sobota, 31 sierpnia 2013

23 Rozdział

23 Rozdział

Oczami Nicole:
Taksówką wróciłam do domu. Rodzice na pewno będą zaskoczeni, że tak szybko wróciłam. Dojechałam pod dom i wzięłam bagaże. Wyjęłam z torebki klucze i przekręciłam je w zamku. W domu było pusto, cicho i nikogo nie było. Rzuciłam walizki na podłogę i pobiegłam do siebie na górę. Pokój był w takim stanie w jakim go zostawiłam. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam ryczeć. Przekaturlałam się na drógą połowę łóżka. Poczułam zapach perfum Justina i zorientowałam się, że leże na jego bluzie. Łzy zaczęły lecieć jeszcze bardziej. Wzięłam ją do rąk i mocno się w nią wtuliłam. Leżałam tak z 30 min. do 22. Na dole usłyszałam śmiechy, głos mamy, taty i Emily. Nie chciałam, aby widzieli mnie w takim stanie. Szybko zerwałam się z łóżka i zmyłam z twarzy rozmazany makijaż. Na pewno dostrzegli moje walizki, bo ktoś zmierzał w kierunku mojego pokoju. Usłyszałam pukanie.
-Proszę! -krzyknęłam, a drzwi się otworzyły. Ujrzałam mamę, która podbiegła do mnie i mocno wyściskała.
-Dziecko co ty tu robisz. Miałaś wrócić za tydzień. -Nie chciałam jej mówić, ale musiałam komuś się wygadać. Wtuliłam się w nią i kolejny raz rozpłakałam. -Kochanie co się stało?
-Zerwałam z Justinem! -krzyknęłam. Mama wytarła łzy z mojego policzka i zaczęła gładzić moją głowę. - Widziałam jak w hotelu całuje inną dziewczynę.
-Skarbie, wszystko będzie dobrze. Wytłumaczył ci to?
-Nie chciałam go słuchać. -Powiedziałam szybko, ale wyraźnie.
-Nicole dlaczego? Przecież wszystko mogło się wyjaśnić. Ja wiem, że on kocha ciebie, a ty jego.
-Na razie nie chcę go widzieć i słuchać. Skrzywdził mnie i chcę odpocząć. Wszystko sobie ułożyć.
-Dobrze. Jesteś głodna? -pokiwałam głową na ,,nie'' i usiadłam na łóżku.
-Pójdę się wykąpać. -Mama opuściła mój pokój, a ja wyjęłam z szafy ubrania i weszłam do łazienki. Nalałam wody do wanny i zsunęłam z siebie to co miałam na sobie. Umyłam się dokładnie żelem cytrynowym, a włosy malinowym. Zmyłam z siebie Justina. Cholera. Nie mogę o nim zapomnieć, ciągle o nim myślę. Ja go.... kocham. Wyszłam z wanny i ubrałam to co przedtem naszykowałam. Położyłam się pod kołdrę i przytuliłam się do bluzy Justina. tak usnęłam.

Oczami Justina:
Po tym jak wytłumaczyłem wszystko przyjaciołom, szybko się spakowałem i wsiadłem w najbliższy samolot. Poleciałem do domu. Miałem zamiar odzyskać Nicole, nie poddam się. Nie chcę jej stracić. Próbowałem się do niej dodzwonić, ale wyłączyła telefon. Dokładnie się wykąpałem i położyłem do łóżka. Prawie całą noc nie mogłem zasnąć, cały czas myślałem o Nicole. 
Rano obudził mnie dźwięk sms-a. Wyciągnąłem z pod poduszki iphona i spojrzałam na wyświetlacz: Nicole<3. Uśmiechnąłem się i otworzyłem wiadomość:
Będzie lepiej, jak o sobie zapomnimy.
Momentalnie łzy spłynęły mi po policzkach. Ja nie umiałem tak po prostu zapomnieć. O nie nie chcę stracić swojego ideału. Szybko się ubrałem i wyleciałem z domu. Wsiadłem do auta i odpaliłem silnik. Jechałem dość szybko i pod domem Nicole byłem w jakieś 5 min. Zapukałem w drzwi i otworzyła mi jej mama.
-Justin? Co ty tu robisz? -zapytała.
-Ja muszę porozmawiać z Nicole. Musimy sobie wszystko wyjaśnić. Ona nie dałam mi wytłumaczyć.
-Rozumiem i też tak myślę tylko, że Nicole wyszła. 
-Ale gdzie?
-Nie kazała mi mówić, ale myślę, że wy jesteście dla siebie stworzeni. Jest na plaży. -uśmiechnęła się do mnie, co ja odwzajemniłem i ruszyłem w kierunku plaży. Autem oczywiście. Biegałem po plaży, żeby ją znaleźć, lecz nigdzie jej nie było.

Oczami Nicole:
Musiałam odreagować i odstresować dlatego wybrałam się na długi spacer po plaży. Chciałam wszystko sobie przemyśleć. Rano wysłałam sms-a do Justina, aby o mnie zapomniał. Wiem, że to był błąd. teraz to sobie uświadomiłam, bo ja nadal go kocham. Postanowiłam, że wyprowadzę się od rodziców. Usamodzielnię się. Poszukam jakiegoś małego domku. Gdy szłam tak plażą nagle ktoś się potknął i wrzucił na mnie lody. Moja koszulka była cała upaprana. Zobaczyłam chłopaka. Nie powiem przystojny, ale całkiem nie w moim typie.
- O mój Boże, bardzo cię przepraszam.
-Nic się nie stało. Nie przejmuj się. -Machnęłam ręką, a on się wyszczerzył.
 -Nicole? -zapytał i otrzepał się. Z kąd on zna moje imię. Przyjrzałam się mu dokładnie i teraz rozpoznałam kim on jest.
-Zayn! -pisnęłam i mocno go uściskałam. Zayn to mój kuzyn. Ma 19 lat. Zawsze przyjeżdżał do naszego miasta na wakacje. Gdy byliśmy mali uwielbialiśmy się razem bawić. Jak ja mogłam go nie poznać.
-Co ty tu robisz? -zapytałam.
-Jestem tu od tygodnia. Byłem u was, ale ciocia powiedziała, że jesteś na Hawajach z przyjaciółmi i  swoim chłopakiem i, że wrócisz za tydzień. 
-Tsaaa. -mruknęłam.
-Co się stało?
-Wróciłam szybciej, bo zerwałam z chłopakiem, ale nie gadajmy o tym. Chodźmy do mnie.

Oczami Justina:
Dostrzegłem Nicole spacerującą po plaży. Chciałem do niej podbiec, lecz ona zaczęła przytulać i rozmawiać z  jakimś chłopakiem. Odpuściłem i wróciłem do domu. Nie miałem zamiaru się poddać. Nie oddam mu jej tak łatwo. Jeszcze ją odzyskam i wszystko wyjaśnię.

22 Rodział

22 Rozdział

Oczami Nicole:
Gdy się podniosłam Justin stanął obok mnie i najwyraźniej chciał coś powiedzieć, bo popatrzył najpierw na mnie. później na walizki, a potem znów na mnie. Nie zastanawiałam się długo i szczeliłam mu soczystego liścia w twarz. Szybko złapał się za piekący policzek, który zrobił się czerwony.
-Za co? -jęknął.
-Za co? Ty się pytasz za co? Fajnie lizało się z tą zdzirą? Fajnie!? -krzyknęłam mu prosto w twarz i w pośpiechu odeszłam do windy.
-Nicole stój. To nie tak jak ty myślisz! -Krzyczał i próbował się dostać do windy, lecz drzwi zamknęły się centralnie przed jego nosem. Usiadłam w windzie i zaczęłam dalej płakać. Jak on mógł mi to zrobić. Ja go kochałam. Drzwi od windy otworzyły się, a przed nimi stanął zdyszany Justin. Wzięłam walizki i wyszłam z windy. -Nicole proszę wysłuchaj mnie. Kicia przecież wiesz, że kocham tylko ciebie.
-Wiesz co? -stanęłam na przeciwko niego. -Szkoda, że nie pomyślałeś o tym za nim przelizałeś Vicky! - krzyknęłam i odeszłam. Biegł cały czas za mną. -I jeszcze coś. -Wzięłam jego dłoń, wsadziłam do niej kartę od pokoju i spojrzałam mu głęboko w oczy. -To koniec -Dostrzegłam, że jego oczy zrobiły się szklane, a po chwili ciekły z nich łzy. Nie zważałam na to i opuściłam hotel. Minęłam się jeszcze z Vicky i jej pustą koleżaneczką, które chichotały. Posłałam im zabójcze spojrzenie i szepnęłam: -Suka -Oglądnęłam się i zobaczyłam Justina. Stał bez ruchu tam gdzie w tedy i płakał. Zatrzymałam taxi i wsiadłam do środka. -Na lotnisko -powiedziałam i ruszyliśmy. Cały czas nie przestawałam płakać. Ja nie mogłam uwierzyć, że Justin, którego kochałam, a raczej dalej kocham mógł mi to zrobić. 
-Czy coś się stało? -zapytał kierowca. Był w starszym wieku i wydawał się być miły.
-Nie. Wszystko jest w porządku -powiedziałam połykając łzy. Oczywiście skłamałam, bo nic nie jest w porządku.
-On nie jest tego wart -uśmiechnął się szczerze kierowca. Mój telefon zaczął dzwonić. Spojrzałam na wyświetlacz: Justin <3. Oczywiście odrzuciłam. Dzwonił chyba ze 100 razy, ale wszystko odrzucałam. Wyłączyłam telefon i wrzuciłam go do torebki. -Już jesteśmy -poinformował mnie mężczyna.
-Dziękuję. Proszę. -Dałam mu 200 chodź miałam zapłacić tylko 30. Lubię uszczęśliwiać ludzi. -Proszę zatrzymać resztę.
-Ale ja nie mogę -zwrócił się do mnie, gdy wysiadłam z pojazdu.
-Bardzo proszę, aby pan to wziął- poprosiłam.
-Zgoda. Bardzo pani dziękuję. Pomogę pani z walizkami. -otworzył bagażnik i wyjął moje 4 walizki. Wręczył mi je, pomachał i wsiadł do taksówki. Patrzyłam jak odjeżdża. Gdy jego auto ruszyło moim oczom ukazał się nikt inny jak Justin.
-Nicole! -krzyknął i podbiegł do mnie. Złapałam walizki i ruszyłam do kasy, aby kupić bilet. Nagle ktoś złapał mnie za nadgarstki i odwrócił. Oczywiście wiedziałam kto to taki. -Dlaczego nie chcesz mnie wysłuchać? -po jego policzku zaczęły spływać słone łzy. Dlaczego on płakał skoro to ja miałam złamane serce?
-Bo mam dość kłamstw! -Wyrwałam się mu i poszłam do kasy. Zakupiłam bilet i oddałam swoje bagaże. Oprócz torebki. -Spierdalaj do Vicky! -krzyknęłam do Jusa, który cały czas za mną chodził i próbował przekonać, abym dała mu chwilkę na wytłumaczenia.
-Proszę cię nie mów tak. Kocham tylko ciebie, a on......
-Nie chcę tego słuchać i nie chcę już cię znać! -przerwałam mu i poszłam dalej. Przeszłam odprawę, jak zwykle nudną. Justina zatrzymał ochroniarz, bo nie miał biletu i nie mógł dalej iść.
-Nicole proszę nie zostawiaj mnie. Ja cię kocham. -To były jego ostatnie słowa jakie usłyszałam, bo poszłam długim korytarzem i wsiadłam do samolotu. Zajęłam miejsca i włożyłam słuchawki do uszu. Zapięłam pasy i wystartowaliśmy.

Oczami Justina:
Ale ze mnie debil. Jak Vicky mogła mi to zrobić. Zniszczyła wszystko. Suka. Jeszcze się z nią policzę, ale teraz najważniejsza jest Nicole. Zrezygnowany i przygnębiony wróciłem do hotelu. Łzy cały czas leciały mi po policzkach. Miałem to w dupie. Wszedłem do środka, a w holu ujrzałem Jenn i Austina. Jenn była wściekła. Cały czas coś krzyczała. Gdy mnie zauważyła szybkim krokiem podeszła do mnie i szczeliła mi w twarz. Syknąłem z bólu i zacząłem pocierać policzek.
-Jak ty mogłeś! Ona cię kocha! Wszystko zniszczyłeś! -Zaczęła się wydzierać. Szybko podbiegł do nas Austin i odciągnął ją ode mnie. Muszę przyznać, że dziewczyny mocno leją w twarz.
-Jennifer uspokój się! -krzyknął do niej Austin.
-Ty go bronisz?!
-Posłuchaj. -mówił już spokojniej. -Nie wiemy jak było. Daj mu wytłumaczyć. -Obrócił się w moim kierunku, a Jenn założyła ręce na piersi.
-No, bo to nie było tak jak wyglądało. -zacząłem, ale ktoś mi przerwał. Ktoś znaczy Jenn.
-Nie?! Nie lizałeś się z Vicky! -Ludzie cały czas nas obserwowali.
-Jennifer! -zbulwersował się Austin
-Sory.
-Może lepiej chodźmy do pokoju tam wszystko wam wyjaśnię.
-Ok -wsiedliśmy do windy i pojechaliśmy na górę. Chciałem im wszystko wytłumaczyć i odzyskać Nicole.

piątek, 30 sierpnia 2013

21 Rozdział

21 Rozdział

Oczami Nicole:
Obudziły mnie rano promienie słońca, które wkradły się przez balkon. Zakryłam oczy i podniosłam się do pozycji siedzącej. Justin nie było obok mnie co mnie bardzo zdziwiło. Usłyszałam szum wody dobiegający z łazienki, więc na pewno brał prysznic. Energicznie wstałam z łóżka i wyjęłam z pod poduszki swój telefon, aby zobaczyć godzinę. 10:00. Wyjęłam szafy zestaw i pomaszerowałam do drugiej łazienki, aby się ubrać. Rozpuściłam włosy, zrobiłam sobie makijaż i umyłam zęby. Na koniec użyłam swojej perfumy i byłam gotowa. Na dzisiaj specjalnie wybrałam taką krótką bluzkę, aby odsłonić swój tatuaż.Wychodząc zauważyłam Justina siedzącego na łóżku i przeglądającego swojego iphona. Podeszłam do niego i usiadłam na nim okrakiem. Musnęłam lekko jego usta, a on to odwzajemnił.
-Hej piękna. Przepraszam cię za wczoraj. Zeszło mi trochę dłużej w siłowni. -Pocałował czubek mojej głowy i mocno przytulił.
-Nic się nie stało. Nie nudziło mi się.
-Byłaś z Jenn? -Na samą myśl uśmiechnęłam się, powstrzymałam się od wybuchnięcia śmiechem. -Jenn była ,,zajęta'' Austinem -zrobiłam cudzysłów w powietrzu.
-Rozumiem, ale skąd ty to wiesz? -zapytał i przekrzywił głowę.
-No wiesz. Byli trochę głośno i nie zamknęli balkonu. -obydwoje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Chodź sprawdzimy co u nich -Justin wskazał na drzwi. Wstałam z niego i poszliśmy do przyjaciół. Zapukaliśmy w drzwi, a po chwili otworzył nam Austin machnął ręką na znak abyśmy weszli. tak też robiliśmy. 
-Cześć -przywitała nas radośnie Jennifer. No nie dziwię się, że miała taki nastrój.
-Hej -odpowiedziałam równo z Jusem.
-Idziemy na śniadanie? -zapytał Austin
-O mój Boże! -krzyknęła Jenn, tak głośno, że wszyscy podskoczyliśmy.
-Co się stało?! -krzyknęliśmy wszyscy chórkiem.
-Nicole ma tatuaż! -mogłam się domyślić, że o to jej chodzi
-Noo tak. Wczoraj zrobiłam Jus też ma. Ja mam jego imię, a on ma moje zdjęcie. -Justin wystawił dłoń, a ta dwójka się nad nim nachylił.
-Jakie to romantyczne -pisnęła Jenn
-To co z tym śniadaniem? -upomniał się Austin, a my wybuchnęliśmy śmiechem.
-Może zamówimy do pokoju? -zaproponował Justin
-OK -wszyscy się zgodzili. Jenn wzięła słuchawkę i zadzwoniła, aby zamówić coś do zjedzenia. Zaraz po tym kelnerzy dostarczyli nam prowiant i wzięliśmy się do jedzenia.

Oczami Justina:
Śniadanie było pyszne, nie wiem co to było, ale smakowało mi. 
-Co chcecie dzisiaj robić -zapytałem gdy odłożyłem swój pusty talerz.
-No nie wiem -jęknął Austin
-Zakupy! -pisnęły równocześnie dziewczyny.
-No ok. Tu na pewno są lepsze sklepy niż u nas. To co idziemy?
-Ok wezmę jeszcze torebkę i możemy iść. Poczekaj na dole jak ci się tak bardzo śpieszy. -Kiwnąłem głową i zjechałem windą na dół. Oparłem się o ścianę i czekałem na swoją dziewczynę i przyjaciół.

Oczami Nicole:
Ten dzień zapowiadał się fantastycznie. Zakupy na Hawajach z moim chłopakiem i przyjaciółmi. No właśnie tylko się zapowiadał, bo ani trochę taki nie był. Sami zobaczycie.
Z pokoju wzięłam swoją torebkę i wrzuciłam do niej portfel, butelkę wody, iphona, błyszczyk i paczkę chusteczek jak zawsze. Wzięłam ją i wyszłam z pokoju. Zamknęłam go, a kartę wsadziłam do torebki. Miałam zamiar poczekać na Jenn i Austina na dole razem z Jusem, więc wsiadłam do windy i zjechałam na dół. Wysiadłam z windy i ruszyłam do holu. To co tam zobaczyłam wmurowało mnie w podłogę. Justin całował się z jakąś plastikową lalą. Poznałam ją ze szkoły. To była ta zdzira Vicky. Łzy mimowolnie spływały mi po policzkach. Szybko ruszyłam do windy i z powrotem wjechałam na swoje piętro. Wbiegłam szybko do pokoju i zaczęłam się pakować. Nie mogłam zostać tu ani minuty dłużej. Nie mogłam. Spakowała wszystko do walizki i wyszłam z pokoju. Założyłam na nos swoje okulary przeciwsłoneczne, aby nikt nie zobaczył w jakim stanie jestem. Mój makijaż spływał mi po całej twarzy, a ja dalej płakałam. Myślałam, że to ten jedyny, a on się po prostu mną zabawił. Gdy wyszłam z pokoju i zamknęłam drzwi zauważyłam moich przyjaciół wychodzących z pokoju. Gdy mnie zobaczyli z walizkami w rękach zrobili zdezorientowaną minę.
-Nicole co się stało? -zapytała Jenn i zdjęła mi moje okulary. Zsunęłam się po ścianie i zaczęłam gorzej płakać.
-Justin mnie zdradził. Lizał się z tą dziwką Vicky w holu. -wyrzuciłam to z siebie. -Ja wracam do domu, a wy zostańcie. Nie psujcie sobie wakacji prze zemnie. Chcieli coś powiedzieć, lecz zrezygnowali, bo zobaczyliśmy Justina wychodzącego z windy i kroczącego w naszym kierunku. Szybko się podniosłam i usłyszałam tylko słowa Austina :
-Będzie dym -wyszeptał do Jenn.
___________________________
Ten rozdział dedykuję mojej kochanej Wiktorii i Karolinie :*
Zaraz dodam następny.

20 Rozdział

20 Rozdział

Oczami Justina:
Szliśmy jakimś deptakiem. W ogóle nie wiedziałem dokąd idziemy, bo Nicole nic nie chciała mi powiedzieć.
-Kotku możesz mi powiedzieć gdzie idziemy? -zapytałem ją po raz setny.
-Jus już ci mówiłam, że to niespodzianka. Dowiesz się na miejscu. -odpuściłem i więcej jej o nic nie pytałem. Szliśmy objęci, aż dotarliśmy do celu. Nicole zatrzymała się przed jakimś budynkiem. Z tego co przeczytałem było to studio tatuaży. Co ona kombinuje? -Już jesteśmy -powiedziała, gdy weszliśmy do środka. 
-Ale po co przyszliśmy do studia tatuaży?
-No nie wiem? A po co się chodzi do studia tatuaży?
-Żeby zrobić sobie tatuaż -powiedziałem i wzruszyłem ramionami.
-Masz odpowiedź. -Usiadłem na krześle w korytarzu, a Nicole podeszła do kobiety za ladą. Dalej nie za bardzo wiedziałem o co chodzi.

Oczami Nicole:
Podeszłam do lady przy której siedziała kobieta w młodym wieku.
-Dzień dobry -przywitałam ją miłym uśmiechem
-Cześć 
-Chciałabym sobie zrobić tatuaż. Można teraz czy trzeba się umówić?
-Rob jest teraz wolny więc można teraz. Prosto i pierwsze drzwi po lewej. -Wskazała mi drogę i wróciła do pracy przy komputerze.
-Dziękuję -podziękowałam i podeszłam do Jusa. -Chodź, idziemy -bez słowa wstał z miejsca i ruszył za mną. Weszliśmy do pomieszczenia w którym stał łysy mężczyzna.
-Cześć -przywitał nas
-Hej chciałabym sobie zrobić tatuaż -Justin otworzył buzię ze zdziwienia.
-Nicole jesteś pewna? -zapytał Justina.
-Jasne -odpowiedziałam szybko.
-Czy masz już upatrzone co byś chciała wytatuować? -zapytał Rob
-Tak. Chcę mieć Justin -odwróciłam się w stronę mojego chłopaka, aby zobaczyć jego reakcję. Przytulił mnie i wyszeptał:
-Kocham Cię -musnęłam jego usta i położyłam się na fotelu.
-W którym miejscu? -wskazałam tatuażyście miejsce pod stanikiem czyli pod sercem. Justin usiadł obok mnie i złapał mnie mocno za rękę. Wiedział jak boli pierwszy tatuaż. 

Oczami Justina:
Nicole była bardzo dzielna. Nie skrzywiła się ani razu. Jedynie przy wkuwaniu igły poleciała jej pojedyncza łezka, którą szybko wytarłem. Tatuaż szybko był skończony, a efekt był cudowny. 
-Gotowe -powiedział Rob. Nicole wstała z fotela i podziękowała.
-Teraz ja -powiedziałem i rzuciłem się na fotel. 
-Skarbie nie musisz mieć mojego imienia -powiedziała Nicole i pogłaskała mój policzek. Przeszły mnie przyjemne dreszcze.
-Nie będę miał twojego imienia. Będę miał ciebie -zrobiła zdziwiona oczy. Wyjąłem iphona i pokazałem zdjęcie Nicole. Rob naszkicował i zabrał się do robienia tatuażu. Wyszedł super. Podziękowaliśmy, zapłaciliśmy i opuściliśmy studio. 
-Jesteś kochany -powiedziała Nicole i pocałowała mnie.
-Ty też -zrobiłem to samo co ona i objąłem ją ramieniem. Wracaliśmy w ciszy do hotelu. Nie przeszkadzało nam to, bo chcieliśmy nacieszyć się swoim towarzystwem. To takie słodkie co zrobiła Nicole, chciała mieć moje imię pod sercem. Kocham ją i będę z nią już na zawsze.Nic nie stanie na drodze naszej miłości. Pod hotelem byliśmy o 20. Nie było tak późno. Weszliśmy do hotelu i poszliśmy na górę do swojego pokoju.
-Skarbie co chcesz robić -zapytała Nicole gdy przekraczała próg naszej sypialni.
-Pójdę na siłownię. Nie będzie ci to przeszkadzać?
-Jasne, że nie. Rozpakuję się w tym czasie. -uśmiechnęła się do mnie, a ja poszedłem wziąć rzeczy. Wziąłem sportową torbę i spakowałem do niej wodę w butelce, strój sportowy, i phona, słuchawki i ręcznik. Musnąłem usta Nicole i wyszedłem z pokoju.

Oczami Nicole:
Jus poszedł poćwiczyć więc mam czas aby się rozpakować. W końcu. Wyjęłam wszystkie rzeczy ze swoich walizek i poukładałam je do szafek. Szybko mi to poszło. Uwinęłam się w pół godziny. Chciałam się pochwalić swoim nowym tatuażem Jenn więc poszłam ją odwiedzić. Zapukałam parę razy w drzwi, lecz nikt nie otwierał. Zaczęłam w nie mocniej walić, ale dalej nic. Zrezygnowana poszłam do siebie. Wyszłam na balkon i usiadłam na krześle. Zauważyłam że balkon Jenn jest otwarty i odbija się światło lampki nocnej. Musiała być w pokoju. O co jej chodzi? Podeszłam do barierki, aby usłyszeć czy ktoś tak jest. Zaczęłam się śmiać i szybko wleciałam do pokoju. Taaa na pewno jest u siebie, tyle że jest ,,zajęta''. Z jej pokoju dobiegały dwuznaczne odgłosy. Nie miałam zamiaru jej przeszkadzać, więc poszłam się kąpać. Po skończeniu wysuszyłam włosy, upięłam je w niechlujny kok i umyłam zęby. Z szafki wyjęłam swoją piżamkę i założyłam ją. Justina dalej nie było, a była już 23. Nie miałam siły na niego czekać więc weszłam pod kołdrę i szybko odpłynęłam.

środa, 28 sierpnia 2013

19 Rzdział

19 Rozdział

Oczami Nicole:
Obudziło mnie szmeranie po twarzy i całowanie po szyi. Uśmiechnęłam się sama do siebie i lekko otworzyłam oczy. Ujrzałam Justina, który teraz bawił się moimi włosami.
-Dzień dobry kochanie. Jak się spało? -powiedział i musnął moje usta.
-Z tobą? Cudownie. Dziękuję ci.
-Ale za co? -zapytał dalej szczerząc się do mnie.
-Za wczorajszą noc. -On się tylko uśmiechnął i znowu musnął moje usta.
-Jak głowa?
-Dobrze. Nie było chyba tak źle, bo wszystko pamiętam. 
-Cieszę się -leżeliśmy tak do 10. Później każdy poszedł wziąć prysznic i przygotować się na śniadanie. Umyłam dokładnie swoje ciało i włosy, a następnie owinęłam ciało ręcznikiem i poszłam do garderoby. Wyjęłam z niej ubrania (bez okularów i plecaka) i poszłam się w nie przebrać. Zrobiłam jeszcze makijaż i uczesałam włosy. Szybko, ale dokładnie umyłam zęby i popsikałam się perfumą. Byłam już gotowa. Wyszłam z łazienki, a zaraz po mnie Justin. Wyszliśmy objęci z pokoju i poszliśmy po naszych przyjaciół. Zapukałam kilka razy w drzwi, aż w końcu otworzyła nam Jenn.
-Cześć, wchodźcie -przywitała nas i zaprosiła do środka. -Zaraz możemy iść na śniadanie, tylko trzeba poczekać na Austina, BO SIĘ GUZDRZE W ŁAZIENCE -krzyknęła tak, aby Austin ją usłyszał. Drzwi od łazienki się otworzyły, a z niej wyszedł zaspany Austin. Wyglądał..... źle.
-Chłopie chyba wczoraj ostro zaszalałeś, gdy wyszliśmy.
-Tsaaa. Chyba tak -Jenn wywróciła oczami, a ja cały czas siedziałam uśmiechnięta.
-A tobie co tak wesoło? -zapytała moja przyjaciółka. Popatrzyłam na Justina i szerzej się uśmiechnęłam. Jenn chyba zrozumiała, bo również się szeroko uśmiechnęła. -Rozumiem. Idziemy? -Złapała swojego chłopaka za rękę, a ja swojego i poszliśmy do restauracji.

Oczami Justina:
Austin zaszalał wczoraj. Widać to po nim. Wszyscy jesteśmy zmęczeni, więc chyba dzisiaj posiedzimy w hotelu.
-Co dzisiaj robimy? -zapytała Jenn przeglądając MENU.
-Pomyślałem, że moglibyśmy dzisiaj posiedzieć w hotelu. Wypożyczyć jakiś film, pójść na basen lub coś w tym stylu.
-Dobry pomysł. -Wszyscy się zgodzili i zamówiliśmy śniadanie. Gofry. Mmm. Karmiłem Nicole, a ona mnie. To samo robili nasi przyjaciele. Gdy zjedliśmy zapłaciliśmy i poszliśmy wszyscy do naszego pokoju.
-To co najpierw na basen hotelowy? -zaproponowała Nicole.
-OK -wszyscy się zgodzili. Jenn i Austin poszli się przebrać. Podszedłem do szafy i wyjąłem z niej kąpielówki. Zauważyłem, że Nicole dalej się nie rozpakowała.
-Skarbie. Kiedy masz zamiar się rozpakować -powiedziałem śmiejąc się.
-No, bo wiesz.... Nigdy nie mam kiedy. -powiedziała i zniknęła za drzwiami łazienki. Ja przebrałem się w pokoju. Ubrałem te kąpielówki (bez Seleny) i czekałem na moją kicie. Wyszła również przebrana. Ubrała to, wyglądała niesamowicie. Do naszych drzwi ktoś zapukał, była to Jennifer, tyle że bez Austina.
-A gdzie jest Austin? -zapytała Nicole, gdy brała torebkę i ręczniki.
-Nie chciał iść. Musi odpocząć.
-OK -wyszliśmy i poszliśmy nad hotelowy basen był ogromny. Taki jak lubię. Zajęliśmy 3 leżaki i wysmarowaliśmy się kremem. Nicole pierwsza weszła do basenu, jak nigdy, a ja za nią. Tyle, że ja wskoczyłem na bombę. Dołączyła do nas również Jenn. Zaczęliśmy się wygłupiać, śmiać i żartować. Zmęczeni pływaniem, rozłożyliśmy się na leżakach i odpoczywaliśmy.
-Chcecie coś do picia -zaproponowałem dziewczyną.
-Drinka -powiedział Nicole.
-Dla mnie też -dodała Jenn. Kiwnąłem głową i poszedłem po napoje.

Oczami Nicole:
Leżeliśmy z Jennifer na leżakach i opalałyśmy się.
-Jak tam po nocy z Justinem -zapytała Jenn. Wiedziałam, że padnie to pytanie, wiedziałam. Uśmiechnęłam się na samą myśl i usiadłam patrząc na nią.
-Cudownie -powiedziałam krótko i z powrotem się położyłam. Jenn się tylko uśmiechnęła i założyła na nos okulary przeciwsłoneczne. Podszedł do nas Jus i postawił obok nas drinki, a sam zajadał się lodem. Mi nie kupił. Co za chamstwo.
-Dlaczego nie kupiłeś mi loda? -zapytałam z oburzeniem
-Przecież chciałaś drinka.
-Ale teraz chcę loda! -tupnęłam nogą jak małe dziecko. Justin zaczął się śmiać, aż mu gałka loda spadła na ziemię, a wtedy ja się śmiałam. To było zabawne. Justin zdjął okulary i zmierzał w moją stronę. Zaczęłąm uciekać, lecz był szybszy. Wziął mnie na ręce i wrzucił do basenu.
-Justin, głupku jak mogłeś! -krzyknęłam gdy się już wynurzyłam. Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
-No co się tak gapisz pomóż mi wyjść -dodałam. Zobaczymy czy tak fajnie jest wpaść do wody. Podał mi rękę, abym mogła wyjść, a ja pociągnęłam go za nią i również on wpadł. Ha. Zaczęliśmy się chlapać i topić. Po 3godzinach siedzenia na basenie wróciliśmy zmęczeni do hotelu. Była dopiero 18, a nie chciało mi się siedzieć w pokoju. Jenn poszła zobaczyć co z Austinem, a ja wpadłam na pomysł.
-Jus przejdziemy się na spacer?
-Ok, ale najpierw się przebierzmy. -szybką wyciągnęłam z torby ubrania i w pokoju je ubrałam. Justin też szybko się przebrał. Złapałam torebkę i wyszliśmy.

18 Rozdział

18 Rozdział

Oczami Nicole:
Naszym oczom za drzwiami ukazał się koszmarny widok. Przynajmniej dla mnie. To nie był klub z dyskoteką, tylko klub ze striptizem. No to fajny nam klub Jennnifer załatwiła.
-Jenn, co to jest? -zapytałam i zamknęłam z powrotem drzwi.
-No co? Nie wiedziałam, że to klub ze striptizem. -wywróciłam oczami i spojrzałam na chłopaków. 
-Wiecie, możemy zostać. -powiedział Jus z uśmiechem na twarzy. O nie! Tego było już za wiele. Odwróciłam się i szłam przed siebie nie zwracając uwagi na pozostałych. Justin przegiął i to ostro. W pewnym momencie ktoś złapał mnie za nadgarstki i odwrócił. Był to Justin. Było dość ciemno, ale mogłam zauważyć, że był zmartwiony.
-Nicole..... -próbował coś powiedzieć, lecz nie pozwoliłam mu dokończyć.
-Zostaw mnie i idź oglądaj laski, tańczące na rurze! No idź! -krzyknęłam mu prosto w twarz.
-Nicole przepraszam. Ja tylko żartowałem. Przecież wiesz, że nie poszedł bym tam. Kocham tylko ciebie i tylko na ciebie chcę patrzeć. Proszę cię nie gniewaj się. Zaraz zapytamy kogoś gdzie jest jakaś zabawa i pójdziemy tam. Uśmiechnij się już, bo nie lubię gdy się złościsz prze ze mnie. -Nie potrafiłam się na niego gniewać. Przytuliłam go i za rączkę wróciliśmy do przyjaciół. Nikt już nie poruszał tego tematu.
-To gdzie idziemy? -zapytał Austin
-Chodźcie tam!- krzyknęła Jenn i wskazała palcem budynek z głośną muzą i światłami. Ruszyliśmy w tatym kierunku. To było to! Dyskoteka. Tego nam brakował. Ochroniarz wpuścił nas do środka i zaczęliśmy zabawę.

Oczami Justina:
Tak naprawdę nie wszedł bym do tego klubu ze striptizem. To był głupi żart, ale nie dziwię się Nicole, że zrobił się jej przykro i się wkurzyła. W końcu znaleźliśmy dobre miejsce na imprezę. Usiedliśmy przy barze i każdy zamówił po drinku. 
-Chodź -powiedziała Nicole i szarpnęła mnie za rękę. Weszliśmy na parkiet i zaczęliśmy tańczyć. Nicole zaczęła pocierać swoim tyłkiem o moje krocze. Przypomniała mi się impreza u Jenn, tylko że w tedy nie byłem jeszcze z Nicole i wtedy ona była nachlana. Przetańczyliśmy całą piosenkę i poszliśmy po drinki. Jenn i Austina nie było. Rozglądałem się za nimi i dostrzegłem ich na parkiecie. Nicole zamówiła 2 drinki, a ja wódkę. Po wypiciu zamówiłem jeszcze jeden kieliszek, a moja dziewczyna znowu 2 drinki.
-Kicia nie przesadzasz? -zapytałem, bo widziałem, że jest już lekko wstawiona. Jak to ona.
-Nie -mruknęła i wypiła kolejną szklankę i kolejną. Zaczęła czkać i się śmiać sama z siebie. Już wiedziałem, że już po niej. Gdy wstała potykała się o własne nogi. Pokręciłem głową i podtrzymałem ją. Znowu poszliśmy tańczyć. Teraz razem z naszymi przyjaciółmi. Przetańczyliśmy 3 piosenki i każdego bolały nogi, oprócz mojej kochanej Nicole. Zdziwiłem się, bo Jenn trzymała się dobrze. Wypiła tylko 2 drinki. A jak dobrze pamiętam to ona pierwsza była wstawiona. 
-Widzę, że Nicole szaleje -skomentował Austin i wskazał palcem na tańczącą Nicole na stole.
-I to za bardzo. -podszedłem do niej i próbowałem przekrzyczeć muzykę.
-Skarbie zejdź bo zrobisz sobie krzywdę!
-Jus nie przesadzaj. Nic mi nie będzie. -W tym momencie Nicole poślizgnęła się i wleciała prosto w moje ramiona. Miała szczęście, że tam stałem. -Przepraszam -wyszeptała w mój tors. -Kocham cię.
-Ja ciebie też -pocałowałem ją w czoło i wyprowadziłem na świeże powietrze dalej trzymając ją na rękach. Po tym jak spadła ze stołu od razu wytrzeźwiała. Poważnie. Nie wiem jak to możliwe, ale tak było.
-Wracajmy do hotelu. Zamówię taxi. -zaproponowałem.
-A Jenn z Austinem?
-Poczekaj tu -postawiłem ją na chodniku i wróciłem do przyjaciół. Podszedłem do baru przy którym siedzieli. -My z Nicole wracamy, a wy? -spojrzeli na siebie i pokiwali głową na ,,nie''.
-Zostaniemy później, a potem wrócimy taxi. -Kiwnąłem głową na znak, że rozumiem i opuściłem imprezę. Nicole siedziała już w taksówce. Zająłem miejsce obok niej i podałem kierowcy adres. Byliśmy na miejscu w jakieś 15 minut. Zapłaciłem i wysiadłem z auta. Wziąłem na ręce moją księżniczkę i weszliśmy do budynku. W środku panowała cisza. Nie dziwię się było późno, strasznie późno.

Oczami Nicole:
Justin zaniósł mnie do hotelu. Nie wiem co bym bez niego zrobiła. Szybko doszłam do siebie po tym upadku, dobrze, że mój książę mnie złapał. Otworzył drzwi do pokoju i położył mnie na łóżko. Gdy chciał się odsunąć złapałam go za bluzkę i przyciągnęłam do siebie, tak że leżał na mnie. Przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy, a potem zaczęliśmy się całować. Z minuty na minutę pogłębialiśmy pocałunki. Zaczęliśmy pozbywać się ubrań, aż zostaliśmy w samej bieliźnie. 
-Kocham cię -wyszeptałam między pocałunkami.
-Ja ciebie bardziej -dopowiedział Jus i zajął się moim stanikiem, który po chwili leżał na ziemi. 
-Jesteś pewna, że chcesz? -zapytał, a ja pokiwałam energicznie głową. I tak wyszło, że zrobiliśmy to. Justin był taki delikatny i ostrożny. Nie chciał mnie skrzywdzić. Teraz wiem, że to ten jedyny.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

17 Rozdział

17 Rozdział

Oczami Nicole:
Na spacerze było bardzo fajnie. Na mieście trafiliśmy na jakiś pokaz. Młode dziewczyny tańczyły w liściastych spódnicach, rozdawali kolorowe drinki i zapraszali do wspólnej zabawy. Każdy z nas otrzymał hawajski naszyjnik z prawdziwych kwiatów. Ja i Jenn zostałyśmy zaproszone do wspólnego tańca z tancerkami, a Justin z Austinem to nagrywali. W wesołych humorach wracaliśmy do hotelu, aby przygotować się do imprezy.
-Do jakiego klubu pójdziemy -zapytałam, gdy zatrzymaliśmy się na lodach.
-Po drodze widziałam jeden, który wydawał się fajny.
-Ok- kupiliśmy lody. Ja miałam waniliowego, Justin czekoladowego, a Jenn z Austinem karmelowego.
-Kicia, daj spróbować twojego -poprosił mnie Justin. Przyłożyłam mu do ust loda i wypaćkałam mu cały nos. 
-I jak? Dobre. -Ten głupio się uśmiechał. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Myślałam, że zacznie mnie gonić czy coś, ale ten stał i się głupi cieszył.
-Z czego się tak cieszysz -zapytałam.
-Bo teraz będę mógł poczuć twój język jak będziesz to ze mnie zlizywać. -Wszyscy wybuchli śmiechem łączni ze mną. Tego się nie spodziewałam, ale z koro tak chce, to co mi tam?
-No ok -zaczęłam pomału zlizywać z jego nosa swoje lody.
-Uuuuuu -Jenn cały czas się na nas gapiła. Gdy skończyłam wystawiłam jej język i poszliśmy dalej. 
-Spotkamy się tu za godzinę -zaproponowała Jennifer.
-Ok - zgodziłam się i weszłam razem z Jusem do pokoju. -Idę wziąć prysznic -powiedziałam do Justina i weszłam do łazienki. Zakluczyłam drzwi na klucz, na wypadek, gdyby Justinowi wpadł jakiś głupi pomysł do głowy. Zsunęłam z siebie ubrania i wymyłam dokładnie swoje ciało. Nie myliłam się Justin zaczął szarpać za klamkę i dobijać się do drzwi.
-Nicole otwórz. Chcę coś z łazienki.
-Tak, tak -wiedziałam, że to kłamstwo. Dobrze go znałam, a poza tym nie ma tu nic takiego.
-No na serio. Otwórz proszę. -Owinęłam ciało ręcznikiem i otworzyłam drzwi. Justin zrobił smutną minkę i odsunął się.
-Możesz już wejść. -Również stał w samym ręczniku, który obwinął sobie wokół bioder. Przygniótł mnie do ściany i zaczął zachłannie całować. Wiedziałam czego chce. Nie miałam jednak ochoty robić tego teraz. Chciałam, aby mój pierwszy raz był wyjątkowy. Próbował ściągnąć ze mnie ręcznik. Oderwałam się i nie pozwoliłam mu na to.
-Justin, śpieszymy się -skarciłam go palcem.
-No Nicole, ale ty jesteś taka pociągająca -jęknął.
-Idę się ubrać. -Powiedziałam i weszłam do garderoby. Dalej się nie rozpakowałam. Wyjęłam jakieś ciuchy w które szybko się ubrałam. Uczesałam jeszcze włosy i zrobiłam makijaż. Umyłam zęby i psiknełam się perfumą. Byłam już gotowa.

Oczami Justina:
Miałem na nią taką ochotę. Muszę być cierpliwy. Czeka nas impreza, ja byłem już gotowy. Czekałem tylko na swoją dziewczynę. Wiecie co? Opłacało się czekać wyglądała zabójczo. Złapałem ją za rękę i poszliśmy  na korytarz. Stali tam już Jennifer i Austin
-Zaraz wracam. Zapomniałam torebki -przypomniała sobie Nicole i wbiegła z powrotem do pokoju.
-I co stary zrobiliście już to? -zapytał Austin. Zacząłem się śmiać. Co to za pytanie?
-Nieee. Nie śpieszymy się. Jesteśmy ze sobą tylko dwa dni. Pomału. -Akurat wróciła Nicole. Zamknęła pokój i poszliśmy do klubu.
-Mam nadzieję, że będziecie coś pamiętać. -Powiedział ze śmiechem Austin.
-Ha ha bardzo śmieszne skarbie -skomentowała Jenn
-No co? 
-On ma racje. Nie szalejcie zbyt ostro. -dodałem
-I co? -powiedział Austin do Jenn, a ta go klepła w ramię. Prychnąłem śmiechem.
-Zapomniałam! -krzyknęła Nicole.
-Czego zapomniałaś kicia? -zapytałem
-Miałam wczoraj zadzwonić do domu -wyjęła iphona z torebki i przyłożyła go do ucha.

Oczami Nicole:
Kompletnie zapomniałam, że miałam zadzwonić do rodziców, gdy tylko dolecę. Wybrałam numer i przyłożyłam telefon do ucha. 
/Rozmowa/
-Halo?
-Hej to ja Nicole. Przepraszam, że wczoraj nie zadzwoniłam. Kompletnie zapomniałąm.
-Nic się nie stało. Dobrze, że wszystko jest ok. Opowiadaj jak tam jest.
-Super. Właśnie idziemy wszyscy do klubu na imprezę.
-No to bawcie się dobrze i nie przesadzajcie. 
-Ok, a co wczoraj robiliście?
-Byliśmy na plaży, a potem Justin zaprosił mnie na kolację. Przygotował romantyczną kolację na dachu i zapytał mnie o chodzenie.
-O mój Boże i co, i co? Zgodziłaś się.
-No oczywiście.
-No to szczęścia córcia. Pozdrów wszystkich. Zadzwoń jutro jak tato będzie w domu.
-Ok pa pa
Rozłączyłam się. 
-Macie pozdrowienia od mojej mamy -powiedziałam. Byliśmy już pod klubem dobiegała z niego głośna muzyka. Wydawał się być spoko, ale gdy tylko otworzyliśmy drzwi zmieniliśmy zdanie.
______________________
Jak myślicie co będzie dalej???
Czytasz = Komentuj 

16 Rozdział

16 rozdział

Oczami Justina:
Obudziłem się dość wcześnie, była 9:00. Nie mogłem już zasnąć, więc chwilę poleżałem i przyglądałem się nadal śpiącej Nicole. Musiała być wczoraj strasznie zmęczona. Ruszyłem do łazienki. Zdjęłam z siebie bokserki, bo tylko w nich spałem i wszedłem pod prysznic. Woda delikatnie muskała moje ciało. Ciało umyłem cytrynowym żelem, a włosy czekoladowym, moim ulubionym. Gy się już umyłem, owinąłem puchaty ręcznik wokół bioder i opuściłem łazienkę. Nicole właśnie się przebudziła i przyglądała mi się z uśmiechem na twarzy.
-Hej kochanie -przywitałem ją soczystym buziakiem w usta. W końcu mogłem ją tak nazwać.
-Czyli, że to nie był tylko piękny sen. -uśmiechnąłem się i pokiwałem głową na ,,nie''.
-Dlaczego ja śpię w sukience i butach? -zapytała zdezorientowana.
-Bo wczoraj po kolacji nie miałaś siły iść na nogach. Wziąłem cię na ręce i przyniosłem, no, ale po drodze mi usnęłaś. Nie chciałem cię budzić, bo tak słodko spałaś. Zrobiłem nawet zdjęcie. -wyszczerzyłem się.
-Ahaa. Co dzisiaj robimy?
-No nie wiem. Trzeba z resztą ustalić, ale może pójdziemy na miasto. Trochę pozwiedzamy?
-OK. Idę się ogarnąć. -zniknęła za drzwiami, a ja bawiłem się telefonem.

Oczami Nicole:
Gdy się obudziłam pomyślałam sobie, że ta cała kolacja i to, że jestem z Justinem to był tylko piękny sen, ale gdy podszedł do mnie i pocałował nie miałam, już wątpliwości, że to się stało naprawdę. Bardzo spodobał mi się pomysł Justina ze zwiedzaniem. Chciałam się trochę odświeżyć więc wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy i zrobiłam byle jakiego koka. Owinęłam ręcznik wokół ciała i wyszłam z łazienki po ciuchy. Justin leżał na łóżku i się uśmiechał. Zignorowałam go i poszłam do garderoby. Zauważyłam, że jeszcze się nie rozpakowałam. Zrobię to dzisiaj. Z walizki wyjęłam ten zestaw. Mieliśmy zwiedzać więc nie brałam szpilek. Zamiast nich postawiłam na te. Weszłam z powrotem do łazienki i ubrałam swoje rzeczy. Gotowa już wyszłam.
-A ty dalej w tym ręczniku? -uśmiechnął się głupio i podszedł bliżej mnie. Nasze ciała były bardzo blisko.
-Jak chcesz mogę go zdjąć -zaczął poruszać tymi swoimi brwiami.
-Nie ma takiej potrzeby. Idź się ubrać i idziemy po resztę na śniadanie. -wskazałam drzwi od łazienki. Poszedł, a zaraz wrócił. Na szczęście już przebrany. Ubieranie zeszło nam do 10. Dość szybko się wyrobiliśmy i mogliśmy już iść. Zadzwoniłam do Jenn, aby poszli z nami na śniadanie.
/Rozmowa?
-Tak?
-No hej. Gotowi na śniadanko?
-Tak. Już wychodzimy. Gdzie będziecie?
-Na korytarzu czekamy.
-Ok już idziemy.
Rozłączyłam się i wyszliśmy z pokoju trzymając się za rękę. Reszty jeszcze nie było. Nagle ktoś przygniótł mnie do ściany i zaczął namiętnie całować. Tak nie kto inny jak Justin. Wsunął swój język do moich ust i nasze języki toczyły ze sobą walkę.
-Yhy, yhy -ktoś koło nas odchrząknął -Czy my o czymś nie wiemy? -Oderwaliśmy się od siebie i dopiero teraz zauważyłam, że Jennifer i Austin cały czas się nam przyglądają.
-Yyy no tak jakby -próbowałam wybrnąć.
-Jesteśmy razem -wytłumaczył Justin, a ja się mocniej wtuliłam w niego.
-Ale czad! -pisnęła Jenn
-No w końcu, stary.
-Jenn to wszystko wyjaśnia -zwrócił się Austin do Jenn
-Noo -nie wiedziałam o co im chodzi, że co wyjaśnia.
-Ale, że co wyjaśnia -zapytałam
-No, bo wczoraj wieczorem ktoś, a raczej Justin wydzierał się z dachu na cały hotel, że jest najszczęśliwszym facetem na świecie. -wytłumaczył Austin.
-Głupek. Mówiłam ci, że wszyscy usłyszą. -uderzyłam Jusa w ramię.
-Ale twój -uśmiechnęłam się i poszliśmy zjeść śniadanie.

Oczami Justina:
Poszliśmy do restauracji zjeść sobie śniadanie. Wszyscy zamówiliśmy naleśniki z bitą śmietaną i truskawkami.
-Słuchajcie, idziemy po śniadaniu pozwiedzać okolicę? -zawróciłem się do Jenn i Austina.
-OK, a wieczorem możemy iść na jakąś imprezę. Słyszałam, że są tu odjazdowe kluby. -Zaproponowała Jennifer.
-Super! -wszyscy się zgodzili, a kelner przyniósł jedzenie. No to mamy zaplanowany cały dzień. Po zjedzonym śniadaniu dziewczyny poszły do pokoi po torebki, a my czekaliśmy na nie przed hotelem.
-Gdzie my konkretnie idziemy? -zapytał Austin.
-Nie wiem. Dziewczyny coś wykombinują -odpowiedziałem.
-O wilkach mowa -powiedział Austin, gdy dołączyły do nas nasze piękności.
-Austin się pytał gdzie idziemy.
-Przed siebie -uśmiechnęła się Nicole. Każdy trzymał swoją drugą połówkę za rękę i zmierzaliśmy w kierunku miasta. Może tam coś się znajdzie.

15 Rozdział

15 Rozdział

Oczami Nicole:
Po plaży od razu wróciliśmy do hotelu. Byliśmy strasznie zmęczeni, ale zabawa była świetna. Rozeszliśmy się przed pokojami i każdy poszedł do siebie.
-Zmęczona? -zapytał Justin, gdy położyłam się na łóżko, aby trochę odpocząć.
-Tak -odpowiedziałam
-A dasz się zaprosić na kolacje, czy nie masz siły -uśmiechnął się. Wiedziałam, że coś kombinuje. Przez całą drogę do hotelu nic nie gadał, tylko nad czymś poważnie rozmyślał.
-Z przyjemnością. Pójdę się wykąpać i przebrać w coś odpowiedniego.
-Ok -weszłam do pięknej łazienki i zamierzałam wziąć długą, relaksującą kąpiel. Przed tym wzięłam z garderoby ubraniaUczesałam się i zrobiłam makijaż. 

Oczami Justina:
Gdy Nicole była w łazience i przygotowywała się do randki ja w tym czasie obmyślałem wszystko tak, aby było idealnie. Zadzwoniłem jeszcze raz do recepcji, aby upewnić się czy wszystko jest gotowe. Poszedłem do drugiej łazienki w pokoju, bo było ich dwie. Wziąłem kąpiel, umyłem zęby, ułożyłem włosy i ubrałem się. (Bez okularów i rękawiczek) Byłem już gotowy. Użyłem jeszcze tylko swojej perfumy i wyszedłem z łazienki. Równo ze mną z drugiej łazienki wyszła Nicole. Wyglądała nieziemsko.
-Wyglądasz cudownie -powiedziałam, a ona się zaczerwieniła.
-Dziękuję ty również.
-Idziemy? -zaproponowałem.
-Yhy -wyszliśmy z pokoju i weszliśmy do windy. Wcisnąłem przycisk i ruszyliśmy.

Oczami Nicole:
Jechaliśmy windą na samą górę, a z tego co wiem restauracje są na dole. Co on kombinuje?
-Jus, gdzie my idziemy? -Zapytałam, gdy winda się zatrzymała i wyszliśmy z niej.
-To niespodzianka -odpowiedział z tajemniczym uśmieszkiem. Stanęliśmy przed wielkimi, szklanymi drzwiami prowadzącymi na dach hotelu. O co tu chodzi? Justin zasłonił mi oczy swoją dłonią.
-Nie podglądaj -powiedział, złapał mnie za rękę i gdzieś zaprowadził. Gdy stanęliśmy zdjął mi z oczu rękę, a ja nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Przygotował romantyczną kolację na dachu. OMG nie mogę uwierzyć.
-I jak? Podoba ci się? 
-Justin. To jest piękne. -powiedziałam, a pojedyncza łezka spłynęła po moim policzku. Jeszcze nikt nigdy nie zrobił dla mnie czegoś tak wyjątkowego. Justin podszedł do stołu i odsunął mi krzesło tak, abym usiadła. Zrobiłam to, a on obszedł stół i usiadł na swoje miejsce. Po chwili kelnerzy wnieśli nam potrawy. Jedliśmy w ciszy. Chcieliśmy nacieszyć się tą chwilą i swoim towarzystwem. 
-Nicole chciałem z tobą porozmawiać -zaczął Justin -Posłuchaj..... Jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. To cud, że los postawił cię na mojej drodze, bo jak każdy wie nie byłem najlepszy, ale to się zmieniło......Ty to zmieniłaś. Dlatego chciałbym cię zapytać czy dasz mi tą szansę i będziesz moją księżniczką? -skończył swoje ,,przemówienie''. To było piękne. Nie wytrzymałam i rozkleiłam się. Jestem wrażliwa i nic na to nie poradzę. On się tak starał, abym dała mu tą szansę. Chciałam spróbować z nim żyć. Tak, chciałam się zgodzić. 
-Oczywiście! -krzyknęłam, a Justin wstał i wpił się w moje usta. Oderwaliśmy się od siebie i mocno przytuliliśmy. Justin odszedł, stanął na środku dachu, uniósł głowę i ręce do góry i zaczął krzyczeć najgłośniej jak umie:
-JESTEM NAJSZCZĘŚLIWSZYM FACETEM NA ŚWIECIE!! -zaczęłam się śmiać.
-Cicho, bo wszystkich pobudzisz. -Było to możliwe, bo była 23, a on się darł na całe gardło.
-Niech wiedza jak jest. -uśmiechnęłam się i z powrotem usiedliśmy przy stole. Wznieśliśmy toast za nas. Spędziliśmy miło ten wieczór, aż do 23:30. Zrobiłam się śpiąca i ze zmęczenia ziewnęłam.  
-Zmęczona? -zapytał z troską mój chłopak. Jak to fajnie brzmi ,,mój chłopak''.
-Trochę. -jeszcze raz ziewnęłam.
-Wracajmy -wstał z krzesła i wziął mnie na ręce. Niósł mnie jak pannę młodą. Nie miałam nic przeciwko, bo nie wiem czy miałabym siłę dojść do pokoju. Jeszcze w tych koturnach. Nawet nie wiem kiedy, ale zasnęłam mu na rękach.

Oczami Justina:
Dopiero, gdy wszedłem do pokoju zobaczyłem, że Nicole smacznie śpi na moich rękach. Tak się cieszę, że zgodziła się być ze mną. Teraz oficjalnie jesteśmy parą. Nie chciałem jej budzić więc ostrożnie położyłem ją na łóżko i okryłem kołdrę. Tak słodko wyglądała, że nie mogłem się powstrzymać od zrobienia jej zdjęcia. Wyjąłem z kieszeni iphona i zrobiłem jej fotkę. Włożyłem telefon do szuflady i poszedłem zrobić wieczorną toaletę. Wykąpany wyszedłem z łazienki i położyłem się obok mojej księżniczki. Szybko zasnąłem, bo byłem mega szczęśliwy. 
__________________________
Tak jakoś wyszło, że dodałam dzisiaj jeszcze jeden. Nudzi mi się więc możecie liczyć na następny. :D Kocham Was. :***


14 Rozdział

14 Rozdział

Oczami Nicole:
Obudził mnie głos stewardesy mówiący o lądowaniu i o zapięciu pasów. Dalej miałam zamknięte oczy, bo nie chciało mi się ich otwierać. Poczułam jak Justin zapina moje pasy i całuje mnie w czoło. Uśmiechnęłam się, a on widocznie to zauważył.
-Wyspałaś się? Już jesteśmy.
-Yhyy -wymruczałam i przetarłam zaspane powieki. Odwróciłam się do tyłu, aby zobaczyć co robią nasi przyjaciele. Uśmiechnęli się i pomachali równocześnie. Bezpiecznie wylądowaliśmy, co mnie bardzo ucieszyło. 
-Jak lot? -zapytał Austin.
-Przespany -powiedziałam.
-Mój też -dodała Jenn.
-Ja tam widoki podziwiałem -Justin spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
-Przez okno? -zapytała Jenn.
-Nieee. Te co spały obok mnie. -Wybuchnęliśmy śmiechem i poszliśmy odebrać bagaże. Okazało się, ze każdy ma po 4 walizki. Wsadziliśmy je do taxi i pojechaliśmy do hotelu. Muszę wam powiedzieć, że Hawaje to najpiękniejsze miejsce na całym świecie. Te widoki są cudowne. Dojechaliśmy pod pięciogwiazdkowy hotel był piękny. Ale zaraz, zaraz miałam jedno pytanie.
-Justin jak z pokojami? -zapytałam zaciekawiona.
-Zarezerwowałem 3 pokoje. Jeden dwu osobowy dla Jenn i Austina, a dwa jedno osobowe dla mnie i dla ciebie. -uśmiechnęłam się i weszliśmy do środka.
-Tu jest pięknie -powiedziałam do Jusa. On się tylko uśmiechnął i poszedł do recepcji po karty do pokoi. (Dla tych którzy nie wiedzą te karty są zamiast kluczy). 
-Widocznie zaszła jakaś pomyłka -usłyszałam głos recepcjonistki. Podeszłam bliżej, aby dowiedzieć się co się dzieje.
-Jakiś problem? -zapytałam Justina.
-Nooo. Ktoś się rąbnął i zamiast 3 pokoi dali nam 2 dwu osobowe, a wszystkie inne są już zajęte.
-Justin. Mi to nie przeszkadza. I tak już dużo razy spaliśmy razem. Chyba, że ty...... -nie dokończyłam, bo mi przerwał.
-Naprawdę? -zapytał niedowierzanie. Pokiwałam głową i zwróciłam się do kobiety za ladą.
-Nic się nie stało. Weźmiemy te dwa. -Kobieta podałam mi karty i jeszcze raz przeprosiła. Poszliśmy do Jenn i Austina. Wręczyłam im kartę, a naszą wsadziłam do torebki. Mieliśmy pokój obok nich więc się cieszyłam. 
-A karta Jusa -zapytał Austin.
-No właśnie. Pomylili się i mam pokój razem z nim.
-Aha. Czyli znowu razem śpicie?
-Jak to znowu -zaciekawiła się Jennifer. Posłałam jej spojrzenie typu ,,Nie wnikaj'' i poszliśmy do swoich pokoi. Przeciągnęłam kartę w czytniku, a drzwi się otworzyły. Naszym oczom ukazał się piękny pokój. Byłam zachwycona. Tak samo jak Justin. Walizki położyliśmy pod szafę i wyszliśmy na balkon. Widok mieliśmy na plaże. 
-Pójdę zobaczyć jak u reszty -zwróciłam się do Justina i wyszłam z naszego pokoju.Zapukałam do drzwi i otworzył mi mój przyjaciel. -I jak pokój? -rozglądnęłam się. Był on prawie identyczny. Balkon miał zaraz obok naszego. Mogliśmy spokojnie przez nie rozmawiać.
-Tu jest cudownie -pisnęła podekscytowana Jenn.
-No wiem -zrobiłam to co ona i razem skakałyśmy dokoła, jak wariatki. -To co plaża? -zapytałam, a oni się zgodzili. -Pójdę po Justina i przebiorę się. Spotkamy się na dole.
-Ok -Wyszłam z ich pokoju i poszłam do siebie. Justin właśnie się rozpakowywał.
-Idziemy na plażę! -krzyknęłam mu do ucha, a on aż podskoczył.
-Dziewczyno, chcesz, żeby zawału dostał?
-Nie marudź tylko się przebieraj. -wziął z walizki ciuchy i poszedł do łazienki.

Oczami Justina:
Cieszyłem się, że mamy wspólny pokój. Los jest po mojej stronie, ale na serio to nie była moja wina, że oni pomylili pokoje. Nie myślcie sobie, że ja tak zrobiłem. Mieliśmy iść na plaże więc poszedłem się przebrać. Było tu naprawdę gorąco. Przebrałem się w kąpielówki i założyłem na nie spodnie.
-Łazienka jest twoja -powiedziałem do Nicole, gdy już wyszedłem. Usiadłem na łóżku i czekałem na nią. Po 10 minutach wyszła już ubrana. Założyła bokserkę i krótkie spodenki, wsadziła coś do torebki i bylismy gotowi. Pobiegłem jeszcze po ręcznik i wyszliśmy razem z pokoju. Zamknęliśmy go i poszliśmy do holu, gdzie stali już Jenn i Austin (sorki, że takie małe).
-No w końcu. Co tak długo? -zapytał Austin
-Nie narzekaj. Idziemy. -Na plaże doszliśmy szybko. Zajęliśmy sobie miejsca i rozłożyliśmy ręczniki.
-Justin?
-Tak?
-Nasmarujesz mi plecy? -Zapytała Nicole i wyjęła z torebki krem. No proste, że ją nasmaruje.
-Jasne -zrobiłem to o co mnie poprosiła, a ona nasmarowała mnie. Ja z Austinem poszliśmy popływać, a dziewczyny opalały się na piasku.
-Idziecie? -krzyknął Austin już chyba po raz dziesiąty.
-Później skarbie -powiedziała Jennifer
-Tak się nie będziemy bawić -szepnął do siebie Austin i wybiegł z wody na plażę. Wziął na ręce Jenn i wbiegł z nią do wody.
-Austin, puszczaj, no! -krzyczała Jenn, ale na próżno. Ja stałem w wodzie i cały czas brechtałem. W pewnym momencie Austin wrzucił Jenn do wody. Wynurzyła się i zaczęli pływać. Austin mrugnął do mnie i wskazał Nicole, która dalej niczego nie świadoma opalała się. Widocznie nie wiedziała, że czeka ją to samo. Nie czekając dłużej podbiegłem do niej i wziąłem ją na ręce.

Oczami Nicole:
Chłopaki zawsze mają jakieś głupie pomysły. Gdy sobie spokojnie leżałam, słuchałam muzyki i opalałam się, mój spokój zakłócił Jus. Podbiegł do mnie i tak samo jak Austin Jenn wziął mnie na ręce i biegł w kierunku wody.
-Justin, puść mnie proszę -krzyczałam i biłam go pięściami w plecy. Ten się tylko uśmiechał i wrzucił mnie do wody. Zapłaci mi za to. Zemsta będzie słodka. Po pewnym czasie wynurzyłam się. Woda był ciepła, a nie to co u nas.
-Fajnie? -zapytał Jus. Jenn i Austin suszyli się już na ręcznikach.
-Bardzo -posłałam mu wredny uśmieszek. Zaczęliśmy się chlapać i wygłupiać. Na plaży byliśmy dobre 3 godziny.
__________________________
Miło by było, gdy by były komcie. :)

niedziela, 25 sierpnia 2013

13 Rozdział

13 Rozdział

Oczami Justina:
Rano obudziły mnie promienie słońca zza okna. Spojrzałem na wyświetlacz swojego iphona był 10. Lot mamy o 13 więc powinniśmy się już zacząć zbierać. Nicole jeszcze słodko spała wtulona we mnie. Nie chciałem jej budzić, ale nie miałem innego wyjścia. Gładziłem jej włosy swoją dłonią, aż zaczęła się wiercić. Otworzyła lekko swoje zaspane oczy i zaczęła coś mruczeć pod nosem.
-Dzień dobry księżniczko -powiedziałem i włożyłem jej kosmyk włosów za ucho. -Czas wstawać dzisiaj lecimy na Hawaje -powiedziałem wesoło, a na jej twarzy pojawił się wielki uśmiech.
-Już nie mogę się doczekać -przeciągnęła się i podniosła do pozycji siedzącej.
-Ja też. Nawet nie wiesz jak bardzo -posłałem jej tajemniczy uśmieszek. Miałem plany, ale o nich wiedziała tylko moja mama i przyjaciele. Wstałem z łóżka i zacząłem wyciągać czyste ubrania i bokserki z garderoby. Dopiero, gdy Nicole się podniosła i stanęła obok mnie zauważyłem jak pociągająco wygląda w samej bluzie.
-Wiesz do twarzy ci w niej -wskazałem na moją błękitną bluzę, która sięgała jej do kolan.
-Dziękuję. Wiesz chyba sobie ją wezmę. Pachnie tobą. -przytuliła się sama do siebie i wciągnęła zapach moich perfum, który był na bluzie.
-Jest twoja, a teraz idę się odświeżyć i ubrać -wyjąłem z szafy ubrania i poszedłem do łazienki.

Oczami Nicole:
Ta bluza tak pachniała Jusem, że nie zamierzałam jej mu oddawać. Chciałam mieć coś co będzie mi o nim przypominało i co będę miała przy sobie. Justin poszedł się umyć, a ja nie miałam nic do przebrania. Mieliśmy podjechać do mnie po walizki, więc od razu się w coś przebiorę, a teraz wezmę sobie jakieś spodnie od Jusa i pojadę w tej bluzie. Prysznic chciałam wziąć u niego, bo potem nie będzie czasu, a o 13 mamy samolot. Wyszłam z pokoju i ruszyłam wzdłuż korytarza. Weszłam do pomieszczenia i znalazłam łazienkę. Zdjęłam z siebie bluzę i bieliznę i weszłam pod prysznic. Zimne krople wody obmywały moje ciało. Dokładnie umyłam swoje włosy żelem czekoladowym, a ciało malinowym po czym wyszłam i owinęłam się puchatym ręcznikiem. Gdy byłam już sucha założyłam bluzę i bieliznę i z powrotem poszłam do sypialni. Słyszałam szum wody dobiegający z łazienki w pokoju Justina, więc postanowiłam, że wezmę sobie sama jakieś spodnie. Weszłam do jego garderoby, była ona ogromna. Przeglądnęłam kilka rzeczy i wyjęłam luźne dresy. Przymierzyłam i były prawie dobre. Mówię prawię, bo Justin jest większy, więc dresy były trochę przydługie. Włosy związałam w luźną kitkę i usiadłam na łóżko. Zza drzwi wyszedł Justin już ubrany i uczesany. 
-Widzę, że znalazłaś sobie coś do ubrania.
-Tak. Nie gniewasz się? -zapytałam, a on posłał mi spojrzenie typu ,,popierdoliło cię''?
-Oczywiście, że nie. Jesteś gotowa?
-Yhyy. Możemy iść. -Wzięłam z fotela swoją torebkę i czekałam aż Justin znajdzie swój telefon. Wziął swoje 2 walizki, a ja mu pomogłam i również wzięłam 2. Wyszliśmy na podjazd i wsadziliśmy walizki do bagażnika. Justin otworzył mi drzwi, wsiadłam do auta, a on usiadł na miejscu kierowcy. Po paru minutach dojechaliśmy do mnie. Razem z Justinem wyszliśmy z auta i weszliśmy do domu. W kuchni siedzieli wszyscy czyli: moja mama, tato i Emily. Zajadali się goframi.
-Cześć! Już jesteśmy! -krzyknęłam chociaż stałam niedaleko.
-No hej.  Walizki masz w salonie. Tato zniósł rano. -poinformowała mnie mama. Uśmiechnęłam się do nich.
-Dzięki. Justin tu z wami poczeka, a ja pójdę się przebrać.
-Ładny strój. -skomentowała Emily z pełną buzią. 
-Wiem -schodami poszłam do pokoju i przebrałam się w swoje ciuchy. Bluzę Jusa położyłam sobie na łóżko. Do torebki spakowałam jeszcze iphona, słuchawki, portfel z dokumentami i paszport. Zamknęłam pokój i zeszłam na dół.

Oczami Justina:
Zjadłem sobie jednego gofra, którym poczęstowała mnie Clere. Rano nic nie zjadłem więc byłem głody. W myślach sprawdzałem jeszcze czy wszystko wziąłem. Najważniejszy był paszport. Mam go w kieszeni. Po schodach zeszła do nas Nicole, już przebrana.
-Smacznego -powiedziała do mnie, gdy kończyłem gofra. Uśmiechnąłem się do niej i wziąłem jej walizki. No wiecie wszystkie 4. A myślałem, że tylko ja będę ich tyle miał.Schowałem je do bagażnika i wróciłem do środka. Nicole żegnała się ze wszystkimi. 
-Uważajcie na siebie! -krzyknęła jej mama, gdy wsiadaliśmy do auta.
-Dobrze. Zadzwonię, gdy będziemy już na miejscu. -Teraz jechaliśmy po Austina. Stał już na chodniku z walizkami obok. Wsadził je do bagażnika i usiadł z tyłu.
-Siema -przybił piątkę z Jusem, a mi dał buziaka w głowę.
-Hej. 
-Jak tam doszłaś wczoraj sama do domu? -Zapytał gdy auto ruszyło. Justin prychnął śmiechem, a ja posłałam mu mordercze spojrzenie. 
-Żartujesz? Spała u mnie. Nawet sama w łóżku bała się spać. 
-Czyli spaliście razem? -zapytał Austin
-No. Tak się bała, że sama w pokoju nie chciała zostawać.
-Ok nie wnikam. 
-Nie ma w co wnikać. -Wtrąciłam się im w rozmowę, gdy dojechaliśmy już pod dom Jenn. Nie było jej jeszcze więc Jus zatrąbił kilka razy. W końcu wyszła obładowana. Z trudem zamknęła drzwi i wrzuciła walizki do pełnego bagażnika. Usiadła obok Austina i zaczęli się całować. Ja to oni. Wywróciłam oczami.
-Ciebie też miło widzieć Jennifer -powiedziałam, a oni się od siebie oderwali.
-Sory. Cześć wam. -Zwróciła się do mnie i Justina, który ruszył z piskiem opon. Po 30 min dotarliśmy na lotnisko. Odebraliśmy bilet i przeszliśmy męczącą odprawę. Zajęliśmy miejsca w samolocie. Siedziałam obok Justina, a Jenn z Austinem za nami. Czekała nas długa podróż. No nie taka długa, bo lecieć mieliśmy 3 godz.
-Prześpij się Nicole -oparłam głowę o ramię Justina i odpłynęłam w głęboki sen.

sobota, 24 sierpnia 2013

12 Rozdział

12 Rozdział

Oczami Justina:
Gdy Nicole odeszła, każdy z chłopaków przyznał mi, że w końcu znalazłem dla siebie odpowiednią laskę. Nie taką plastikową, którą miałem na parę dni. Ucieszyłem się, że tak myślą. Ja również się z nimi pożegnałem i wolnym krokiem dotarłem do swojego domu. Miałem mało czasu, więc poszedłem do łazienki, wziąłem odświeżający prysznic, poprawiłem fryzurę, umyłem zęby i ubrałem się. Założyłem buty i wziąłem jeszcze kurtkę. Było ciepło, ale wieczorem, gdy będziemy wracać może być chłodno. Umówiłem się z Nicole, że spotkamy się wszyscy u niej więc kierowałem się do niej. O 17:30 doszedłem do jej domu. Byli już wszyscy Nicole, Jenn i Autin
-Cześć -przywitali mnie wszyscy i ruszyliśmy do kina. Po drodze cały czas się śmialiśmy i wygłupialiśmy. Punkt 18 doszliśmy do kina. Odebrałem bilety i otrzymaliśmy okulary do 3D.
-Możemy wiedzieć na co idziemy? -zapytała Nicole gdy wzięła z półki okulary.
-Na horror w 3D -odpowiedziałem wesoło.
-Co?! -krzyknęły chórkiem dziewczyny, a ja z Austinem się zaśmialiśmy.
-Nie przesadzajcie. Chyba nie boicie się jakiegoś filmu -zapytał Austin i przybił mi piątkę.
-Z nami wam nic nie grozi, a teraz chodźcie, bo fil zaraz się zacznie. -weszliśmy na salę kinową i zajęliśmy miejsca siedzieliśmy tak: Nicole, ja, Austinn i Jenn. Chyba z 15 minut trwały reklamy. Gdy fil się już zaczął Nicole i Jenn już się bały. Dla mnie to dobrze. Przypomniałem sobie, że nie kupiliśmy popcornu i coli.
-Pójdę po pocorn i picie. Zaraz wracam -wyszeptałem, a Nicole spojrzała na mnie.
-Nigdzie nie idziesz. Nie zostawisz mnie tu. -była taka przestraszona.
-No przecież zaraz wrócę.
-Kurwa Justin siadaj na dupie i siedź! -krzyknęła, a wszyscy dookoła zrobili ćśśśś.
-To chodź ze mną.
-Ok. -Gdy wychodziliśmy z sali, szliśmy ciemnym korytarzem. Nicole złapała mnie za rękę co mnie bardzo zdziwiło. Uśmiechnąłem się do siebie i szliśmy dalej. Kupiliśmy 2 mega popcorny i 4 cole. Wróciliśmy z powrotem na sale i rozdaliśmy rzeczy. 1 popcorn dostali Jenn i Austin, a drugi ja i Nicole. Film trwał 3 godz., aż w końcu dobiegł końca.

Oczami Nicole:
Ten film był straszny, a do tego gdy wyszliśmy z kina było ciemno i zimno. Potarłam dłonią rękę, aby ją ogrzać, ale to nic nie dało. Dlaczego ja nie pomyślałam i jak inni nie wzięłam kurtki? Justin zauważył, że mi zimno, zdjął z siebie swoją czarną kurtkę i dał ją mi.
-Dziękuję, ale teraz tobie będzie zimno.
-Mi nic nie będzie, ale ty nie możesz marznąć. -On się o mnie tak troszczył. Jest takim kochanym przyjacielem. No właśnie przyjacielem. Szkoda, że w tedy w kawiarni nie dałam mu tej szansy. No cóż jeszcze wszystko może się zmienić. Szliśmy parkiem, bo najpierw mieliśmy odprowadzić Jenn i Autina. 
-To pa. Widzimy się jutro. Właśnie czyim autem jedziemy? -zapytałam, a wszyscy patrzyli się na siebie.
-Moim -zgłosił się Juss
-Ok to podjedziesz po mnie, a potem pojedziemy po Autina, a później po Jenn.
-Dobra to do jutra Jenn.-pożegnaliśmy ją, a potem ruszyliśmy w stronę domu Austina. Również go pożegnaliśmy i teraz sama z Jusem ruszyłam dalej. Wiecie co było najgorsze? To, że teraz jest jego dom, a ja na pewno nie pójdę sama do siebie. Co to, to nie.
-Justin ja nie pójdę sama do siebie. Ty mnie odprowadzisz, prawda? -zapytałam z nadzieją w głosie, a on się chytrze uśmiechnął. -Prawdą? -powtórzyłam.
-Nie -że co? Czy ja dobrze usłyszałam?
-Jak to NIE? -zapytałam
-Zostaniesz u mnie, a rano pojedziemy do ciebie po walizki. -Czyli, że zrobił to celowo. Ja się tak łatwo nie dam.
-Nie ja chcę do siebie.
-Możesz iść -powiedział i wzruszył ramionami. Akurat dotarliśmy pod jego dom. -Masz do wyboru zostać u mnie, albo iść do siebie, choć wątpię, abyś poszła bo jest już 22.
-Pffff pójdę sama. Wcale się nie boję -skłamałam, bo bałam się cholernie.
-Ok jak chcesz. Miłej drogi. -powiedział i zniknął za drzwiami swojego mieszkania. Idiota wiedział, że nie pójdę do domu. Postanowiłam, że zaryzykuję. Ruszyłam, ale po minucie zrezygnowałam, bo słyszałam szelest krzaków, wycie, śmiechy dochodzące z domów. A do tego na moje nieszczęście zaczął padać deszcz. Byłam cała przemoczona i czułam jak cały mój makijaż spływa po twarzy. Biegiem weszłam na posesję Jus i szarpnęłam za klamkę od drzwi. Zamknięte. Zaczęłam walić w drzwi, dzwonić dzwonkiem, aż w końcu otworzył. Stał w samych bokserkach i przyglądał się mi z uśmiechem na twarz.

Oczami Justina:
Wiedziałem, że Nicole nie odważy się iść sama do domu. A jeszcze zaczął padać deszcz i byłem przekonany, że wróci i daleko nie zajdzie. Miałem iść brać kąpiel, gdy usłyszałem, że ktoś dobija się do moich drzwi. Wiedziałem, że to ona. Wyszedłem w samych bokserkach i ujrzałem Nicole. Była cała przemoczona i przestraszona. Wziąłem ją na ręce i wniosłem do domu. Przytuliła się do mnie, a ja zadrżałem, bo zimne krople wody z jej ciała zjeżdżały po moim torsie. Nie zważałem na to i dalej trzymałem ją w objęciach. 
-Przepraszam -wyszeptałem w jej włosy. Odsunęła się i posłała mi uśmiech. Cały jej makijaż spłynął, ale i tak była piękna. -To co zostajesz u mnie? -zapytałem z uśmiechem.
-A mam wybór?
-Nie wydaje mi się. Idź się wykąp, a ja zadzwonię do twoich rodziców, aby się nie martwili.
-Dziękuję -powiedziała i poszła do góry. Ja w tym czasie zadzwoniłem do jej mamy i wszystko jej wytłumaczyłem. Gdy się rozłączyłem usłyszałem Nicole, która mnie wołał. Myślałem, że coś się jej stało więc najszybciej jak umiałem pobiegłem po schodach, potykając się o własne nogi i wbiegłem do łazienki. Zobaczyłem Nicole, która stała w samym ręczniku odwrócona tyłem do mnie. Gdy usłyszała, jak wtargnąłem zdyszany do łazienki tak się wystraszyła, że podskoczyła, a ręcznik, który miała owinięty wokół ciała spadł na podłogę. 
-Aaaaaaaaaaaaaaa -pisnęła i szybko podniosła ręcznik owijając go pośpiesznie wokół ciała. Była taka seksowna. Mi podobał się jej widok bez ręcznika, ale ja jestem facetem. No, a przyznajcie któremu facetowi nie podobało by się to? Przygryzłem dolną wargę i spojrzałem na nią. Była cała czerwona na twarzy. -Czy ty nie umiesz pukać? -zapytała zdenerwowana
-Tak krzyczałaś, żebym przyszedł, że myślałem, że coś się stało ty buraczku. -Schowała twarz w swoje dłonie, a ja szybko je zabrałem. -Przepraszam -podszedłem bliżej i przytuliłem ją. 
-Jus twój przyjaciel -powiedziała i zaczęła chichotać.
-Ups. Sory. Ale to przez ciebie. -powiedziałem i spojrzałem niżej. -Jerry uspokój się. Straszysz mi przyjaciółkę. -Nicole wybuchła śmiechem, a ja dalej nie wiedziałem po co mnie wołała. -Nicole, a po co ty mnie wołałaś?
-Bo chciałam, żebyś dał mi coś do spania. -Podszedłem do szafy i wyjąłem z niej moją niebieską bluzę. - Chcesz spodnie?
-Nie trzeba ta bluza będzie sięgała mi do kolan. A teraz idź sobie i daj mi się przebrać. 
-Mogę ci pomóc.
-Poradzę sobie -zrezygnowany wyszedłem i położyłem się na łóżko. Po 10 minutach z łazienki wyszła Nicole i stanęła przed łóżkiem. -Gdzie będę spała?
-Jak to gdzie? Ze mną -powiedziałem i poklepałem miejsce obok siebie.
-Wolałabym w pokoju gościnnym, bo twój przyjaciel Jerry no wiesz...... on..... no oszaleje -dalej się śmiała, a to przez nią.
-No ok. Skoro chcesz spać sama w ciemnym pokoju to chodź -chciała coś powiedzieć, ale nie mogła, bo złapałem ją za rękę i ruszyłem korytarzem. Oczywiście wybrałem dla niej pokój na samym końcu korytarza i jak najdalej od mojego. Weszliśmy do środka.
-Miłych snów -powiedziałem i chciałem wracać do siebie, lecz Nicole złapała mnie za rękę.
-Wiesz jednak wolę spać z tobą -no więc z powrotem wróciliśmy do mnie i położyliśmy się na łóżku. Szybko zasnęliśmy, bo była 24, a czekał nas lot na Hawaje. Usnęliśmy wtuleni w siebie.
________________________________
Podoba się wam. Jutro postaram się dodać następny.

11 Rozdział

11 Rozdział

Oczami Nicole:
Zamówiliśmy z Justinem shake (szejki) i poszliśmy do auta. Wsiedliśmy i pojechaliśmy. Justin odwiózł mnie do domu, a sam pojechał do siebie przygotować się na 16. Wyjęłam z bagażnika wszystkie moje torby, a muszę wam powiedzieć, że było ich strasznie dużo. Justin chciał mi pomóc, ale powiedziałam, że sobie poradzę. Poradziłam. Wzięłam je wszystkie i weszłam obładowana do domu.
-Boże dziecko to chyba twój rekord -zaśmiał się tato. -Po co ci tyle rzeczy? -miała już powiedzieć, że na wyjazd na Hawaje, ale się powstrzymałam. Uratowała mnie mama.
-John daj spokój. Dziewczyny tak mają. -zachichotałam i poszłam do swojego pokoju. Rzuciłam torby na podłogę i upadłam na łóżko. Była 14 więc weszłam na facebooka i popisałam chwile z Jenn. Naszykowałam sobie ciuchy (bez torebki),  poszłam do łazienki. Poprawiłam fryzurę i makijaż, a następnie ubrałam się w przyszykowane rzeczy. Umyłam jeszcze zęby i byłam gotowa. Zeszłam na dół. Wszystko było już przyszykowane. Moi rodzice i Em również byli już gotowi. Równo o 16 zabrzmiał dzwonek do drzwi.

Oczami Justina:
Bardzo obawiałem się, że rodzice Nicole nie puszczą ją ze mną na wakacje, ale pomyślałem, że jeżeli jadą z nami jeszcze Jenn i Austin to się zgodzą, a poza tym nie jesteśmy już małymi dziećmi. Kompletnie nie wiedziałem w co mam się ubrać. W końcu wybrałem ten zestaw (z żółtymi spodniami) i ruszyłem do Nicole. Punktualnie o 16 byłem u niej. Justin Bieber nigdy się nie spóźnia. Zapukałem do drzwi i otworzył mi ojciec Nicole. Przywitałem się z nim i wszedłem do środka. W środku przywitałem jeszcze jej mamę i siostrę, a na końcu dałem Nicole całusa w policzek, gdy to zrobiłem wszyscy się na nas patrzyli. Ona wyglądała przepięknie. Jak anioł. Usiedliśmy przy stole i spożywaliśmy posiłek w ciszy. Chyba nikt nie wiedział co ma mówić. Gdy wszyscy skończyli niezręczną ciszę przerwała mama Nicole.
-I jak smakowało wam?
-Bardzo dobrze pani gotuje -powiedziałem, a ona się uśmiechnęła
-Dziękuję Justin, ale mów mi proszę Clere.
-Dobrze Clere -Nicole się uśmiechała. Widocznie jej rodzice mnie polubili.
-A do mnie John! -krzyknął jej ojciec, a wszyscy zaczęli się śmiać.

Oczami Nicole:
Widać, że rodzice bardzo polubili Justina. Mieli świetne humory więc chciałam teraz powiedzieć im o wakacjach.
-Chciałam was o coś zapytać -zwróciłam się do rodziców, a oni popatrzyli na mnie pytająco. -Justin zaproponował mi wyjazd na wakacje na Hawaje i chciałabym wiedzieć czy nie macie nic przeciwko. - Rodzice popatrzyli się najpierw na siebie, a potem na mnie i Jusa.
-Ale tylko wy sami?
-Niee. Jenn i Austin też lecą.
-W takim razie nie mamy nic przeciwko. Prawda John? -Tata tylko kiwnął głową. -Tylko bez głupstw i uważajcie na siebie- pokazała palcem na mnie i Justina. Ten głupek się cały czas uśmiechał.
-Mamo -szepnęłam i pokiwałam głową.
-Będę jej pilnował -powiedział Jus. Tak jestem w dobrych rękach.
-A tak w ogóle to kiedy wylatujecie?
-We wtorek -powiedziałam równo z Justinem i wszyscy zaczęli się śmiać.
-Czyli, że po jutrze? Nicole spakowałaś się już? -zapytała mama.
-Nie jutro to zrobię. Właśnie po to były mi te wszystkie ciuchy tato. 
-Rozumiem, ale z kąd wiedziałaś, że się zgodzimy.
-Kobieca intuicja -znowu wszyscy zaczęli się śmiać. Gadaliśmy tak do 20, aż Justin powiedział, że musi się zbierać. Wszyscy się z nim pożegnali, a ja ubrałam buty i poszłam o odprowadzić do auta.
-Spotkamy się jutro -zapytał
-Zadzwonię jutro gdy się spakuję. Możemy iść do kina ja, ty, Jenn i Autin.
-OK. Wybiorę film, a ty zadzwoń do reszty. -pocałował mnie w policzek i pojechał do domu. Poszłam do łazienki, wzięłam relaksującą kąpiel, ubrałam piżamkę zrobiłam wieczorną toaletę i poszłam spać. Była dopiero 22, ale byłam padnięta.

Oczami Justina:
Gdy wróciłem do domu przebrałem się w dresy i postanowiłem, że poszukam jakiegoś filmu w internecie. Oczywiście będzie to horror, bo ja i Austin będziemy mogli wykorzystać to i poprzytulać dziewczyny. Zarezerwowałem bilety, sprawdziłem jeszcze fb i tt. Zauważyłem, że Nicole dodała nowy twitt: 
Szykują się super wakacje. I całą naszą trójkę oznaczyła. Dodałem jej twitt do ulubionych i wyłączyłem laptopa. Wykąpałem się i zasnąłem. Nawet nie wiem o której.
Rano obudził mnie mój telefon, który dzwonił. Nie patrząc kto to odebrałem.
/Rozmowa/
-No w końcu odebrałeś. Ile można?
-Nicole? Przepraszam dopiero wstałem.
-Spoko. Zarezerwowałeś bilety?
-Tak na 18.
-Na co idziemy?
-To niespodzianka. Spakowałaś się już?
-Yyyy właśnie jestem w trakcie. Wiesz zapomniałam się ciebie zapytać na ile lecimy.
-Na dwa tygodnie, ale jeżeli nam się spodoba będzie można przedłużyć.
-Ok. To do 18. 
-Pa
Rozłączyłem się i spojrzałem na wyświetlacz 12. Tak długo spałem? Muszę jeszcze się dopakować. Zerwałem się z łóżka i wyjąłem swoje walizki.Spakowałem do nich jeszcze kilka spodni, bluzek, bluz, t-shirtów, bokserek, skarpetek i oczywiście buty które kupiłem i te od Nicole. Wsadziłem jeszcze środki higienicznie i zapiąłem walizkę. Wziąłem prysznic, ubrałem się i zjadłem sobie gofry. O 14 zadzwoniłem do kupli, bo dawno się z nimi nie widziałem i umówiłem się z nimi na kręgle. Miałem tam być za 10 min. więc ruszyłem w drogę. Chciałem im opowiedzieć jaki mam plany na Hawaje.

Oczami Nicole:
Te pakowanie zajęło mi dużo czasu. Ponad 4 godziny. Od 10 do 14. Spakowałam 4 walizki. Postawiłam je obok drzwi i poszłam się w końcu ubrać, bo latałam jeszcze w piżamie. ubrałam się, zrobiłam makijaż, uczesałam się i zeszłam na dół. Postanowiłam, że pójdę jeszcze na małe zakupy. Nie byłam głodna, wzięłam tylko jabłko i wyszłam z domu. Wsiadłam do auta i pojechałam do Centrum Handlowego. Chodziłam po sklepach i szukałam stroju kąpielowego, lecz żaden mi się nie podobał. Poszłam do H&M. Na wystawie zobaczyłam idealny. Kupiłam go oraz 3 inne. Zjadłam obiad w jakiejś restauracji i poszłam do auta zostawić torby. Chciałam jeszcze pospacerować więc wybrałam się na krótki spacer. Auto zostawiłam na parkingi i wyszłam z Centrum Handlowego. Gdy szłam chodnikiem zobaczyłam Justina z grupką chłopaków wychodzących z kręgielni. Jus chyba też mnie zauważył, bo zaczął mi machać i wołać do siebie. Podeszłam, a on przywitał mnie buziakiem w czoło. Stanęłam obok niego i odwróciłam się w stronę chłopaków.
-Hej Nicole -przywitał mnie każdy z nich. Zaraz przecież ja ich nie znam. Skąd oni znają mnie? Popatrzyłam na nich zdezorientowana.
-Przepraszam czy my się znamy? -zapytałam, a każdy łącznie z Justinem wybuchnął śmiechem.
-Poznaliśmy się na imprezie u Jennifer. Pamiętasz? -Głupie pytanie oczywiście, że nie pamiętam. Popatrzyłam na Jusa, a on kiwnął głową, że rozumie, że ma im wytłumaczyć.
-Słuchajcie Nicole trochę zaszalała na tej imprezie i nie tylko was nie pamięta, ale nie pamięta nic. Co się tam wydarzyło. -Posłałam im słodki uśmieszek. -No więc Nicole poznaj jeszcze raz Crisa, Ryana, Alfredo i Codyego. 
-Cześć -powiedziałam -Byliście na kręglach? 
-No Justin wygrał -powiedział Ryan
-Gratulacje -zwróciłam się do Jusa, który był dumny ze swojej wygranej.
-Wiem, że umiesz inaczej pogratulować -cały Justin
-Nie tym razem -Justin zrobił obrażoną minę, a wszyscy zaczęli się śmiać. -Ok ja już lecę. Cześć chłopaki miło było was poznać. Znowu. Pa Jus widzimy się za 2 godzinki. -Pomachałam im i poszłam po swoje auto. Gdy od nich odeszłam czułam ich wzrok na sobie. Dziwne uczucie. Doszłam do parkingu, weszłam do auta i pojechałam do domu.
___________________________
Czytasz - komentuj, wystarczy słowo ,,czytam'' i już się ucieszę. :)

środa, 21 sierpnia 2013

10 Rozdział

10 Rozdział

Oczami Nicole:
Dzisiejszy obiad u mamy Justina bardzo mi się podobał. Ma kochane rodzeństwo. Bardzo polubiłam jego mamę, a ona mnie. Dobrze się z nią rozmawia. Jutro czeka nas obiad u mnie. Chcę zapytać się rodziców o wyjazd na Hawaje i mam nadzieję, że się zgodzą. Nawet jakby się nie zgodzili to i tak pojadę. Mam już 18 lat i sama mogę decydować o swoim życiu. U siebie w domu byłam o 21. Weszłam do domu, a rodzice jeszcze nie spali, siedzieli na kanapie i oglądali jakąś komedię. Przypomniałam sobie, że jescze im nie powiedziałam o ty, że Justin u nas będzie.
-Hej Nicole. Już wróciłaś? Jak było? -dopytywała się mama.
-Cześć. Super. Chciałam wam tylko powiedzieć, że zaprosiłam Justina jutro do nas na obiad. -Rodzice też go chyba polubili, bo na moje słowa szeroko się uśmiechnęli.
-To fajnie. Przygotuję coś dobrego. Będzie miło. -Powiedziała mama i razem z tatą wrócili do oglądania TV.
-Dziękuję. Dobranoc. -Pożegnałam się i poszłam do swojego pokoju. Weszłam do łazienki i odkręciłam kurek w wannie, gdy wanna była już wypełniona zakręciłam wodę i zdjęłam wszystko co miałam na sobie. Zanurzyłam się w wodzie i dokładnie umyłam. Gdy już byłam wykąpana wyszłam z wanny i założyłam piżamę. Związałam mokre włosy w luźnego koka i myłam zęby. Byłam strasznie zmęczona więc od razu poszłam się położyć. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

Oczami Justina:
Rano obudziłem się dość szybko. Może to dlatego, że denerwowałem się spotkania z jej rodzicami. A co jeśli mnie nie polubią i nie puszczą ją ze mną? Tego bałem się najbardziej. Chciałem, aby wszystko poszło dobrze. Chciałem wypaść jak najlepiej. Po swoim rozmyślaniu wstałem z łóżka i poszedłem w kierunku łazienki. Wziąłem dokładny prysznic, umyłem zęby, uczesałem włosy, ubrałem czyste bokserki, a na nie dresy. W kuchni przygotowałem sobie śniadanie. Czyli płatki z mlekiem. Zjadłem i rozłożyłem się na kanapie przeglądając wiadomości na swoim laptopie. Coś zaburczało mi w kieszeni. To musiała być Nicole. Wyjąłem swojego iphona i przejechałem palcem po ekranie, aby go odblokować. Dostałem sms-a od.... Nicole. pewnie napisała mi godz. obiadu.
Od: Nicole <3
Bądź na 16
Do: Nicole <3
Ok. Nie mogę się doczekać. :)
Od: Nicole <3
Spotkania z moimi rodzicami czy ze mną?
Do: Nicole <3
Szczerze bardziej z tobą :) Trochę się denerwuje.
Od: Nicole <3
Będzie dobrze.
Nic już nie odpisałem. Spojrzałem na ekran była dopiero 10. Miałem masę czasu. Postanowiłem, że się spakuję, bo później nie będzie czasu. Poleciałem do pokoju i wyjąłem walizki. Wrzucałem do nich moje ubrania i inne rzeczy. Sporo tego było.

Oczami Nicole:
Mama od rana latała po kuchni i przygotowywała obiad. Jeżeli rano można zaliczyć do 11. Pisałam chwilę z Justinem, a potem poszłam się ogarnąć. Wzięłam prysznic, umyłam zęby, ubrałam się, uczesałam luźno i zrobiłam makijaż. Postanowiłam, że spakuję się jutro. Przed tym pójdę jeszcze na jakieś zakupy. Może wezmę ze sobą Justina. Teraz mam jeszcze sporo czasu. Zadzwonię do niego.
/Rozmowa/
-Halo?
-Cześć to ja.
-Stęskniłaś się?
-Nie. Dzwonię w innej sprawie. Miałbyś ochotę na zakupy. Muszę kupić parę rzeczy na wyjazd.
-Ok. Ja też więc o której?
-Przyjdź po mnie za 30 min. 
-Ok. Pa.
-Pa.
Rozłączyłam się i poszłam się przebrać. Wybrałam to (bez stroju kąpielowego). Wzięłam torbę i wrzuciłam do niej iphona, portfel i błyszczyk. Zeszłam na dół do kuchni gdzie była moja mama.
-Mamo. Idę na zakupy z Justinem.
-Dobrze. -pocałowałam ją w policzek, ubrałam buty i wyszłam przed dom. Usiadłam na schody i czekałam na Jusa. Przed dom podjechało nieznane mi auto. Muszę przyznać, że było super. Zatrzymało się, a szyba od strony kierowcy uchyliła się. Dopiero teraz zauważyłam Justina.
-Wsiadasz czy nie -zapytał z uśmieszkiem. Wstałam i weszłam do samochodu. Usiadłam na miejscu obok niego i zapięłam pas.
-Nie wiedziałam, że masz takie auto.
-To już wiesz. -Posłał mi uśmiech i ruszył. Jechał dość szybko, co mi się nie podobał.
-Czy możesz zwolnić -poprosiłam go, ale ten nie zareagował. -Justin! -krzyknęłam, a ten dalej nic. -Justin zwolnij!!!! -krzyknęłam tak głośno, że dopiero teraz odwrócił się w moją stronę. Zatrzymał wóź. Dlaczego? Bo już dojechaliśmy. Tak szybko jeszcze nigdy nie dojechałam w to miejsce. Wysiadłam z uta i trzasnęłam drzwiami. Ruszyłam szybkim krokiem w stronę fontanny, gdzie zawsze siedzę i odpoczywam po zakupach. Nawet nie zwracałam uwagi na Justina, który biegł za mną i wołał mnie.
-Nicole proszę stój. O co chodzi? -zapytał. Czy on ze mnie kpi?
-O co chodzi? Ty się pytasz o co chodzi? -złapał mnie za nadgarstek i obrócił w swoją stronę. Byłam nieźle wkurzona. -Mogliśmy zginąć! -krzyknęłam, a ludzie momentalnie popatrzyli na nas.
-Przepraszam, ale jestem podenerwowany tym obiadem. Wybacz mi. Więcej tak nie zrobię. Obiecuję. - Przytuliłam go i ruszyliśmy w stronę sklepów. Weszliśmy najpierw do damskiego. Justin usiadł na krześle, a ja przymierzałam pierwszą sukienkę, którą wybrałam. Przymierzyłam ich kilka i zdecydowałam się na tą i . Wybrałam jeszcze to, to, to i to. Obładowana ruszyłam do kasy. Chciałam skorzystać jeszcze z toalety, więc położyłam swoje zakupy obok sprzedawczyni i Jusa i powiedziałam: -Justin ja zaraz wracam muszę do toalety -uśmiechnęłam się do kasjerki i poszłam do kibelka. Gdy już do nich wróciłam moich zakupów nie było. Justina też nie widziałam. -Przepraszam. Gdzie są moje rzeczy i ten pan co tu stał.
-Zapłacił za zakupy i wyszedł.
-Dziękuję. -podziękowałam i wyszłam ze sklepu. Na ławce siedział zadowolony Bieber i szczerzył się do mnie. Stanęłam nad nim i skrzyżowała ręce na piersi. 
-Co? -zapytał, jakby nie wiedział.
-Justin dlaczego zapłaciłeś za moje rzeczy?
-Bo chciałem. -pokazał rząd swoich białych ząbków. 
-Oddam ci.
-Nicole nie! Ja to chciałem zrobić. -Teraz dopiero zauważyłam, że nie ma nigdzie moich toreb z zakupami.
-A tak w ogóle to gdzie ubrania?
-Było ich tak dużo, że zaniosłem je do auta. Przecież nie będziesz chodzić tak obładowana. Idziemy teraz po coś dla mnie.
-Ok. -ruszyliśmy do sklepów. Jus kupił tylko 5 par butów: tete, te, te i te. Chciałam się mu odwdzięczyć i gdy wyszedł ze sklepu zanieść torby do bagażnika ja szybko się wróciłam i kupiłam jescze te i te. Zapłaciłam i wyszłam. Poszłam na parking i wręczyłam mu prezenty.
-Co to? -zapytał i wziął torby. -Nicole nie musiałaś.
-Ale chciałam -odgryzłam się jego tekstem. Pocałował mnie w polik i poszliśmy coś zjeść.
________________________
Jutro postaram się dodać następny. ;** A jak zdążę to jeszcze dzisiaj.