poniedziałek, 26 sierpnia 2013

16 Rozdział

16 rozdział

Oczami Justina:
Obudziłem się dość wcześnie, była 9:00. Nie mogłem już zasnąć, więc chwilę poleżałem i przyglądałem się nadal śpiącej Nicole. Musiała być wczoraj strasznie zmęczona. Ruszyłem do łazienki. Zdjęłam z siebie bokserki, bo tylko w nich spałem i wszedłem pod prysznic. Woda delikatnie muskała moje ciało. Ciało umyłem cytrynowym żelem, a włosy czekoladowym, moim ulubionym. Gy się już umyłem, owinąłem puchaty ręcznik wokół bioder i opuściłem łazienkę. Nicole właśnie się przebudziła i przyglądała mi się z uśmiechem na twarzy.
-Hej kochanie -przywitałem ją soczystym buziakiem w usta. W końcu mogłem ją tak nazwać.
-Czyli, że to nie był tylko piękny sen. -uśmiechnąłem się i pokiwałem głową na ,,nie''.
-Dlaczego ja śpię w sukience i butach? -zapytała zdezorientowana.
-Bo wczoraj po kolacji nie miałaś siły iść na nogach. Wziąłem cię na ręce i przyniosłem, no, ale po drodze mi usnęłaś. Nie chciałem cię budzić, bo tak słodko spałaś. Zrobiłem nawet zdjęcie. -wyszczerzyłem się.
-Ahaa. Co dzisiaj robimy?
-No nie wiem. Trzeba z resztą ustalić, ale może pójdziemy na miasto. Trochę pozwiedzamy?
-OK. Idę się ogarnąć. -zniknęła za drzwiami, a ja bawiłem się telefonem.

Oczami Nicole:
Gdy się obudziłam pomyślałam sobie, że ta cała kolacja i to, że jestem z Justinem to był tylko piękny sen, ale gdy podszedł do mnie i pocałował nie miałam, już wątpliwości, że to się stało naprawdę. Bardzo spodobał mi się pomysł Justina ze zwiedzaniem. Chciałam się trochę odświeżyć więc wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy i zrobiłam byle jakiego koka. Owinęłam ręcznik wokół ciała i wyszłam z łazienki po ciuchy. Justin leżał na łóżku i się uśmiechał. Zignorowałam go i poszłam do garderoby. Zauważyłam, że jeszcze się nie rozpakowałam. Zrobię to dzisiaj. Z walizki wyjęłam ten zestaw. Mieliśmy zwiedzać więc nie brałam szpilek. Zamiast nich postawiłam na te. Weszłam z powrotem do łazienki i ubrałam swoje rzeczy. Gotowa już wyszłam.
-A ty dalej w tym ręczniku? -uśmiechnął się głupio i podszedł bliżej mnie. Nasze ciała były bardzo blisko.
-Jak chcesz mogę go zdjąć -zaczął poruszać tymi swoimi brwiami.
-Nie ma takiej potrzeby. Idź się ubrać i idziemy po resztę na śniadanie. -wskazałam drzwi od łazienki. Poszedł, a zaraz wrócił. Na szczęście już przebrany. Ubieranie zeszło nam do 10. Dość szybko się wyrobiliśmy i mogliśmy już iść. Zadzwoniłam do Jenn, aby poszli z nami na śniadanie.
/Rozmowa?
-Tak?
-No hej. Gotowi na śniadanko?
-Tak. Już wychodzimy. Gdzie będziecie?
-Na korytarzu czekamy.
-Ok już idziemy.
Rozłączyłam się i wyszliśmy z pokoju trzymając się za rękę. Reszty jeszcze nie było. Nagle ktoś przygniótł mnie do ściany i zaczął namiętnie całować. Tak nie kto inny jak Justin. Wsunął swój język do moich ust i nasze języki toczyły ze sobą walkę.
-Yhy, yhy -ktoś koło nas odchrząknął -Czy my o czymś nie wiemy? -Oderwaliśmy się od siebie i dopiero teraz zauważyłam, że Jennifer i Austin cały czas się nam przyglądają.
-Yyy no tak jakby -próbowałam wybrnąć.
-Jesteśmy razem -wytłumaczył Justin, a ja się mocniej wtuliłam w niego.
-Ale czad! -pisnęła Jenn
-No w końcu, stary.
-Jenn to wszystko wyjaśnia -zwrócił się Austin do Jenn
-Noo -nie wiedziałam o co im chodzi, że co wyjaśnia.
-Ale, że co wyjaśnia -zapytałam
-No, bo wczoraj wieczorem ktoś, a raczej Justin wydzierał się z dachu na cały hotel, że jest najszczęśliwszym facetem na świecie. -wytłumaczył Austin.
-Głupek. Mówiłam ci, że wszyscy usłyszą. -uderzyłam Jusa w ramię.
-Ale twój -uśmiechnęłam się i poszliśmy zjeść śniadanie.

Oczami Justina:
Poszliśmy do restauracji zjeść sobie śniadanie. Wszyscy zamówiliśmy naleśniki z bitą śmietaną i truskawkami.
-Słuchajcie, idziemy po śniadaniu pozwiedzać okolicę? -zawróciłem się do Jenn i Austina.
-OK, a wieczorem możemy iść na jakąś imprezę. Słyszałam, że są tu odjazdowe kluby. -Zaproponowała Jennifer.
-Super! -wszyscy się zgodzili, a kelner przyniósł jedzenie. No to mamy zaplanowany cały dzień. Po zjedzonym śniadaniu dziewczyny poszły do pokoi po torebki, a my czekaliśmy na nie przed hotelem.
-Gdzie my konkretnie idziemy? -zapytał Austin.
-Nie wiem. Dziewczyny coś wykombinują -odpowiedziałem.
-O wilkach mowa -powiedział Austin, gdy dołączyły do nas nasze piękności.
-Austin się pytał gdzie idziemy.
-Przed siebie -uśmiechnęła się Nicole. Każdy trzymał swoją drugą połówkę za rękę i zmierzaliśmy w kierunku miasta. Może tam coś się znajdzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz