sobota, 10 sierpnia 2013

2 Rozdział

2 Rozdział

-Bardzo cię przepraszam, zagapiłem się. Nic ci nie jest?- Zapytał chłopak podając mi rękę, abym wstała. 
-Nie, nic mi nie jest. Dzięki- zaczęłam szybko zbierać swoje rzeczy z przejścia, które deptały osoby spacerujące po korytarzu.
-Pomogę ci, a tak w ogóle to jestem Justin- uśmiechnął się. Muszę przyznać, że uśmiech to on miał cudowny i te jego oczy, wyglądają jak dwie kostki czekolady.
-Nicole- odwzajemniłam uśmiech i wzięłam swoje rzeczy od Justina. -Muszę już lecieć- wytłumaczyłam i ruszyłam w stronę szafek szkolnych przy których już stała Jenn. Nagle poczuła czyjeś ciepłe, delikatne dłonie na swoich ramionach. Odwróciła się. Był to Justin. Szczerzący się do mnie. Co on ode mnie chciał? 
-Spotkamy się jeszcze?- No tego to ja się nie spodziewałam. Taki chłopak jak Justin chce się ze mną spotkać. Przecież mógłby mieć każdą laskę w szkole, ale on wybrał mnie. Wiem, że dużo chłopaków się mną interesuję i odwraca za mną, ale nie myślałam, że naprawdę jestem taka ładna.
-Yyy może- wsadził mi do rąk jakąś kartkę, odwrócił się i ruszył do wyjścia, jeszcze na chwilę się obejrzał i szepnął do mnie:
- Zadzwoń do mnie shawty.- schowałam karteczkę do torby, po czym wrzuciłam książki do szafki i odwróciłam się do Jennifer, która ciągle mi się przyglądała uśmiechając się.Już wiedziałam o co jej chodzi. Zaraz zacznie zadawać pytania. Długo nie czekałam.
-Kto to był?, Co od ciebie chciał?, O czym rozmawialiście?, Co ci dał?, Umówiliście się?- zaczęłam wypytywać, zresztą tak jak myślałam.
-To Justin. Wpadł na mnie, gdy szłam tu do ciebie, dał mi swój nr i chciał, żebym do niego zadzwoniła.
-Czekaj, czekaj. To ten Justin, który podrywa każdą dziewczynę w szkole? Nicole......
-Jenn my go wcale nie znamy. Nie wiemy jaki jest naprawdę, a co jak to wszystko to tylko plotki. Nie można osądzać ludzi, których się nie zna.
-Nicole proszę cię uważaj- Kochałam Jennifer, ale jest nieraz taka nadopiekuńcza. No, ale co poradzić taka jest i taką ją kocham.
-Dobrze mamo- wybuchnęłyśmy śmiechem. W pewnej chwili podszedł do nas Austin i zaczął całować się z Jennifer. Austin to chłopak Jenn. Są ze sobą 3 lata i są bardzo szczęśliwą parą. W końcu oderwali się od siebie. Ach ci zakochani. 
-Cześć dziewczyny o czym tak rozmawiacie?
- O niczym- odpowiedziałyśmy chórkiem. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
- Zostawię was samych, wy moje dwa gołąbeczki. Paaa
-Widzimy się później?- zapytała Jenn zanim odeszłam
- Jane- powiedziałam i opuściłam szkołe, bo nie miałam ochoty w niej dłużej zostać. Nie mogłam wrócić do domu, bo rodzice zauważyli by, że wagaruję, choć i tak nie wiem czy są w domu bo są bardzo zajęci w swojej pracy, że za często ich nie widuję. Poszłam więc tam gdzie zawsze do ,,Millk Cafee''. Zajęłam stolik i zamówiłam sobie Latte z extra pianką. Myślałam o Justinie Czekając na zamówienie wyjęłam z torby kawałek papieru z nr telefony Justina. Wybrałam nr i zadzwoniłam. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci, aż w końcu odebrał.
/Rozmowa/

-Słucham
-Hej to ja Nicole
- O hej piękna, stęskniłaś się?
-Chyba śnisz. Chciałeś się spotkać.?
-Tak gdzie jesteś?
-W ,,Millk Cafee''
-Ok. Zarz tam będę.
-Czekam.
-Pa

Rozłączyłam się. Kelner przyniósł zamówienie, a po chwili w drzwiach kawiarni pojawił się Justin. Na mojej twarzy zagościł uśmiech. Zawsze, gdy go widzę uśmiecham się. Nie wiem czemu, ale tak jest. Chyba się nie...... Nie! Nawet tak nie myślę. Przecież ja nie mogłam się zakocham. Nawet go dobrze nie znam. Wiem tylko tyle, że nazywa się Justin Bieber, i krążą plotki, że lubi podrywać dziewczyny. Nawet, że podrywał prawie każdą z naszej szkoły. On nie wygląda na takiego. Justin wyglądał świetnie, jak zawsze zresztą.
-Hej mała- podszedł do mnie i nachylił się do pocałunku, lecz ja się przesunęłam o jedno miejsce, tym samym unikając całusa. To wszystko działo się za szybko, jak dla mnie.
-Cześć- trochę posmutniał, usiadł obok mnie i zawołał kelnera.
-To samo co ta piękna pani poproszę- złożył zamówienie, a ja ze słomką w ustach uśmiechnęłam się. Czy on mnie nazwał ,,piękną''. Zaczerwieniłam się i szybko przerwałam niezręczną ciszę.
-To po co chciałeś się spotkać?
-Chciałem cię zobaczyć, stęskniłem się- Oooo to takie słodkie. Nie wiem czemu, ale miałam takie wrażenie, że on coś do mnie czuje, ale on jest taki słodki, miły, uroczy, przystojny, że może mieć każdą. Dlaczego właśnie ja? Tego nie rozumiałam.
-Ahaaa. Czyli, że TY stęskniłeś się za MNĄ?- nie mogłam w to uwierzyć, a może właśnie to ten jedyny.
-Tak, a co w tym dziwnego? Posłucham... - Mówiąc to przybliżył się do mnie.- Muszę ci coś wyznać.....- Po tych słowach serce waliło mi jak oszalałe, a mój żołądek wywijał koziołki. Po prostu nie wiedziałam co się ze mną dzieje.
 

2 komentarze:

  1. Naprawdę S.U.P.E.R. Czekam na następny. Kiedy będzie.?? <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najszybciej to jutro, ale jak dam radę to jeszcze dzisiaj. Bardzo mi miło, że komentujesz bo to daje mi motywacje do dalszego pisania. ♥

      Usuń