13 Rozdział
Oczami Justina:
Rano obudziły mnie promienie słońca zza okna. Spojrzałem na wyświetlacz swojego iphona był 10. Lot mamy o 13 więc powinniśmy się już zacząć zbierać. Nicole jeszcze słodko spała wtulona we mnie. Nie chciałem jej budzić, ale nie miałem innego wyjścia. Gładziłem jej włosy swoją dłonią, aż zaczęła się wiercić. Otworzyła lekko swoje zaspane oczy i zaczęła coś mruczeć pod nosem.
-Dzień dobry księżniczko -powiedziałem i włożyłem jej kosmyk włosów za ucho. -Czas wstawać dzisiaj lecimy na Hawaje -powiedziałem wesoło, a na jej twarzy pojawił się wielki uśmiech.
-Już nie mogę się doczekać -przeciągnęła się i podniosła do pozycji siedzącej.
-Ja też. Nawet nie wiesz jak bardzo -posłałem jej tajemniczy uśmieszek. Miałem plany, ale o nich wiedziała tylko moja mama i przyjaciele. Wstałem z łóżka i zacząłem wyciągać czyste ubrania i bokserki z garderoby. Dopiero, gdy Nicole się podniosła i stanęła obok mnie zauważyłem jak pociągająco wygląda w samej bluzie.
-Wiesz do twarzy ci w niej -wskazałem na moją błękitną bluzę, która sięgała jej do kolan.
-Dziękuję. Wiesz chyba sobie ją wezmę. Pachnie tobą. -przytuliła się sama do siebie i wciągnęła zapach moich perfum, który był na bluzie.
-Jest twoja, a teraz idę się odświeżyć i ubrać -wyjąłem z szafy ubrania i poszedłem do łazienki.
Oczami Nicole:
Ta bluza tak pachniała Jusem, że nie zamierzałam jej mu oddawać. Chciałam mieć coś co będzie mi o nim przypominało i co będę miała przy sobie. Justin poszedł się umyć, a ja nie miałam nic do przebrania. Mieliśmy podjechać do mnie po walizki, więc od razu się w coś przebiorę, a teraz wezmę sobie jakieś spodnie od Jusa i pojadę w tej bluzie. Prysznic chciałam wziąć u niego, bo potem nie będzie czasu, a o 13 mamy samolot. Wyszłam z pokoju i ruszyłam wzdłuż korytarza. Weszłam do pomieszczenia i znalazłam łazienkę. Zdjęłam z siebie bluzę i bieliznę i weszłam pod prysznic. Zimne krople wody obmywały moje ciało. Dokładnie umyłam swoje włosy żelem czekoladowym, a ciało malinowym po czym wyszłam i owinęłam się puchatym ręcznikiem. Gdy byłam już sucha założyłam bluzę i bieliznę i z powrotem poszłam do sypialni. Słyszałam szum wody dobiegający z łazienki w pokoju Justina, więc postanowiłam, że wezmę sobie sama jakieś spodnie. Weszłam do jego garderoby, była ona ogromna. Przeglądnęłam kilka rzeczy i wyjęłam luźne dresy. Przymierzyłam i były prawie dobre. Mówię prawię, bo Justin jest większy, więc dresy były trochę przydługie. Włosy związałam w luźną kitkę i usiadłam na łóżko. Zza drzwi wyszedł Justin już ubrany i uczesany.
-Widzę, że znalazłaś sobie coś do ubrania.
-Tak. Nie gniewasz się? -zapytałam, a on posłał mi spojrzenie typu ,,popierdoliło cię''?
-Oczywiście, że nie. Jesteś gotowa?
-Yhyy. Możemy iść. -Wzięłam z fotela swoją torebkę i czekałam aż Justin znajdzie swój telefon. Wziął swoje 2 walizki, a ja mu pomogłam i również wzięłam 2. Wyszliśmy na podjazd i wsadziliśmy walizki do bagażnika. Justin otworzył mi drzwi, wsiadłam do auta, a on usiadł na miejscu kierowcy. Po paru minutach dojechaliśmy do mnie. Razem z Justinem wyszliśmy z auta i weszliśmy do domu. W kuchni siedzieli wszyscy czyli: moja mama, tato i Emily. Zajadali się goframi.
-Cześć! Już jesteśmy! -krzyknęłam chociaż stałam niedaleko.
-No hej. Walizki masz w salonie. Tato zniósł rano. -poinformowała mnie mama. Uśmiechnęłam się do nich.
-Dzięki. Justin tu z wami poczeka, a ja pójdę się przebrać.
-Ładny strój. -skomentowała Emily z pełną buzią.
-Wiem -schodami poszłam do pokoju i przebrałam się w swoje ciuchy. Bluzę Jusa położyłam sobie na łóżko. Do torebki spakowałam jeszcze iphona, słuchawki, portfel z dokumentami i paszport. Zamknęłam pokój i zeszłam na dół.
Oczami Justina:
Zjadłem sobie jednego gofra, którym poczęstowała mnie Clere. Rano nic nie zjadłem więc byłem głody. W myślach sprawdzałem jeszcze czy wszystko wziąłem. Najważniejszy był paszport. Mam go w kieszeni. Po schodach zeszła do nas Nicole, już przebrana.
-Smacznego -powiedziała do mnie, gdy kończyłem gofra. Uśmiechnąłem się do niej i wziąłem jej walizki. No wiecie wszystkie 4. A myślałem, że tylko ja będę ich tyle miał.Schowałem je do bagażnika i wróciłem do środka. Nicole żegnała się ze wszystkimi.
-Uważajcie na siebie! -krzyknęła jej mama, gdy wsiadaliśmy do auta.
-Dobrze. Zadzwonię, gdy będziemy już na miejscu. -Teraz jechaliśmy po Austina. Stał już na chodniku z walizkami obok. Wsadził je do bagażnika i usiadł z tyłu.
-Siema -przybił piątkę z Jusem, a mi dał buziaka w głowę.
-Hej.
-Jak tam doszłaś wczoraj sama do domu? -Zapytał gdy auto ruszyło. Justin prychnął śmiechem, a ja posłałam mu mordercze spojrzenie.
-Żartujesz? Spała u mnie. Nawet sama w łóżku bała się spać.
-Czyli spaliście razem? -zapytał Austin
-No. Tak się bała, że sama w pokoju nie chciała zostawać.
-Ok nie wnikam.
-Nie ma w co wnikać. -Wtrąciłam się im w rozmowę, gdy dojechaliśmy już pod dom Jenn. Nie było jej jeszcze więc Jus zatrąbił kilka razy. W końcu wyszła obładowana. Z trudem zamknęła drzwi i wrzuciła walizki do pełnego bagażnika. Usiadła obok Austina i zaczęli się całować. Ja to oni. Wywróciłam oczami.
-Ciebie też miło widzieć Jennifer -powiedziałam, a oni się od siebie oderwali.
-Sory. Cześć wam. -Zwróciła się do mnie i Justina, który ruszył z piskiem opon. Po 30 min dotarliśmy na lotnisko. Odebraliśmy bilet i przeszliśmy męczącą odprawę. Zajęliśmy miejsca w samolocie. Siedziałam obok Justina, a Jenn z Austinem za nami. Czekała nas długa podróż. No nie taka długa, bo lecieć mieliśmy 3 godz.
-Prześpij się Nicole -oparłam głowę o ramię Justina i odpłynęłam w głęboki sen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz