środa, 21 sierpnia 2013

10 Rozdział

10 Rozdział

Oczami Nicole:
Dzisiejszy obiad u mamy Justina bardzo mi się podobał. Ma kochane rodzeństwo. Bardzo polubiłam jego mamę, a ona mnie. Dobrze się z nią rozmawia. Jutro czeka nas obiad u mnie. Chcę zapytać się rodziców o wyjazd na Hawaje i mam nadzieję, że się zgodzą. Nawet jakby się nie zgodzili to i tak pojadę. Mam już 18 lat i sama mogę decydować o swoim życiu. U siebie w domu byłam o 21. Weszłam do domu, a rodzice jeszcze nie spali, siedzieli na kanapie i oglądali jakąś komedię. Przypomniałam sobie, że jescze im nie powiedziałam o ty, że Justin u nas będzie.
-Hej Nicole. Już wróciłaś? Jak było? -dopytywała się mama.
-Cześć. Super. Chciałam wam tylko powiedzieć, że zaprosiłam Justina jutro do nas na obiad. -Rodzice też go chyba polubili, bo na moje słowa szeroko się uśmiechnęli.
-To fajnie. Przygotuję coś dobrego. Będzie miło. -Powiedziała mama i razem z tatą wrócili do oglądania TV.
-Dziękuję. Dobranoc. -Pożegnałam się i poszłam do swojego pokoju. Weszłam do łazienki i odkręciłam kurek w wannie, gdy wanna była już wypełniona zakręciłam wodę i zdjęłam wszystko co miałam na sobie. Zanurzyłam się w wodzie i dokładnie umyłam. Gdy już byłam wykąpana wyszłam z wanny i założyłam piżamę. Związałam mokre włosy w luźnego koka i myłam zęby. Byłam strasznie zmęczona więc od razu poszłam się położyć. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

Oczami Justina:
Rano obudziłem się dość szybko. Może to dlatego, że denerwowałem się spotkania z jej rodzicami. A co jeśli mnie nie polubią i nie puszczą ją ze mną? Tego bałem się najbardziej. Chciałem, aby wszystko poszło dobrze. Chciałem wypaść jak najlepiej. Po swoim rozmyślaniu wstałem z łóżka i poszedłem w kierunku łazienki. Wziąłem dokładny prysznic, umyłem zęby, uczesałem włosy, ubrałem czyste bokserki, a na nie dresy. W kuchni przygotowałem sobie śniadanie. Czyli płatki z mlekiem. Zjadłem i rozłożyłem się na kanapie przeglądając wiadomości na swoim laptopie. Coś zaburczało mi w kieszeni. To musiała być Nicole. Wyjąłem swojego iphona i przejechałem palcem po ekranie, aby go odblokować. Dostałem sms-a od.... Nicole. pewnie napisała mi godz. obiadu.
Od: Nicole <3
Bądź na 16
Do: Nicole <3
Ok. Nie mogę się doczekać. :)
Od: Nicole <3
Spotkania z moimi rodzicami czy ze mną?
Do: Nicole <3
Szczerze bardziej z tobą :) Trochę się denerwuje.
Od: Nicole <3
Będzie dobrze.
Nic już nie odpisałem. Spojrzałem na ekran była dopiero 10. Miałem masę czasu. Postanowiłem, że się spakuję, bo później nie będzie czasu. Poleciałem do pokoju i wyjąłem walizki. Wrzucałem do nich moje ubrania i inne rzeczy. Sporo tego było.

Oczami Nicole:
Mama od rana latała po kuchni i przygotowywała obiad. Jeżeli rano można zaliczyć do 11. Pisałam chwilę z Justinem, a potem poszłam się ogarnąć. Wzięłam prysznic, umyłam zęby, ubrałam się, uczesałam luźno i zrobiłam makijaż. Postanowiłam, że spakuję się jutro. Przed tym pójdę jeszcze na jakieś zakupy. Może wezmę ze sobą Justina. Teraz mam jeszcze sporo czasu. Zadzwonię do niego.
/Rozmowa/
-Halo?
-Cześć to ja.
-Stęskniłaś się?
-Nie. Dzwonię w innej sprawie. Miałbyś ochotę na zakupy. Muszę kupić parę rzeczy na wyjazd.
-Ok. Ja też więc o której?
-Przyjdź po mnie za 30 min. 
-Ok. Pa.
-Pa.
Rozłączyłam się i poszłam się przebrać. Wybrałam to (bez stroju kąpielowego). Wzięłam torbę i wrzuciłam do niej iphona, portfel i błyszczyk. Zeszłam na dół do kuchni gdzie była moja mama.
-Mamo. Idę na zakupy z Justinem.
-Dobrze. -pocałowałam ją w policzek, ubrałam buty i wyszłam przed dom. Usiadłam na schody i czekałam na Jusa. Przed dom podjechało nieznane mi auto. Muszę przyznać, że było super. Zatrzymało się, a szyba od strony kierowcy uchyliła się. Dopiero teraz zauważyłam Justina.
-Wsiadasz czy nie -zapytał z uśmieszkiem. Wstałam i weszłam do samochodu. Usiadłam na miejscu obok niego i zapięłam pas.
-Nie wiedziałam, że masz takie auto.
-To już wiesz. -Posłał mi uśmiech i ruszył. Jechał dość szybko, co mi się nie podobał.
-Czy możesz zwolnić -poprosiłam go, ale ten nie zareagował. -Justin! -krzyknęłam, a ten dalej nic. -Justin zwolnij!!!! -krzyknęłam tak głośno, że dopiero teraz odwrócił się w moją stronę. Zatrzymał wóź. Dlaczego? Bo już dojechaliśmy. Tak szybko jeszcze nigdy nie dojechałam w to miejsce. Wysiadłam z uta i trzasnęłam drzwiami. Ruszyłam szybkim krokiem w stronę fontanny, gdzie zawsze siedzę i odpoczywam po zakupach. Nawet nie zwracałam uwagi na Justina, który biegł za mną i wołał mnie.
-Nicole proszę stój. O co chodzi? -zapytał. Czy on ze mnie kpi?
-O co chodzi? Ty się pytasz o co chodzi? -złapał mnie za nadgarstek i obrócił w swoją stronę. Byłam nieźle wkurzona. -Mogliśmy zginąć! -krzyknęłam, a ludzie momentalnie popatrzyli na nas.
-Przepraszam, ale jestem podenerwowany tym obiadem. Wybacz mi. Więcej tak nie zrobię. Obiecuję. - Przytuliłam go i ruszyliśmy w stronę sklepów. Weszliśmy najpierw do damskiego. Justin usiadł na krześle, a ja przymierzałam pierwszą sukienkę, którą wybrałam. Przymierzyłam ich kilka i zdecydowałam się na tą i . Wybrałam jeszcze to, to, to i to. Obładowana ruszyłam do kasy. Chciałam skorzystać jeszcze z toalety, więc położyłam swoje zakupy obok sprzedawczyni i Jusa i powiedziałam: -Justin ja zaraz wracam muszę do toalety -uśmiechnęłam się do kasjerki i poszłam do kibelka. Gdy już do nich wróciłam moich zakupów nie było. Justina też nie widziałam. -Przepraszam. Gdzie są moje rzeczy i ten pan co tu stał.
-Zapłacił za zakupy i wyszedł.
-Dziękuję. -podziękowałam i wyszłam ze sklepu. Na ławce siedział zadowolony Bieber i szczerzył się do mnie. Stanęłam nad nim i skrzyżowała ręce na piersi. 
-Co? -zapytał, jakby nie wiedział.
-Justin dlaczego zapłaciłeś za moje rzeczy?
-Bo chciałem. -pokazał rząd swoich białych ząbków. 
-Oddam ci.
-Nicole nie! Ja to chciałem zrobić. -Teraz dopiero zauważyłam, że nie ma nigdzie moich toreb z zakupami.
-A tak w ogóle to gdzie ubrania?
-Było ich tak dużo, że zaniosłem je do auta. Przecież nie będziesz chodzić tak obładowana. Idziemy teraz po coś dla mnie.
-Ok. -ruszyliśmy do sklepów. Jus kupił tylko 5 par butów: tete, te, te i te. Chciałam się mu odwdzięczyć i gdy wyszedł ze sklepu zanieść torby do bagażnika ja szybko się wróciłam i kupiłam jescze te i te. Zapłaciłam i wyszłam. Poszłam na parking i wręczyłam mu prezenty.
-Co to? -zapytał i wziął torby. -Nicole nie musiałaś.
-Ale chciałam -odgryzłam się jego tekstem. Pocałował mnie w polik i poszliśmy coś zjeść.
________________________
Jutro postaram się dodać następny. ;** A jak zdążę to jeszcze dzisiaj.

1 komentarz:

  1. Kocham twojego bloga. Nie każ długo czekać shawty... //

    OdpowiedzUsuń