18 Rozdział
Oczami Nicole:
Naszym oczom za drzwiami ukazał się koszmarny widok. Przynajmniej dla mnie. To nie był klub z dyskoteką, tylko klub ze striptizem. No to fajny nam klub Jennnifer załatwiła.
-Jenn, co to jest? -zapytałam i zamknęłam z powrotem drzwi.
-No co? Nie wiedziałam, że to klub ze striptizem. -wywróciłam oczami i spojrzałam na chłopaków.
-Wiecie, możemy zostać. -powiedział Jus z uśmiechem na twarzy. O nie! Tego było już za wiele. Odwróciłam się i szłam przed siebie nie zwracając uwagi na pozostałych. Justin przegiął i to ostro. W pewnym momencie ktoś złapał mnie za nadgarstki i odwrócił. Był to Justin. Było dość ciemno, ale mogłam zauważyć, że był zmartwiony.
-Nicole..... -próbował coś powiedzieć, lecz nie pozwoliłam mu dokończyć.
-Zostaw mnie i idź oglądaj laski, tańczące na rurze! No idź! -krzyknęłam mu prosto w twarz.
-Nicole przepraszam. Ja tylko żartowałem. Przecież wiesz, że nie poszedł bym tam. Kocham tylko ciebie i tylko na ciebie chcę patrzeć. Proszę cię nie gniewaj się. Zaraz zapytamy kogoś gdzie jest jakaś zabawa i pójdziemy tam. Uśmiechnij się już, bo nie lubię gdy się złościsz prze ze mnie. -Nie potrafiłam się na niego gniewać. Przytuliłam go i za rączkę wróciliśmy do przyjaciół. Nikt już nie poruszał tego tematu.
-To gdzie idziemy? -zapytał Austin
-Chodźcie tam!- krzyknęła Jenn i wskazała palcem budynek z głośną muzą i światłami. Ruszyliśmy w tatym kierunku. To było to! Dyskoteka. Tego nam brakował. Ochroniarz wpuścił nas do środka i zaczęliśmy zabawę.
Oczami Justina:
Tak naprawdę nie wszedł bym do tego klubu ze striptizem. To był głupi żart, ale nie dziwię się Nicole, że zrobił się jej przykro i się wkurzyła. W końcu znaleźliśmy dobre miejsce na imprezę. Usiedliśmy przy barze i każdy zamówił po drinku.
-Chodź -powiedziała Nicole i szarpnęła mnie za rękę. Weszliśmy na parkiet i zaczęliśmy tańczyć. Nicole zaczęła pocierać swoim tyłkiem o moje krocze. Przypomniała mi się impreza u Jenn, tylko że w tedy nie byłem jeszcze z Nicole i wtedy ona była nachlana. Przetańczyliśmy całą piosenkę i poszliśmy po drinki. Jenn i Austina nie było. Rozglądałem się za nimi i dostrzegłem ich na parkiecie. Nicole zamówiła 2 drinki, a ja wódkę. Po wypiciu zamówiłem jeszcze jeden kieliszek, a moja dziewczyna znowu 2 drinki.
-Kicia nie przesadzasz? -zapytałem, bo widziałem, że jest już lekko wstawiona. Jak to ona.
-Nie -mruknęła i wypiła kolejną szklankę i kolejną. Zaczęła czkać i się śmiać sama z siebie. Już wiedziałem, że już po niej. Gdy wstała potykała się o własne nogi. Pokręciłem głową i podtrzymałem ją. Znowu poszliśmy tańczyć. Teraz razem z naszymi przyjaciółmi. Przetańczyliśmy 3 piosenki i każdego bolały nogi, oprócz mojej kochanej Nicole. Zdziwiłem się, bo Jenn trzymała się dobrze. Wypiła tylko 2 drinki. A jak dobrze pamiętam to ona pierwsza była wstawiona.
-Widzę, że Nicole szaleje -skomentował Austin i wskazał palcem na tańczącą Nicole na stole.
-I to za bardzo. -podszedłem do niej i próbowałem przekrzyczeć muzykę.
-Skarbie zejdź bo zrobisz sobie krzywdę!
-Jus nie przesadzaj. Nic mi nie będzie. -W tym momencie Nicole poślizgnęła się i wleciała prosto w moje ramiona. Miała szczęście, że tam stałem. -Przepraszam -wyszeptała w mój tors. -Kocham cię.
-Ja ciebie też -pocałowałem ją w czoło i wyprowadziłem na świeże powietrze dalej trzymając ją na rękach. Po tym jak spadła ze stołu od razu wytrzeźwiała. Poważnie. Nie wiem jak to możliwe, ale tak było.
-Wracajmy do hotelu. Zamówię taxi. -zaproponowałem.
-A Jenn z Austinem?
-Poczekaj tu -postawiłem ją na chodniku i wróciłem do przyjaciół. Podszedłem do baru przy którym siedzieli. -My z Nicole wracamy, a wy? -spojrzeli na siebie i pokiwali głową na ,,nie''.
-Zostaniemy później, a potem wrócimy taxi. -Kiwnąłem głową na znak, że rozumiem i opuściłem imprezę. Nicole siedziała już w taksówce. Zająłem miejsce obok niej i podałem kierowcy adres. Byliśmy na miejscu w jakieś 15 minut. Zapłaciłem i wysiadłem z auta. Wziąłem na ręce moją księżniczkę i weszliśmy do budynku. W środku panowała cisza. Nie dziwię się było późno, strasznie późno.
Oczami Nicole:
Justin zaniósł mnie do hotelu. Nie wiem co bym bez niego zrobiła. Szybko doszłam do siebie po tym upadku, dobrze, że mój książę mnie złapał. Otworzył drzwi do pokoju i położył mnie na łóżko. Gdy chciał się odsunąć złapałam go za bluzkę i przyciągnęłam do siebie, tak że leżał na mnie. Przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy, a potem zaczęliśmy się całować. Z minuty na minutę pogłębialiśmy pocałunki. Zaczęliśmy pozbywać się ubrań, aż zostaliśmy w samej bieliźnie.
-Kocham cię -wyszeptałam między pocałunkami.
-Ja ciebie bardziej -dopowiedział Jus i zajął się moim stanikiem, który po chwili leżał na ziemi.
-Jesteś pewna, że chcesz? -zapytał, a ja pokiwałam energicznie głową. I tak wyszło, że zrobiliśmy to. Justin był taki delikatny i ostrożny. Nie chciał mnie skrzywdzić. Teraz wiem, że to ten jedyny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz