21 Rozdział
Oczami Nicole:
Obudziły mnie rano promienie słońca, które wkradły się przez balkon. Zakryłam oczy i podniosłam się do pozycji siedzącej. Justin nie było obok mnie co mnie bardzo zdziwiło. Usłyszałam szum wody dobiegający z łazienki, więc na pewno brał prysznic. Energicznie wstałam z łóżka i wyjęłam z pod poduszki swój telefon, aby zobaczyć godzinę. 10:00. Wyjęłam szafy zestaw i pomaszerowałam do drugiej łazienki, aby się ubrać. Rozpuściłam włosy, zrobiłam sobie makijaż i umyłam zęby. Na koniec użyłam swojej perfumy i byłam gotowa. Na dzisiaj specjalnie wybrałam taką krótką bluzkę, aby odsłonić swój tatuaż.Wychodząc zauważyłam Justina siedzącego na łóżku i przeglądającego swojego iphona. Podeszłam do niego i usiadłam na nim okrakiem. Musnęłam lekko jego usta, a on to odwzajemnił.
-Hej piękna. Przepraszam cię za wczoraj. Zeszło mi trochę dłużej w siłowni. -Pocałował czubek mojej głowy i mocno przytulił.
-Nic się nie stało. Nie nudziło mi się.
-Byłaś z Jenn? -Na samą myśl uśmiechnęłam się, powstrzymałam się od wybuchnięcia śmiechem. -Jenn była ,,zajęta'' Austinem -zrobiłam cudzysłów w powietrzu.
-Rozumiem, ale skąd ty to wiesz? -zapytał i przekrzywił głowę.
-No wiesz. Byli trochę głośno i nie zamknęli balkonu. -obydwoje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Chodź sprawdzimy co u nich -Justin wskazał na drzwi. Wstałam z niego i poszliśmy do przyjaciół. Zapukaliśmy w drzwi, a po chwili otworzył nam Austin machnął ręką na znak abyśmy weszli. tak też robiliśmy.
-Cześć -przywitała nas radośnie Jennifer. No nie dziwię się, że miała taki nastrój.
-Hej -odpowiedziałam równo z Jusem.
-Idziemy na śniadanie? -zapytał Austin
-O mój Boże! -krzyknęła Jenn, tak głośno, że wszyscy podskoczyliśmy.
-Co się stało?! -krzyknęliśmy wszyscy chórkiem.
-Nicole ma tatuaż! -mogłam się domyślić, że o to jej chodzi
-Noo tak. Wczoraj zrobiłam Jus też ma. Ja mam jego imię, a on ma moje zdjęcie. -Justin wystawił dłoń, a ta dwójka się nad nim nachylił.
-Jakie to romantyczne -pisnęła Jenn
-To co z tym śniadaniem? -upomniał się Austin, a my wybuchnęliśmy śmiechem.
-Może zamówimy do pokoju? -zaproponował Justin
-OK -wszyscy się zgodzili. Jenn wzięła słuchawkę i zadzwoniła, aby zamówić coś do zjedzenia. Zaraz po tym kelnerzy dostarczyli nam prowiant i wzięliśmy się do jedzenia.
Oczami Justina:
Śniadanie było pyszne, nie wiem co to było, ale smakowało mi.
-Co chcecie dzisiaj robić -zapytałem gdy odłożyłem swój pusty talerz.
-No nie wiem -jęknął Austin
-Zakupy! -pisnęły równocześnie dziewczyny.
-No ok. Tu na pewno są lepsze sklepy niż u nas. To co idziemy?
-Ok wezmę jeszcze torebkę i możemy iść. Poczekaj na dole jak ci się tak bardzo śpieszy. -Kiwnąłem głową i zjechałem windą na dół. Oparłem się o ścianę i czekałem na swoją dziewczynę i przyjaciół.
Oczami Nicole:
Ten dzień zapowiadał się fantastycznie. Zakupy na Hawajach z moim chłopakiem i przyjaciółmi. No właśnie tylko się zapowiadał, bo ani trochę taki nie był. Sami zobaczycie.
Z pokoju wzięłam swoją torebkę i wrzuciłam do niej portfel, butelkę wody, iphona, błyszczyk i paczkę chusteczek jak zawsze. Wzięłam ją i wyszłam z pokoju. Zamknęłam go, a kartę wsadziłam do torebki. Miałam zamiar poczekać na Jenn i Austina na dole razem z Jusem, więc wsiadłam do windy i zjechałam na dół. Wysiadłam z windy i ruszyłam do holu. To co tam zobaczyłam wmurowało mnie w podłogę. Justin całował się z jakąś plastikową lalą. Poznałam ją ze szkoły. To była ta zdzira Vicky. Łzy mimowolnie spływały mi po policzkach. Szybko ruszyłam do windy i z powrotem wjechałam na swoje piętro. Wbiegłam szybko do pokoju i zaczęłam się pakować. Nie mogłam zostać tu ani minuty dłużej. Nie mogłam. Spakowała wszystko do walizki i wyszłam z pokoju. Założyłam na nos swoje okulary przeciwsłoneczne, aby nikt nie zobaczył w jakim stanie jestem. Mój makijaż spływał mi po całej twarzy, a ja dalej płakałam. Myślałam, że to ten jedyny, a on się po prostu mną zabawił. Gdy wyszłam z pokoju i zamknęłam drzwi zauważyłam moich przyjaciół wychodzących z pokoju. Gdy mnie zobaczyli z walizkami w rękach zrobili zdezorientowaną minę.
-Nicole co się stało? -zapytała Jenn i zdjęła mi moje okulary. Zsunęłam się po ścianie i zaczęłam gorzej płakać.
-Justin mnie zdradził. Lizał się z tą dziwką Vicky w holu. -wyrzuciłam to z siebie. -Ja wracam do domu, a wy zostańcie. Nie psujcie sobie wakacji prze zemnie. Chcieli coś powiedzieć, lecz zrezygnowali, bo zobaczyliśmy Justina wychodzącego z windy i kroczącego w naszym kierunku. Szybko się podniosłam i usłyszałam tylko słowa Austina :
-Będzie dym -wyszeptał do Jenn.
___________________________
Ten rozdział dedykuję mojej kochanej Wiktorii i Karolinie :*
Zaraz dodam następny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz