3 Rozdział
Oczami Justin'a:
Nie wiedziałem, jak mam jej to powiedzieć. Strasznie się denerwowałem, widać było, że ona trochę też, bo nie wiedziała na co ma liczyć. Jeszcze nigdy tak nie miałem. Jejku ja naprawdę coś do niej czuję i to nie jest zauroczenie ja się ZAKOCHAŁEM. Ona jest taka piękna, nie taka jak te puste lalunie z kilogramową tapetą na twarzy, które chodzą do naszej szkoły.
-Ok Bieber weź się w garść i jej to po prostu powiedz -pomyślałem. Złapałem jej delikatną dłoń i zacząłem: -Nicole wiem, że znamy się tylko jeden dzień i wiem również co o mnie mówią, ale ja coś do ciebie czuję i to nie jest zauroczenie ja to wiem, bo ja ..... ja ...... JA CIĘ KOCHAM!! -ostatnie trzy słowa wykrzyczałem tak głośno, że chyba każdy obecny w kawiarni mnie usłyszał, ale ja się nimi nie przejmowałem. Dla mnie liczyła się tylko Nicole i to co powie.
Oczami Nicole:
Te trzy słowa wypowiedziane, a raczej wykrzyczane przez Justina utknęły mi w pamięci ,,Ja cię kocham'' czy on mówił to poważnie, a co jak robi sobie ze mnie tylko jaja. Widziałam, że się denerwuje, nawet gorzej niż ja. Ja nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Chciałam się mu rzucić na szyje, pocałować i powiedzieć: ,,Ja ciebie też kocham Justin. Najbardziej na świecie'', ale nie mogłam. To działo się tak szybko, za szybko. Choć znamy się tylko ten jeden dzień, ufam mu bezgranicznie, ale chciałam go lepiej poznać. Czy to takie dziwne, że chciałam najpierw poznacz kogoś z kim chcę być? Nie! Justin dalej siedział obok mnie trzymając moją dłoń, wpatrując się w moje oczy, jakby szukał tam odpowiedzi.
-Justin ja ....... nie wiem co mam powiedzieć. My się w ogóle nie znamy, nic o sobie nie wiemy. Ja nie chcę takiego związku. Spróbujmy się lepiej poznać, a potem zobaczymy. Spróbujmy jako przyjaciele. -Po tm co powiedziałam widziałam, że Justin jest zawiedziony. Było mi strasznie szkoda, bo wiedziałam, że to co mi wyznał było szczere i prosto z serca. To co następnie zrobił Justin bardzo mnie zaskoczyło. Wstał, położył pieniądze za kawę na stół i po prostu wyszedł. Od tak wyszedł. Rozumiecie coś z tego, bo ja nic. Słyszałam tylko, że klnie coś pod nosem. Wiedziałam, że go rozczarowałam, ale nie miałam innego wyjścia. Chciałam wybiec za nim, ale doszłam do wniosku, że potrzebuje teraz czasu na przemyślenia. Potrzebuje samotności. Spojrzałam na zegar ścienny, który wisiał w kawiarni, była godzina o której właśnie kończyłam lekcje. Muszę przyznać, że czas z Justinem leci strasznie szybko. Wstałam, zapłaciłam za kawę i wyszłam. Ruszyłam w kierunku domu do którego dotarłam po jakiś 20 minutach. Weszłam do środka, oczywiście rodzice byli w pracy więc była tylko moja 15 letnia siostra Em właśnie oglądała coś w TV. Rzuciłam krótkie ,,Cześć'' i ruszyłam w kierunku kuchni. Spojrzałam na blat na któyrm była karteczka. Rozłożyłam ją i zaczęłam czytać:
W domu będziemy dopiero jutro popołudni.
Zaopiekuj się siostrą i bądźcie grzeczne.
Żadnej imprezy. Obiad macie w lodówce,
odgrzejcie sobie. Kochamy Was.
Mama i Tata :**
Super mamy wolny dom, aż do jutra po południu. Niestety po ostatniej imprezie nie mam już zamiaru urządzać domówek. Po prostu to było piekło. Prawie nic nie pamiętam, ale z opowieści Jenn i Austina było GRUBO, że tak powiem. Dom wyglądał jak wysypisko śmiwci, rodzice byli wściekli, a ja miałam szlaban na miesiąc. Nie mam zamiaru tego powtarzać. Otworzyłam lodówkę, wyciągam z niej jedzenie i odgrzałam. Weszłam do salonu gdzie siedziała Emily.
-Odgrzewam obiad, chcesz?
-Nie dzięki, już jadłam. -odpowiedziała i spowrotem wróciła do oglądania telewizjii.
-Rodziców nie będzie w domu do jutra po południu więc mamy cały dom dla siebie -powiedziałam pełna entuzjazmu.
-Super! Mogę zaprosić Ninę na noc?
-Jasne, czemu nie.
Emily ruszyła w kierunku swojego pokoju, gdy odwróciła się do mnie na schodach i powiedział:
-Aa i jeszcze coś Nicole. Mam nadzieję, że nie będzie żadnej imprezy u nas w domu, bo po ostatnim. Nooo wiesz. -Powiedziała to z uśmiechem, ja tylko odwzajemniłam uśmiech i dodałam.
-Nie martw się. -Poszłam do kuchni wzięłam talerz z jedzenie i zaczęłam spożywać posiłek.
Oczami Justin'a:
Tak wyszedłem z tej pieprzonej kawiarni, ale to było pod wpływem emocji. To nie była jej wina, po prostu musiałem pomyśleć i chciałem pobyć sam. Gdy wyszedłem wsiadłem do swojego auta, pojechałem do parku, usiadłem na ławce i myślałem nad tym co mi powiedziała Nicole. Miała rację, że nic o sobie nie wiemy i prawie się nie znamy. Może faktycznie powinniśmy się lepiej poznać jako przyjaciele, a potem spróbujemy jako para. Przecież jesteśmy dla siebie stworzeni, ja wiem, że ona też tak myśli. Wiem również co mówią inni, że podrywam każdą laskę w szkole, że bawię się nią, a potem zostawiam. Może kiedyś tak było, ale czas to zmienić. Czas zmienić to dla tej jedynej. Chciałem z nią porozmawiać jeszcze dzisiaj i powiedzieć jej to wszystko nad czym tak myślałem. Najpierw jednak pojechałem do domu. Tak byłem bogaty, ale to mnie nie obchodziło. Mój dom nie był duży, był w sam raz dla mnie. Wszedłem łazienki wziąłem prysznic, umyłem zęby, ułożyłem włosy i przebrałem się. Miałem zamiar jechać do Nicole i z nią porozmawiać. Był tylko jeden problem nie znalem jej adresu, a nie chciałem do niej dzwonić, bo chciałem, żeby była zaskoczona moją wizytą. Postanowiłem, że zadzwonię do mojego kumpla Crisa, bo on zna wszystkich ze szkoły. Nie wiem jak to możliwe, ale tak jest.
/Rozmowa/
-Yo Justin, co jest?
-Hej Cris. Kojarzysz może Nicole Stone?
-Tak to ta piękność z naszej szkoły co wszyscy chłopaki się za nią oglądają.
-No wiedziałem, że skojarzysz. Znasz jej adres bo zapomniałem od niej wziąć.?
-No. 182 Oxford. Powodzenia z nią.
-Dzięki stary. Narka.
Rozłączyłem się i od razu ruszyłem w droę, jednak musiałem jeszcze gdzieś zajechać po drodze, a dokładnie do kwiaciarni. Gdy już kupiłem 5 pięknych róż przeprosinowych dla Nicole ruszyłem w skazany adres. Po jakiś 15 minutach dojechałem na miejsce. Wysiadłem z uta i stanąłem przed pięknym domem. Również tak jak mój nie był duży, ale za to piękny. Nie czekając ani chwili dłużej zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi. Otworzyła mi dziewczyna wyglądająca na 15 lat. na pewno była to siostra Nicole.
-Cześć, jestem Justin. Przyszedłem do Nicole. jest w domu?- dziewczyna dała znak żebym wszedł, więc zrobiłem co prosiła. Schowałem kwiaty za plecy i czekałem.
Oczami Nicole:
Gdy już zjadłam obiad poszłam na górę do swojego pokoju, weszłam do swojej łazienki w której dopiero dzisiaj skończyli robić remont i wzięłam długą, relaksującą kąpiel. Po 2 godzinach woda zrobiła się już zimna, więc wyszłam i owinęłam się moim bawełnianym, mięciutkim ręcznikiem. Włosy wysuszyłam i zrobiłam luźnego koka. Postanowiłam przebrać się w coś luźniejszego więc weszłam do swojej garderoby i wybrałam ciuchy. Usiadłam na łóżku i zaczęłam bawić się swoim iphonem, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie wstawałam, bo myślałam, że to przyjaciółka Emily, Nina. Nagle ktoś z dołu zawołał:
-Nicole rusz tu swój tyłek, twój chłopak przyszedł! -Mój chłopak? Zabiję tą małą żmiję. Jaki mój chłopak? Nie czekając dłużej rzuciłam telefon na łóżko i zeszłam na dół do salonu. Zobaczyłam tam Justina, który trzymał róże.
Hmm troche za szybko Justin powiedział Nicole o tym że ją kocha.
OdpowiedzUsuńNie martw się. Ja mam wszystko obcykane, ale dzięki za szczerość ;D Bardzo liczy się dla mnie twoje zdanie. <3
Usuń