17 Rozdział
Oczami Nicole:
Na spacerze było bardzo fajnie. Na mieście trafiliśmy na jakiś pokaz. Młode dziewczyny tańczyły w liściastych spódnicach, rozdawali kolorowe drinki i zapraszali do wspólnej zabawy. Każdy z nas otrzymał hawajski naszyjnik z prawdziwych kwiatów. Ja i Jenn zostałyśmy zaproszone do wspólnego tańca z tancerkami, a Justin z Austinem to nagrywali. W wesołych humorach wracaliśmy do hotelu, aby przygotować się do imprezy.
-Do jakiego klubu pójdziemy -zapytałam, gdy zatrzymaliśmy się na lodach.
-Po drodze widziałam jeden, który wydawał się fajny.
-Ok- kupiliśmy lody. Ja miałam waniliowego, Justin czekoladowego, a Jenn z Austinem karmelowego.
-Kicia, daj spróbować twojego -poprosił mnie Justin. Przyłożyłam mu do ust loda i wypaćkałam mu cały nos.
-I jak? Dobre. -Ten głupio się uśmiechał. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Myślałam, że zacznie mnie gonić czy coś, ale ten stał i się głupi cieszył.
-Z czego się tak cieszysz -zapytałam.
-Bo teraz będę mógł poczuć twój język jak będziesz to ze mnie zlizywać. -Wszyscy wybuchli śmiechem łączni ze mną. Tego się nie spodziewałam, ale z koro tak chce, to co mi tam?
-No ok -zaczęłam pomału zlizywać z jego nosa swoje lody.
-Uuuuuu -Jenn cały czas się na nas gapiła. Gdy skończyłam wystawiłam jej język i poszliśmy dalej.
-Spotkamy się tu za godzinę -zaproponowała Jennifer.
-Ok - zgodziłam się i weszłam razem z Jusem do pokoju. -Idę wziąć prysznic -powiedziałam do Justina i weszłam do łazienki. Zakluczyłam drzwi na klucz, na wypadek, gdyby Justinowi wpadł jakiś głupi pomysł do głowy. Zsunęłam z siebie ubrania i wymyłam dokładnie swoje ciało. Nie myliłam się Justin zaczął szarpać za klamkę i dobijać się do drzwi.
-Nicole otwórz. Chcę coś z łazienki.
-Tak, tak -wiedziałam, że to kłamstwo. Dobrze go znałam, a poza tym nie ma tu nic takiego.
-No na serio. Otwórz proszę. -Owinęłam ciało ręcznikiem i otworzyłam drzwi. Justin zrobił smutną minkę i odsunął się.
-Możesz już wejść. -Również stał w samym ręczniku, który obwinął sobie wokół bioder. Przygniótł mnie do ściany i zaczął zachłannie całować. Wiedziałam czego chce. Nie miałam jednak ochoty robić tego teraz. Chciałam, aby mój pierwszy raz był wyjątkowy. Próbował ściągnąć ze mnie ręcznik. Oderwałam się i nie pozwoliłam mu na to.
-Justin, śpieszymy się -skarciłam go palcem.
-No Nicole, ale ty jesteś taka pociągająca -jęknął.
-Idę się ubrać. -Powiedziałam i weszłam do garderoby. Dalej się nie rozpakowałam. Wyjęłam jakieś ciuchy w które szybko się ubrałam. Uczesałam jeszcze włosy i zrobiłam makijaż. Umyłam zęby i psiknełam się perfumą. Byłam już gotowa.
Oczami Justina:
Miałem na nią taką ochotę. Muszę być cierpliwy. Czeka nas impreza, ja byłem już gotowy. Czekałem tylko na swoją dziewczynę. Wiecie co? Opłacało się czekać wyglądała zabójczo. Złapałem ją za rękę i poszliśmy na korytarz. Stali tam już Jennifer i Austin.
-Zaraz wracam. Zapomniałam torebki -przypomniała sobie Nicole i wbiegła z powrotem do pokoju.
-I co stary zrobiliście już to? -zapytał Austin. Zacząłem się śmiać. Co to za pytanie?
-Nieee. Nie śpieszymy się. Jesteśmy ze sobą tylko dwa dni. Pomału. -Akurat wróciła Nicole. Zamknęła pokój i poszliśmy do klubu.
-Mam nadzieję, że będziecie coś pamiętać. -Powiedział ze śmiechem Austin.
-Ha ha bardzo śmieszne skarbie -skomentowała Jenn
-No co?
-On ma racje. Nie szalejcie zbyt ostro. -dodałem
-I co? -powiedział Austin do Jenn, a ta go klepła w ramię. Prychnąłem śmiechem.
-Zapomniałam! -krzyknęła Nicole.
-Czego zapomniałaś kicia? -zapytałem
-Miałam wczoraj zadzwonić do domu -wyjęła iphona z torebki i przyłożyła go do ucha.
Oczami Nicole:
Kompletnie zapomniałam, że miałam zadzwonić do rodziców, gdy tylko dolecę. Wybrałam numer i przyłożyłam telefon do ucha.
/Rozmowa/
-Halo?
-Hej to ja Nicole. Przepraszam, że wczoraj nie zadzwoniłam. Kompletnie zapomniałąm.
-Nic się nie stało. Dobrze, że wszystko jest ok. Opowiadaj jak tam jest.
-Super. Właśnie idziemy wszyscy do klubu na imprezę.
-No to bawcie się dobrze i nie przesadzajcie.
-Ok, a co wczoraj robiliście?
-Byliśmy na plaży, a potem Justin zaprosił mnie na kolację. Przygotował romantyczną kolację na dachu i zapytał mnie o chodzenie.
-O mój Boże i co, i co? Zgodziłaś się.
-No oczywiście.
-No to szczęścia córcia. Pozdrów wszystkich. Zadzwoń jutro jak tato będzie w domu.
-Ok pa pa
Rozłączyłam się.
-Macie pozdrowienia od mojej mamy -powiedziałam. Byliśmy już pod klubem dobiegała z niego głośna muzyka. Wydawał się być spoko, ale gdy tylko otworzyliśmy drzwi zmieniliśmy zdanie.
______________________
Jak myślicie co będzie dalej???
Czytasz = Komentuj
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz