piątek, 16 sierpnia 2013

6 Rozdział

6 Rozdział

Oczami Nicole:
Gdy dojechałam do domu była godz. 15:00. Miałam jeszcze 3 godziny do przyjazdu Justina. Zaparkowałam swój wóz, wyjęłam kluczyki ze stacyjki i wysiadłam. Zauważyłam, że auto moich rodziców również stoi w garażu, co oznaczało, że już wrócili. Weszłam do domu i ruszyłam w stronę salony, gdzie Emily, mama i tata siedzieli razem na kanapie i oglądali wspólnie jakiś film. Naprawdę dawno nie widziałam tak pięknego widoku. Wszyscy się śmiali i rozmawiali. Cieszyłam się, że mam takich kochanych rodziców i siostrę. Czasami się kłócimy, jak to rodzeństwo, ale i tak się kochamy.
-Hej rodzinko! -próbowałam przekrzyczeć ich śmiechy i telewizor. Udało się, bo wszyscy skierowali wzrok na mnie.
-Ooo Nicole już wróciłaś. Oglądniesz z nami? -zapytała mama, gdy już mnie wyściskała i z powrotem usiadła do reszty domowników.
-Przepraszam, ale dzisiaj nie mogę. Umówiłam się na kolację, na 18, więc muszę się szykować. - wytłumaczyłam i od razu zauważyłam zainteresowanie na ich twarzach.
-A z kim, jak można wiedzieć? -z uśmiechem powiedział mój tato.
-Z Justinem.
-Tym twoim ,,przyjacielem'', który był tu na noc? -powiedziała moja siostra robiąc przy słowie przyjaciel cudzysłów w powietrzu. Posłałam jej mordercze spojrzenie, bo nic nie powiedziałam rodzicom o tym, że jakiś chłopak był u mnie na noc. Zauważyłam przerażenie w ich oczach i mamę, która chciała coś powiedzieć, lecz postanowiłam, że wszystko wyjaśnię zanim oskarżą mnie o coś głupiego.
-Tak właśnie z tym Emily. Posłuchajcie wczoraj zaprosiłam Justina na noc, ale przysięgam wam, że do niczego nie doszło. On spał w pokoju gościnnym, a ja u siebie -tu postanowiłam, że nie powiem, że przyszłam do niego w nocy, bo bałam się sama spać. Wolałam pominąć ten szczegół. -Obejrzeliśmy film i poszliśmy spać. Rano zjedliśmy śniadanie, które Justin przyszykował i pojechaliśmy do szkoły. - Zakończyłam swoje wyjaśnienia, a na twarzach rodziców mogłam dostrzec ulgę.
-Ufamy ci i wiemy, że jesteś odpowiedzialna, a teraz idź się zrobić na bóstwo. -Pośpieszył mnie tata. Cieszyłam się, że mi ufają. Przytuliłam ich i ruszyłam na górę do swojego pokoju. Weszłam do garderoby w celu przyszykowania ubrań. Nie wiedziałam co na siebie włożyć. Po 30 min. w końcu wybrałam odpowiedni zestaw. Weszłam do łazienki napuściłam dużo wody do wanny, zsunęłam z siebie wszystko co miałam i zanurzyłam się w ciepłej wodzie. Umyłam dokładnie swoje ciał żelem truskawkowym, a włosy pomarańczowym. po dokładny umyciu poleżałam w wannie dopóki woda nie zrobiła się zimna i wyszłam. Wysuszyłam włosy, umyłam zęby, uczesałam się i ubrałam w naszykowane ciuchy. Zrobiłam sobie makijaż i już byłam gotowa. Spojrzałam na telefon była 17:45. Miałam jeszcze 15 min. Usiadłam na łóżko i czekałam na Justina.

Oczami Justina:
Bardzo denerwowałem się tą randką. Nigdy, ale to nigdy tak nie miałem. Czułem, że Nicole to ta jedyna więc chciałem, alby wszystko było idealne. Żadnej wpadki. Nikomu o tym nie mówiłem, ale właśnie dziś chciałem zapytać Nicole czy wyjedzie ze mną na wakacje na Hawaje. Wiem, że chce spędzić te wakacje z najbliższymi przyjaciółmi więc zaplanowałem, aby Jennifer  i Austin polecieli razem z nami. Trzeba jeszcze tylko ustalić termin, ale zrobimy to wspólnie. Po powrocie ze szkoły do domu wziąłem długą, relaksującą kąpiel. Umyłem swoje ciało swoim ulubionym żelem czekoladowym, a włosy cytrynowym. gdy woda zrobiła się już zimna wyszedłem z wanny, powycierałem się, wysuszyłem włosy po czym je ułożyłem i ubrałem się (sory, że zdjęcie od boku, ale strasznie mi się podobało). Umyłem jeszcze zęby. Przejrzałem się w lustrze i stwierdziłem, że wyglądam rewelacyjnie. Ahhh ta moja skromność. Była już godz. 17:30. Uznałem, że wyrobiłem się dość szybko. Jak na mnie. Wsiadłem do auta i pojechałem jeszcze do kwiaciarni. Kupiłem bukiet i ruszyłem po Nicole. Na miejscu byłem punktualnie. Zapukałem do drzwi. Otworzyła mi jakąś kobieta, na pewno mama Nicole. Grzecznie się z nią przywitałem i wpuściła mnie do środka. W salonie przywitałem się również z tatą Nicole. Naprawdę byli to bardzo mili ludzie. Usłyszałem, że ktoś schodzi po schodach. Musiała to być Nicole, bo słyszałem stukanie szpilek. Moim oczom ukazała się piękność. Zamurowało mnie. Wyglądała cudownie. Była najpiękniejszą kobietą jaką widziałem. Z zachwytu opadła mi szczęka. Gdy stanęła przy mnie otrząsnąłem się i wręczyłem jej kwiaty.
-Dziękuję Justin -pocałowała mnie w policzek i poprosiła mamę, aby wstawiła je do wazonu.
-Wyglądasz przepięknie -powiedziałem, a Nicole się zaczerwieniła. uwielbiałem, gdy doprowadzałem ją do tego. Podziękowała, pożegnała się z rodzicami i weszliśmy do samochodu. Jechaliśmy w ciszy, lecz nie przeszkadzało nam to. Chcieliśmy nacieszyć się sobą. Gdy dotarliśmy na miejsce otworzyłem jej drzwi i weszliśmy do piękne restauracji. Oczywiście przedtem zrobiłem tu rezerwację.
-Rezerwacja na nazwisko Bieber -powiedziałem do kobiety w średnim wieku.
-Proszę za mną  -zaprowadziła nas do osobnej sali. Wszystko było cudowne. Odsunąłem krzesło Nicole, a ona zajęła miejsce.
-Justin to jest piękne -bardzo się ucieszyłem, gdy to usłyszałem. Cieszyłem się, że się jej podoba.
-Wszystko dla ciebie -zaczęliśmy jeść potrawy, które stały na stole, gdy każdy z nas skończył. Postanowiłem, że zapytam się jej o wyjazd. Na pewno się ucieszy.

Oczami Nicole:
To co zaplanował Justin było piękne. Nie mogłam się nacieszyć tą randką. Było tak jak sobie wymarzyłam. -Nicole.... -zaczął Justin. Nie wiedziałam co chce mi powiedzieć. Pierwsze co wpadło mi do głowy było to, że chce zapytać się mnie o chodzenie. Byłam bardzo zdenerwowana, bo nie wiedziałabym co mu odpowiedzieć. -Chciałem się ciebie zapytać czy chciałabyś wyjechać ze mną na wakacje na Hawaje. Weźmiemy ze sobą Jennifer i Austina, jeżeli będą chcieli. Spędzimy ze sobą dużo czasu. Będzie tak jak chciałaś. Wakacje z najbliższymi przyjaciółmi. -Spuścił głowę i czekał na moją odpowiedź. Byłam bardzo szczęśliwa. Bardzo chciałam lecieć z nim, Jenn i Austinem na Hawaje.
-Oczywiście, że się zgadzam -powiedziałam entuzjastycznie, a on wstał z miejsca i mnie mocno uściskał.
-Super! A kiedy chcesz lecieć?
-Ustalimy to z resztą.
-Ok -resztę randki spędziliśmy bardzo miło. Justin opowiadał mi o sobie, a ja o sobie. Dowiedziałam się, że meszka sam, a jego mama niedaleko. Ma młodszą siostrę Jazmyn i młodszego brata Jaxona. Ojciec zostawił ich. Matka wychowywała ich sama.  Jest bardzo silną kobietą. Prowadzi popularną firmę perfum. Justin nie jest biedny, ale nie zależy mu na kasie. Jego mamie też nie. Gdy skończyliśmy zauważyliśmy, że jest już dość późno. Czas z Jusem tak szybko leci, jest taki cudowny. Odwiózł mnie pod sam dom i pożegnaliśmy się. Na pożegnanie lekko musnęłam jego usta. No co? Zasłużył sobie chłopak. Podziękowałam za kolację i poszłam do domu. Była godz. 23, więc wszyscy już spali. Ściągnęłam szpilki z moich obolałych nóg i weszłam na górę do swojego pokoju. Byłam zmęczona, a jutro było zakończenie roku więc wzięłam ekspresowy prysznic, zrobiłam wieczorną toaletę i przebrałam się w piżamkę. Wskoczyłam do łóżka i od razu zasnęłam.
Rano obudził mnie budzik, który ustawiłam na 8:00. Akademia zaczyna się o 10:00 więc spokojnie zdążę. Wykąpałam się i zrobiłam poranną toaletę. Naszykowałam strój galowy i ubrałam go. Wsadziłam telefon do torebki i zeszłam na dół. Nie byłam głodna więc wypiłam tylko herbatę. W domu było cicho, bo rodzice byli w pracy, a Emily pewnie spała, bo galę miała później. Ubrałam buty i wyszłam z domu. Przed szkołą spotkałam Justina, Jenn i Austina, którzy sobie rozmawiali. - Cześć -powiedziałam do wszystkich, a oni odpowiedzieli yo samo.
-Justin opowiedział nam o Hawaj -pisnęła podekscytowana Jennifer.
-I co? Zgadzacie się -zapytałam jej, jakbym nie znała odpowiedz. Przecież wiedziałam, że się zgodzi.
-No oczywiście -Ha mówiłam. Zaczęłyśmy skakać i piszczeć, a Justin i Austin przyglądali się nam z rozbawieniem. Patrzyli na nas jak na jakieś idiotki, ale nie dziwię się im.
-Zaraz się zacznie. Idziemy? -zapytał Austin biorąc rękę Jenn.
-Yhyy
-A właśnie.... -rzuciła Jenn. -Robię dzisiaj imprezę, aby uczcić zakończenie roku. Wpadniecie? -to pytanie skierowała do mnie i Justina, bo najwyraźniej Austin o wszystkim wiedział.
-Nicole -popatrzył na mnie Justin na co ja kiwnęłam głową. -Będziemy powiedział szczęśliwy i ruszyliśmy na wielką salę gimnastyczną, gdzie miała się odbyć akademia zakończenia roku szkolnego. Nasi nauczyciele łącznie z dyrektorką bardo lubili długie i nudne przemówienia, więc gala trwała, aż 4 godz.
-Jenn o której zaczyna się ta twoja biba? -spytałam, gdy wyszliśmy ze szkoły.
-O 18, ale chciałabym abyś pomogła mi z przygotowaniami. To jak pomożesz? -Jak mogłabym jej odmówić. Przecież wiedziałam, że wcale nie chodzi jej o przygotowanie, bo ona jest w tym mistrzynią tylko o wypytywanie o mnie i o Jusa.
-Jasne.
-Myślałem, że pójdziemy razem na imprezę -wtrącił Justin i zrobił obrażoną minę.
-Muszę pomóc przyjaciółce, ale spotkamy się na miejscu. Przyjdziesz razem z Austinem. Dobrze?
-Musisz mnie jakoś przekonać -zaczął zabawnie poruszać brwiami. Uwielbiałam, gdy to robi. Dałam mu całusa w policzek, a on krzywo na mnie popatrzył. -Tylko tyle? -zapytał zdziwiony, a ja wzruszyłam ramionami.
-Noo Jennifer ty też musisz mnie jakoś przekonać -powiedział w stronę swojej dziewczyny Austin z uśmiechem na twarzy. -Tylko tak właściwie -dodał po chwili. Jennifer przyciągnęła go do siebie i zaczęła namiętnie całować oczywiście on odwzajemniał pocałunki. Zaczęli się całować z języczkiem, a Justin szepnął do mnie:
-Widzisz jak to się robi -ja nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem. Oderwałam ich od siebie i powiedziałam:
-Dobra, dobra starczy tego dobrego. Ja lecę do siebie po ciuchy na imprezę i wpadnę po ciebie za godzinkę. Pójdziemy po jakieś zakupy i przygotujemy imprezę. -Jenn się zgodziła.
-Wiecie. Możemy wam pomóc jeżeli będziecie chciały. -Powiedział Austin, a Jusowi pojawił się ,,banan'' na twarzy.
-Czemu nie -powiedziała Jenn i ruszyła z Austinem za rękę w stronę swojego domu. -Za godzinę u mnie! -krzyknęła jeszcze i zniknęli nam z pola widzenia.
-To co? Najpierw do mnie, później do ciebie po rzeczy, a potem do Jennifer i na zakupy? Tak? -zapytał Justin.
-Yhy -mruknęłam i ruszyliśmy w drogę. Cieszyłam się z tej imprezy, bo dawno nie byłam na żadnej, a w ogóle to pierwsza impreza z Jusem.

__________________________________
Czyta w ogóle ktoś tego bloga, bo nie wiem czy mam dalej pisać?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz