dotarłem do swojego domu. Miałem mało czasu, więc poszedłem do łazienki, wziąłem odświeżający prysznic, poprawiłem fryzurę, umyłem zęby i ubrałem się. Założyłem buty i wziąłem jeszcze kurtkę. Było ciepło, ale wieczorem, gdy będziemy wracać może być chłodno. Umówiłem się z Nicole, że spotkamy się wszyscy u niej więc kierowałem się do niej. O 17:30 doszedłem do jej domu. Byli już wszyscy Nicole, Jenn i Autin.
-Cześć -przywitali mnie wszyscy i ruszyliśmy do kina. Po drodze cały czas się śmialiśmy i wygłupialiśmy. Punkt 18 doszliśmy do kina. Odebrałem bilety i otrzymaliśmy okulary do 3D.
-Możemy wiedzieć na co idziemy? -zapytała Nicole gdy wzięła z półki okulary.
-Na horror w 3D -odpowiedziałem wesoło.
-Co?! -krzyknęły chórkiem dziewczyny, a ja z Austinem się zaśmialiśmy.
-Nie przesadzajcie. Chyba nie boicie się jakiegoś filmu -zapytał Austin i przybił mi piątkę.
-Z nami wam nic nie grozi, a teraz chodźcie, bo fil zaraz się zacznie. -weszliśmy na salę kinową i zajęliśmy miejsca siedzieliśmy tak: Nicole, ja, Austinn i Jenn. Chyba z 15 minut trwały reklamy. Gdy fil się już zaczął Nicole i Jenn już się bały. Dla mnie to dobrze. Przypomniałem sobie, że nie kupiliśmy popcornu i coli.
-Pójdę po pocorn i picie. Zaraz wracam -wyszeptałem, a Nicole spojrzała na mnie.
-Nigdzie nie idziesz. Nie zostawisz mnie tu. -była taka przestraszona.
-No przecież zaraz wrócę.
-Kurwa Justin siadaj na dupie i siedź! -krzyknęła, a wszyscy dookoła zrobili ćśśśś.
-To chodź ze mną.
-Ok. -Gdy wychodziliśmy z sali, szliśmy ciemnym korytarzem. Nicole złapała mnie za rękę co mnie bardzo zdziwiło. Uśmiechnąłem się do siebie i szliśmy dalej. Kupiliśmy 2 mega popcorny i 4 cole. Wróciliśmy z powrotem na sale i rozdaliśmy rzeczy. 1 popcorn dostali Jenn i Austin, a drugi ja i Nicole. Film trwał 3 godz., aż w końcu dobiegł końca.
Oczami Nicole:
Ten film był straszny, a do tego gdy wyszliśmy z kina było ciemno i zimno. Potarłam dłonią rękę, aby ją ogrzać, ale to nic nie dało. Dlaczego ja nie pomyślałam i jak inni nie wzięłam kurtki? Justin zauważył, że mi zimno, zdjął z siebie swoją czarną kurtkę i dał ją mi.
-Dziękuję, ale teraz tobie będzie zimno.
-Mi nic nie będzie, ale ty nie możesz marznąć. -On się o mnie tak troszczył. Jest takim kochanym przyjacielem. No właśnie przyjacielem. Szkoda, że w tedy w kawiarni nie dałam mu tej szansy. No cóż jeszcze wszystko może się zmienić. Szliśmy parkiem, bo najpierw mieliśmy odprowadzić Jenn i Autina.
-To pa. Widzimy się jutro. Właśnie czyim autem jedziemy? -zapytałam, a wszyscy patrzyli się na siebie.
-Moim -zgłosił się Juss
-Ok to podjedziesz po mnie, a potem pojedziemy po Autina, a później po Jenn.
-Dobra to do jutra Jenn.-pożegnaliśmy ją, a potem ruszyliśmy w stronę domu Austina. Również go pożegnaliśmy i teraz sama z Jusem ruszyłam dalej. Wiecie co było najgorsze? To, że teraz jest jego dom, a ja na pewno nie pójdę sama do siebie. Co to, to nie.
-Justin ja nie pójdę sama do siebie. Ty mnie odprowadzisz, prawda? -zapytałam z nadzieją w głosie, a on się chytrze uśmiechnął. -Prawdą? -powtórzyłam.
-Nie -że co? Czy ja dobrze usłyszałam?
-Jak to NIE? -zapytałam
-Zostaniesz u mnie, a rano pojedziemy do ciebie po walizki. -Czyli, że zrobił to celowo. Ja się tak łatwo nie dam.
-Nie ja chcę do siebie.
-Możesz iść -powiedział i wzruszył ramionami. Akurat dotarliśmy pod jego dom. -Masz do wyboru zostać u mnie, albo iść do siebie, choć wątpię, abyś poszła bo jest już 22.
-Pffff pójdę sama. Wcale się nie boję -skłamałam, bo bałam się cholernie.
-Ok jak chcesz. Miłej drogi. -powiedział i zniknął za drzwiami swojego mieszkania. Idiota wiedział, że nie pójdę do domu. Postanowiłam, że zaryzykuję. Ruszyłam, ale po minucie zrezygnowałam, bo słyszałam szelest krzaków, wycie, śmiechy dochodzące z domów. A do tego na moje nieszczęście zaczął padać deszcz. Byłam cała przemoczona i czułam jak cały mój makijaż spływa po twarzy. Biegiem weszłam na posesję Jus i szarpnęłam za klamkę od drzwi. Zamknięte. Zaczęłam walić w drzwi, dzwonić dzwonkiem, aż w końcu otworzył. Stał w samych bokserkach i przyglądał się mi z uśmiechem na twarz.
Oczami Justina:
Wiedziałem, że Nicole nie odważy się iść sama do domu. A jeszcze zaczął padać deszcz i byłem przekonany, że wróci i daleko nie zajdzie. Miałem iść brać kąpiel, gdy usłyszałem, że ktoś dobija się do moich drzwi. Wiedziałem, że to ona. Wyszedłem w samych bokserkach i ujrzałem Nicole. Była cała przemoczona i przestraszona. Wziąłem ją na ręce i wniosłem do domu. Przytuliła się do mnie, a ja zadrżałem, bo zimne krople wody z jej ciała zjeżdżały po moim torsie. Nie zważałem na to i dalej trzymałem ją w objęciach.
-Przepraszam -wyszeptałem w jej włosy. Odsunęła się i posłała mi uśmiech. Cały jej makijaż spłynął, ale i tak była piękna. -To co zostajesz u mnie? -zapytałem z uśmiechem.
-A mam wybór?
-Nie wydaje mi się. Idź się wykąp, a ja zadzwonię do twoich rodziców, aby się nie martwili.
-Dziękuję -powiedziała i poszła do góry. Ja w tym czasie zadzwoniłem do jej mamy i wszystko jej wytłumaczyłem. Gdy się rozłączyłem usłyszałem Nicole, która mnie wołał. Myślałem, że coś się jej stało więc najszybciej jak umiałem pobiegłem po schodach, potykając się o własne nogi i wbiegłem do łazienki. Zobaczyłem Nicole, która stała w samym ręczniku odwrócona tyłem do mnie. Gdy usłyszała, jak wtargnąłem zdyszany do łazienki tak się wystraszyła, że podskoczyła, a ręcznik, który miała owinięty wokół ciała spadł na podłogę.
-Aaaaaaaaaaaaaaa -pisnęła i szybko podniosła ręcznik owijając go pośpiesznie wokół ciała. Była taka seksowna. Mi podobał się jej widok bez ręcznika, ale ja jestem facetem. No, a przyznajcie któremu facetowi nie podobało by się to? Przygryzłem dolną wargę i spojrzałem na nią. Była cała czerwona na twarzy. -Czy ty nie umiesz pukać? -zapytała zdenerwowana
-Tak krzyczałaś, żebym przyszedł, że myślałem, że coś się stało ty buraczku. -Schowała twarz w swoje dłonie, a ja szybko je zabrałem. -Przepraszam -podszedłem bliżej i przytuliłem ją.
-Jus twój przyjaciel -powiedziała i zaczęła chichotać.
-Ups. Sory. Ale to przez ciebie. -powiedziałem i spojrzałem niżej. -Jerry uspokój się. Straszysz mi przyjaciółkę. -Nicole wybuchła śmiechem, a ja dalej nie wiedziałem po co mnie wołała. -Nicole, a po co ty mnie wołałaś?
-Bo chciałam, żebyś dał mi coś do spania. -Podszedłem do szafy i wyjąłem z niej moją niebieską bluzę. - Chcesz spodnie?
-Nie trzeba ta bluza będzie sięgała mi do kolan. A teraz idź sobie i daj mi się przebrać.
-Mogę ci pomóc.
-Poradzę sobie -zrezygnowany wyszedłem i położyłem się na łóżko. Po 10 minutach z łazienki wyszła Nicole i stanęła przed łóżkiem. -Gdzie będę spała?
-Jak to gdzie? Ze mną -powiedziałem i poklepałem miejsce obok siebie.
-Wolałabym w pokoju gościnnym, bo twój przyjaciel Jerry no wiesz...... on..... no oszaleje -dalej się śmiała, a to przez nią.
-No ok. Skoro chcesz spać sama w ciemnym pokoju to chodź -chciała coś powiedzieć, ale nie mogła, bo złapałem ją za rękę i ruszyłem korytarzem. Oczywiście wybrałem dla niej pokój na samym końcu korytarza i jak najdalej od mojego. Weszliśmy do środka.
-Miłych snów -powiedziałem i chciałem wracać do siebie, lecz Nicole złapała mnie za rękę.
-Wiesz jednak wolę spać z tobą -no więc z powrotem wróciliśmy do mnie i położyliśmy się na łóżku. Szybko zasnęliśmy, bo była 24, a czekał nas lot na Hawaje. Usnęliśmy wtuleni w siebie.
________________________________
Podoba się wam. Jutro postaram się dodać następny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz