4 Rozdział
Oczami Nicole:
Justin stał w tym salonie i cały czas się uśmiechał. Najwidoczniej bawiło go to, że Emily nazwała go ,,moim chłopakiem''. Jednak dla mnie nie było to takie śmieszne.
-W końcu zeszłaś. Ile można? -powiedziałam Em
-Emily. Justin to nie mój chłopak, jesteśmy przyjaciółmi - sprostowałam moją siostrę, która przyglądała się Justinowi.
-Ok nie ważne. Idę do siebie. -No więc zostałam sama z Justinem, który ciągle się uśmiechał.
-Co cię tak śmieszy?
-Nic
-Justin, to nie było śmieszne.
-Dla ciebie może nie - wywróciłam oczami, a mój wzrok przykuły róże, które Jus trzymał w rękach.
-To dla ciebie -wręczył mi kwiaty i posłał mi jeden ze swoich pięknych uśmiechów. Nie wiedziałam z jakiej to okazji więc postanowiłam rozwiać swoje wątpliwości.
-Z jakiej to okazji?
-To na przeprosimy. Wiem, że zachowałem się jak dupek wychodząc z kawiarni bez słowa, ale musiałem sobie to wszystko przemyśleć i pobyć sam.
-Justin ...... -chciałam coś powiedzieć, ale mi przerwał.
-Nicole zanim coś powiesz chcę abyś wiedziała, że przemyślałem to wszystko i zgadzam się na bycie przyjaciółmi. Masz rację. Poznajmy się lepiej, spędźmy ze sobą więcej czasu, a potem zobaczymy. - bardzo się ucieszyłam, że nie ma do mnie pretensji za to co powiedziałam w kawiarni. Uśmiechnęłam się do niego i mocno przytuliłam. Oczywiście odwzajemnił się tym samym. Po chwili oderwaliśmy się od siebie. Pomyślałam, że jeżeli nie ma mich rodziców, a do Em przychodzi Nina to Justin może zostać u mnie na noc. To lepsze niż siedzenie samej w pokoju i oglądanie jakiś nudnych komedii. Postanowiłam, że zapytam go o zdanie.
-Justin?
-Tak shawty? -uwielbiałam gdy tak do mnie mówił, wtedy czułam się taka wyjątkowa. Oczywiście jako przyjaciółka.
-Moich rodziców nie będzie w domu do jutra, a moja siostra zaprasza na noc przyjaciółkę, a ja pomyślałam, że ty..... no.......może chciałbyś też zostać u mnie.? -zapytałam nie pewnie, bo nie wiedziałam jak zareaguje na moją propozycje.
-Jasne. Przynajmniej spędzimy razem trochę czasu i się lepiej poznamy -pokazał rząd swoich białych ząbków.
-To ty idź na górę do mojego pokoju, a ja wstawię kwiaty do wody. -Zaproponowałam, a on tylko kiwnął głową i pobiegł schodami do góry. Mam nadzieję, że znajdzie mój pokój. Uśmiechnęłam się do siebie i zaczęłam szukać jakiegoś wazonu.
Oczami Justina:
To bardzo miłe ze strony Nicole, że zaproponowała mi zostanie u niej na noc. Widocznie ufała mi, choć znamy się tylko dzień. To najpiękniejszy dzień, bo poznałem Ją. Szedłem schodami do góry. Było tu sporo drzwi. Nie wiedziałem które z nich prowadzą do jej pokoju. Otworzyłem jedne z nich, Uff trafiłem, widzicie jaki ze mnie farciarz, za pierwszym razem. No dobra przyznaję się na drzwiach było jej imię. Usiadłem na fotelu i czekałem na Nicole. Po 5 minutach weszła do pokoju i usiadła na łóżku.
-Widzę, że trafiłeś -uśmiechnęła się, jej uśmiech był taki piękny, że mógłbym się w nią wpatrywać całymi dniami.
-Tak. Ładny pokój, zresztą tak jak właścicielka -zarumieniła się i odwróciła w przeciwną stronę, abym tego nie zobaczył. To takie słodkie.
-Dziękuję. Co robimy? Może oglądniemy jakiś film? -zaproponowała na co ja się zgodziłem, tylko, że w jej pokoju nie widziałem telewizora.
-Nicole, gdzie ty masz telewizor -uśmiechnęła się tajemniczo, wyciągnęła jakiegoś pilota i wcisnęła przycisk. Automatycznie z sufitu wysunął się telewizor.
-Co oglądamy? -miałem ochotę na horror, bo była już 21, a na dworze było trochę ciemno, czyli idealna atmosfera.
-Horror! -krzyknąłem i podszedłem do Nicole, która przeglądała filmy.
-Yyyy. Ok. -odpowiedziała niepewnie. Wiedziałem, że będzie się bała, dlatego to szansa dla mnie. No wiece obejmę ją ramieniem, przytuli się do mnie. -Masz włącz to. -rzuciła w moją stronę jakiś film, a ja posłusznie wykonałem jej polecenie. -Popcorn! -krzyknęła i wybiegła z pokoju. Po 10 minutach wróciła z tacką pełną popcornu, coli, żelek i różnych przekąsek. Położyła wszystko na łóżko po czym sama rozłożyła się koło mnie. Oglądaliśmy ten film chyba z pół godziny, a ona już się bała. Dla mnie to dobrze bo mogłem ją uspokajać. W pewnym momencie ekran zrobił się czarny. Myśleliśmy, że to już koniec filmu, a tu nagle BAM wyskoczył jakiś potwór. Nicole wrzasnęła chyba na cały dom i się do mnie przytuliła. Film się skończył, a ona mnie nie puszczała, ja się uśmiechałem i głaskałem jej głowę.
Oczami Nicole:
Ten film był naprawdę straszny. Ja się strasznie bałam, a Justin w ogóle. A ta końcówka. Myślałam, że się posikam ze strachu. Leżeliśmy tak wtuleni chyba z 15 min. Była już 23 więc postanowiłam, że pójdę się wykąpać. Wstałam z łóżka i powiedziałam:
-Justin idę się kąpać, jak wyjdę będziesz mógł iść ty. -odwróciłam się i ruszyłam w stronę garderoby w celu wzięcia mojej piżamy, lecz Justin złapał mnie za moje nadgarstki i obrócił w swoją stonę.
-Mogę z tobą -zapytał z uśmiechem na twarzy. I jak my mamy być przyjaciółmi. Oj ten Justin.
-Przyjaciele -pogroziłam mu palcem, po czym wzięłam swoją piżamkę i weszłam do łazienki. Zerknęłam jeszcze na Justina który bawił się swoim telefonem i zamknęłam drzwi. Przekręciłam na kluczyk, żeby mi tu nikt nie wparował, taki np. JUSTIN. Zsunęłam z siebie wszystko co miałam na sobie, nalałam wody do pełna, wlałam swój ulubiony żel truskawkowy i się zanurzyłam. Umyłam dokładnie ciało i włosy, a po jakiejś godzinie wyszłam z wanny. Wysuszyłam włosy, ubrałam piżamkę, umyłam zęby i wyszłam z łazienki. Justin, gdy mnie zobaczył podniósł wzrok, oblizał usta i przygryzł wargę. To było takie seksowne, gdy to robił.
-Przepraszam, że tak długo. Łazienka jest już wolna. Położyłam ci tam świeży ręcznik -Jus podszedł do mnie i szepnął do ucha:
-Wcale nie ułatwiasz mi tej przyjaźni. -uśmiechnęłam się tylko i usiadłam na łóżku. Postanowiłam, że włączę laptopa i poczekam na Justina, żeby pokazać mu gdzie będzie spał. Weszłam na Twittera, Facebooka itp. Po jakiejś godzinie. Z łazienki wyszedł Justin w samych bokserkach. Wpatrywałam się dłuższą chwilę w jego wyrzeźbiony tors. On musiał to dostrzec bo powiedział:
-Zrób zdjęcie, wystarczy na dłużej -wzięłam poduszkę, którą miałam pod ręką i rzuciła w niego mówiąc tylko:
-Głupek. -On się cwaniacko uśmiechnął i ruszył w moją stronę.
-Jak mnie nazwałaś?
-Głupek! Głupek! Głupek! - wykrzyczałam. Po chwili rzucił się na mnie i zaczął mnie łaskotać.
-Przeproś. -Ja pokiwałam tylko głową na ,,nie'', bo nie mogłam nic mówić przez ten śmiech.
-Jus....tin.....proszę ...puść! - wydukałam z siebie.
-To przeproś.
-No ok przepraszam. -Zszedł ze mnie i usiadł na łóżko.
-Pokażę ci gdzie będziesz spał. -wstałam i ruszyłam w kierunku drzwi.
-Z tobą? -zapytał pełen entuzjazmu
-Nieee. -posmutniał i ruszył za mną. Weszliśmy do pokoju gościnnego, który znajdował się na przeciwko mojego. -Mam nadzieję, że ci się podoba -pokiwał głową i wszedł do środka. Pocałowałam go w policzek i powiedziałam: -Dobranoc -od razu po całusie ( w policzek ) poprawił mu się humor i odpowiedział krótkie:
-Śpij dobrze. -Zamknęłam drzwi i szłam korytarzem do swojego pokoju. Muszę przyznać, że bardzo się bałam. To przez ten horror. Weszłam do sypialni i położyłam się na łóżko. Chciałam zasnąć, lecz nie mogłam. Za bardzo się bałam. Leżałam tak z 10 min bez skutku. No nie usnę. Kurwa nie usnę. Wyskoczyłam z łózka i biegiem pobiegłam do pokoju gościnnego. Weszłam do niego, a raczej wpadłam, jakby mnie ktoś gonił. Widziałam, że Jus już śpi, temu to dobrze. Podeszłam do niego i lekko szturchnęłam:
-Justin śpisz? -zapytałam szeptem. Wiedziałam, że go właśnie obudziłam, ale no cóż.
-Tak właściwie to spałem, zanim ktoś mnie nie obudził. -Mówiąc to skrzyżował ręce na piersi. -Stało się coś shawty? -Zapytał troskliwie.
-Przepraszam no.....bo ja...... no...... boję się sama spać po tym horrorze i chciałam się zapytać....no.....czy mogę z tobą. -Poklepał miejsce koło siebie, a ja nie czekając dłużej wskoczyłam pod ciepłą kołderkę. Wtuliłam się w Justina, który się uśmiechnął, było ciemno, lecz to mogłam zauwarzyć, po czym szybko usnęłam.
Świetny rozdział ! Bardzo mi się podoba <3
OdpowiedzUsuń