11 Rozdział
Oczami Nicole:
Zamówiliśmy z Justinem shake (szejki) i poszliśmy do auta. Wsiedliśmy i pojechaliśmy. Justin odwiózł mnie do domu, a sam pojechał do siebie przygotować się na 16. Wyjęłam z bagażnika wszystkie moje torby, a muszę wam powiedzieć, że było ich strasznie dużo. Justin chciał mi pomóc, ale powiedziałam, że sobie poradzę. Poradziłam. Wzięłam je wszystkie i weszłam obładowana do domu.
-Boże dziecko to chyba twój rekord -zaśmiał się tato. -Po co ci tyle rzeczy? -miała już powiedzieć, że na wyjazd na Hawaje, ale się powstrzymałam. Uratowała mnie mama.
-John daj spokój. Dziewczyny tak mają. -zachichotałam i poszłam do swojego pokoju. Rzuciłam torby na podłogę i upadłam na łóżko. Była 14 więc weszłam na facebooka i popisałam chwile z Jenn. Naszykowałam sobie ciuchy (bez torebki), poszłam do łazienki. Poprawiłam fryzurę i makijaż, a następnie ubrałam się w przyszykowane rzeczy. Umyłam jeszcze zęby i byłam gotowa. Zeszłam na dół. Wszystko było już przyszykowane. Moi rodzice i Em również byli już gotowi. Równo o 16 zabrzmiał dzwonek do drzwi.
Oczami Justina:
Bardzo obawiałem się, że rodzice Nicole nie puszczą ją ze mną na wakacje, ale pomyślałem, że jeżeli jadą z nami jeszcze Jenn i Austin to się zgodzą, a poza tym nie jesteśmy już małymi dziećmi. Kompletnie nie wiedziałem w co mam się ubrać. W końcu wybrałem ten zestaw (z żółtymi spodniami) i ruszyłem do Nicole. Punktualnie o 16 byłem u niej. Justin Bieber nigdy się nie spóźnia. Zapukałem do drzwi i otworzył mi ojciec Nicole. Przywitałem się z nim i wszedłem do środka. W środku przywitałem jeszcze jej mamę i siostrę, a na końcu dałem Nicole całusa w policzek, gdy to zrobiłem wszyscy się na nas patrzyli. Ona wyglądała przepięknie. Jak anioł. Usiedliśmy przy stole i spożywaliśmy posiłek w ciszy. Chyba nikt nie wiedział co ma mówić. Gdy wszyscy skończyli niezręczną ciszę przerwała mama Nicole.
-I jak smakowało wam?
-Bardzo dobrze pani gotuje -powiedziałem, a ona się uśmiechnęła
-Dziękuję Justin, ale mów mi proszę Clere.
-Dobrze Clere -Nicole się uśmiechała. Widocznie jej rodzice mnie polubili.
-A do mnie John! -krzyknął jej ojciec, a wszyscy zaczęli się śmiać.
Oczami Nicole:
Widać, że rodzice bardzo polubili Justina. Mieli świetne humory więc chciałam teraz powiedzieć im o wakacjach.
-Chciałam was o coś zapytać -zwróciłam się do rodziców, a oni popatrzyli na mnie pytająco. -Justin zaproponował mi wyjazd na wakacje na Hawaje i chciałabym wiedzieć czy nie macie nic przeciwko. - Rodzice popatrzyli się najpierw na siebie, a potem na mnie i Jusa.
-Ale tylko wy sami?
-Niee. Jenn i Austin też lecą.
-W takim razie nie mamy nic przeciwko. Prawda John? -Tata tylko kiwnął głową. -Tylko bez głupstw i uważajcie na siebie- pokazała palcem na mnie i Justina. Ten głupek się cały czas uśmiechał.
-Mamo -szepnęłam i pokiwałam głową.
-Będę jej pilnował -powiedział Jus. Tak jestem w dobrych rękach.
-A tak w ogóle to kiedy wylatujecie?
-We wtorek -powiedziałam równo z Justinem i wszyscy zaczęli się śmiać.
-Czyli, że po jutrze? Nicole spakowałaś się już? -zapytała mama.
-Nie jutro to zrobię. Właśnie po to były mi te wszystkie ciuchy tato.
-Rozumiem, ale z kąd wiedziałaś, że się zgodzimy.
-Kobieca intuicja -znowu wszyscy zaczęli się śmiać. Gadaliśmy tak do 20, aż Justin powiedział, że musi się zbierać. Wszyscy się z nim pożegnali, a ja ubrałam buty i poszłam o odprowadzić do auta.
-Spotkamy się jutro -zapytał
-Zadzwonię jutro gdy się spakuję. Możemy iść do kina ja, ty, Jenn i Autin.
-OK. Wybiorę film, a ty zadzwoń do reszty. -pocałował mnie w policzek i pojechał do domu. Poszłam do łazienki, wzięłam relaksującą kąpiel, ubrałam piżamkę zrobiłam wieczorną toaletę i poszłam spać. Była dopiero 22, ale byłam padnięta.
Oczami Justina:
Gdy wróciłem do domu przebrałem się w dresy i postanowiłem, że poszukam jakiegoś filmu w internecie. Oczywiście będzie to horror, bo ja i Austin będziemy mogli wykorzystać to i poprzytulać dziewczyny. Zarezerwowałem bilety, sprawdziłem jeszcze fb i tt. Zauważyłem, że Nicole dodała nowy twitt:
Szykują się super wakacje. I całą naszą trójkę oznaczyła. Dodałem jej twitt do ulubionych i wyłączyłem laptopa. Wykąpałem się i zasnąłem. Nawet nie wiem o której.
Rano obudził mnie mój telefon, który dzwonił. Nie patrząc kto to odebrałem.
/Rozmowa/
-No w końcu odebrałeś. Ile można?
-Nicole? Przepraszam dopiero wstałem.
-Spoko. Zarezerwowałeś bilety?
-Tak na 18.
-Na co idziemy?
-To niespodzianka. Spakowałaś się już?
-Yyyy właśnie jestem w trakcie. Wiesz zapomniałam się ciebie zapytać na ile lecimy.
-Na dwa tygodnie, ale jeżeli nam się spodoba będzie można przedłużyć.
-Ok. To do 18.
-Pa
Rozłączyłem się i spojrzałem na wyświetlacz 12. Tak długo spałem? Muszę jeszcze się dopakować. Zerwałem się z łóżka i wyjąłem swoje walizki.Spakowałem do nich jeszcze kilka spodni, bluzek, bluz, t-shirtów, bokserek, skarpetek i oczywiście buty które kupiłem i te od Nicole. Wsadziłem jeszcze środki higienicznie i zapiąłem walizkę. Wziąłem prysznic, ubrałem się i zjadłem sobie gofry. O 14 zadzwoniłem do kupli, bo dawno się z nimi nie widziałem i umówiłem się z nimi na kręgle. Miałem tam być za 10 min. więc ruszyłem w drogę. Chciałem im opowiedzieć jaki mam plany na Hawaje.
Oczami Nicole:
Te pakowanie zajęło mi dużo czasu. Ponad 4 godziny. Od 10 do 14. Spakowałam 4 walizki. Postawiłam je obok drzwi i poszłam się w końcu ubrać, bo latałam jeszcze w piżamie. ubrałam się, zrobiłam makijaż, uczesałam się i zeszłam na dół. Postanowiłam, że pójdę jeszcze na małe zakupy. Nie byłam głodna, wzięłam tylko jabłko i wyszłam z domu. Wsiadłam do auta i pojechałam do Centrum Handlowego. Chodziłam po sklepach i szukałam stroju kąpielowego, lecz żaden mi się nie podobał. Poszłam do H&M. Na wystawie zobaczyłam idealny. Kupiłam go oraz 3 inne. Zjadłam obiad w jakiejś restauracji i poszłam do auta zostawić torby. Chciałam jeszcze pospacerować więc wybrałam się na krótki spacer. Auto zostawiłam na parkingi i wyszłam z Centrum Handlowego. Gdy szłam chodnikiem zobaczyłam Justina z grupką chłopaków wychodzących z kręgielni. Jus chyba też mnie zauważył, bo zaczął mi machać i wołać do siebie. Podeszłam, a on przywitał mnie buziakiem w czoło. Stanęłam obok niego i odwróciłam się w stronę chłopaków.
-Hej Nicole -przywitał mnie każdy z nich. Zaraz przecież ja ich nie znam. Skąd oni znają mnie? Popatrzyłam na nich zdezorientowana.
-Przepraszam czy my się znamy? -zapytałam, a każdy łącznie z Justinem wybuchnął śmiechem.
-Poznaliśmy się na imprezie u Jennifer. Pamiętasz? -Głupie pytanie oczywiście, że nie pamiętam. Popatrzyłam na Jusa, a on kiwnął głową, że rozumie, że ma im wytłumaczyć.
-Słuchajcie Nicole trochę zaszalała na tej imprezie i nie tylko was nie pamięta, ale nie pamięta nic. Co się tam wydarzyło. -Posłałam im słodki uśmieszek. -No więc Nicole poznaj jeszcze raz Crisa, Ryana, Alfredo i Codyego.
-Cześć -powiedziałam -Byliście na kręglach?
-No Justin wygrał -powiedział Ryan
-Gratulacje -zwróciłam się do Jusa, który był dumny ze swojej wygranej.
-Wiem, że umiesz inaczej pogratulować -cały Justin
-Nie tym razem -Justin zrobił obrażoną minę, a wszyscy zaczęli się śmiać. -Ok ja już lecę. Cześć chłopaki miło było was poznać. Znowu. Pa Jus widzimy się za 2 godzinki. -Pomachałam im i poszłam po swoje auto. Gdy od nich odeszłam czułam ich wzrok na sobie. Dziwne uczucie. Doszłam do parkingu, weszłam do auta i pojechałam do domu.
___________________________
Czytasz - komentuj, wystarczy słowo ,,czytam'' i już się ucieszę. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz